Reklama

Naloty ucichły, strach został. Polonia w Chicago żyje w zawieszeniu przez ICE

Reklama

Na drzwiach restauracji wiszą kartki "ICE out", telefony do prawników dzwonią do późnej nocy, a rodziny szykują pełnomocnictwa na wypadek zatrzymania. Choć naloty ucichły, strach w Chicago nie znika.

Protesty przeciwko ICE
Protesty przeciwko ICE (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • W "Midnight Blitz" zatrzymano ponad 1,6 tys. osób. Do Chicago wkroczyły tysiące funkcjonariuszy ICE, a część działań budziła wątpliwości prawne.
  • Z danych CBS wynika, że 60 proc. zatrzymanych nie miało na koncie żadnych przestępstw, a 14 proc. było skazanych za przemoc. Mec. Ewa Brożek podkreśla, że jej dziesięciu polskich klientów nie miało kryminalnej przeszłości.

Reklama

Polonia w Chicago pod presją działań ICE

Choć imigranci z Polski stanowili dotąd niewielki odsetek osób zatrzymywanych przez amerykańską policję imigracyjną ICE, działania służb wywołują narastający niepokój wśród Polonii w Chicago. Wbrew narracji administracji Donalda Trumpa zatrzymania często dotykają osób bez jakiejkolwiek przeszłości kryminalnej.

Jesienią ubiegłego roku Chicago stało się areną bezprecedensowej operacji imigracyjnej. Tysiące funkcjonariuszy Immigration and Customs Enforcement (ICE) wkroczyło do miasta, przeprowadzając naloty w miejscach pracy i budynkach mieszkalnych. Zatrzymano ponad 1,6 tys. osób, a część działań, jak podnoszą prawnicy i obrońcy praw obywatelskich, budziła poważne wątpliwości prawne.

Choć większość funkcjonariuszy została później przeniesiona w inne rejony kraju, skutki operacji są widoczne do dziś.


Reklama

Strach, ulotki i brak rąk do pracy

W dzielnicach zamieszkanych przez imigrantów pojawiły się znaki "ICE out" oraz ulotki z instrukcjami, jak zachować się w razie kontroli. Restauracje i kawiarnie zmagają się z brakami kadrowymi, a kancelarie prawne przeżywają oblężenie.


Reklama

– Pracujemy aż do nocy, bo mamy tak dużo telefonów i tak dużo klientów, którzy są zaniepokojeni tym, co się dzieje – przyznaje w rozmowie z Polską Agencją Prasową mec. Ewa Brożek z kancelarii Kurczaba & Brożek Law.

Rozmówczyni PAP dodaje, że oprócz zabezpieczania strony prawnej często pełnią też rolę psychologów. – Ludzie po prostu żyją w strachu – dodaje.


Reklama

Jak podkreśla mec. Brożek, żaden z jej dziesięciu polskich klientów zatrzymanych przez ICE nie miał kryminalnej przeszłości.


Reklama

– Co najwyżej mandaty za przekroczenie prędkości – zaznacza.

Podobne wnioski płyną z analizy danych przeprowadzonej przez CBS. Wynika z niej, że 60 proc. zatrzymanych imigrantów nie miało na koncie żadnych przestępstw, a tylko 14 proc. było skazanych za czyny z użyciem przemocy.

Przypadkowe kontrole i donosy

Wielu Polaków mieszka w USA od kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu lat, prowadzi firmy i płaci podatki. Zdaniem mec. Ewy Brożek zatrzymania często następowały przypadkowo – po zeskanowaniu tablic rejestracyjnych na parkingach lub podczas nalotów na place budowy. W jednym przypadku powodem miał być donos osoby z otoczenia zatrzymanego.


Reklama

Większość spraw dotyczyła osób przebywających na nieważnych wizach, które nie miały możliwości uregulowania statusu, np. z powodu wieku dzieci.


Reklama

Deportacje, które nie zawsze kończą się deportacją

Paradoksem, jak wskazuje mec. Ewa Brożek w rozmowie z PAP, jest fakt, że tylko dwie z jej spraw zakończyły się faktyczną deportacją. Pozostali klienci po kilku tygodniach wyszli za kaucją, z dozorem i szansą na legalizację pobytu.

– To zapewne kosztowało podatników kilkadziesiąt tysięcy dolarów – ocenia prawniczka.


Reklama