Polityka Donalda Trumpa odciska piętno na europejskiej opinii publicznej. Z nowego badania przeprowadzonego w sześciu krajach UE wynika, że więcej respondentów postrzega dziś Stany Zjednoczone jako zagrożenie niż jako bliskiego sojusznika. Wyjątkiem jest Polska – jedyny kraj, gdzie odsetek zwolenników USA wyraźnie przeważa nad krytykami. – USA stają się pośmiewiskiem – ocenił dr hab. Tomasz Płudowski w rozmowie z Zero.pl.

- 36 proc. ankietowanych w sześciu krajach Europy uważa USA za zagrożenie – więcej niż Chiny.
- 86 proc. Europejczyków popiera rozbudowę własnych zdolności obronnych UE.
- – USA z kraju szanowanego stają się pośmiewiskiem przez nieprzewidywalne i nieprzemyślane, chaotyczne zachowania swojego przywódcy – ocenia dr hab. Tomasz Płudowski.
Ostatnie działania Stanów Zjednoczonych i ich prezydenta Donalda Trumpa sprawiły, że Europejczycy mniej przychylnie patrzą na amerykańskie mocarstwo.
Europejczycy widzą zagrożenie w Stanach Zjednoczonych. Wyniki sondażu Politico
W sondażu przeprowadzonym przez Politico Pulse zapytano obywateli sześciu krajów Europy (Polski, Hiszpanii, Belgii, Francji, Niemiec i Włoch) o to, jak postrzegają USA, Rosję czy Chiny – jako bliskiego sojusznika, partnera, konkurenta czy zagrożenie.
Iran za kulisami rozejmu: reżim przyspiesza represje
Tylko 12 proc. ankietowanych w marcu w Polsce, Hiszpanii, Belgii, Francji, Niemczech i Włoszech postrzegało Amerykę jako bliskiego sojusznika, podczas gdy 36 proc. postrzegało ją jako zagrożenie.
– USA z kraju szanowanego stają się pośmiewiskiem – ocenił dr hab. nauk o polityce Tomasz Płudowski, amerykanista i prof. Uniwersytetu Vizja.
W poszczególnych krajach USA postrzegano jako sojusznika i zagrożenie odpowiednio:
- w Hiszpanii – 17 proc. do 51 proc.
- we Włoszech – 11 proc. do 46 proc.
- w Belgii – 8 proc. do 42 proc.
- we Francji – 10 proc. do 37 proc.
- w Niemczech – 8 proc. do 30 proc.
- w Polsce – 24 proc. do 13 proc.
Z kolei Chiny zostały uznane za zagrożenie przez 29 proc. ankietowanych, a Rosja – przez 70 proc. respondentów.
Na poziomie krajowym zagrożenie ze strony Waszyngtonu przewyższało Pekin w czterech krajach, przy czym jedynie respondenci we Francji i Polsce postrzegali zagrożenie ze strony Chin jako wyższe.
Badanie European Pulse, przeprowadzone przez Cluster17 dla Politico i beBartlet, objęło 6698 Europejczyków z Hiszpanii, Niemiec, Francji, Włoch, Polski i Belgii w dniach od 13 do 21 marca.
Uczestników badania pytano również o ich poparcie dla wysłania wojska w celu obrony sojusznika z NATO w przypadku ataku. Z taką decyzją zgodziło się 76 proc. ankietowanych. Jeśli celem ataku byłby członek Unii Europejskiej, to poparcie dla wysłania armii wzrosło do 81 proc.
W każdym z badanych krajów poparcie dla pomocy wojskowej zdecydowanie przeważało nad sprzeciwem.
Warto zwrócić jednak uwagę na niechęć osobistego zaangażowania się w obronę własnego kraju. Tylko 19 procent respondentów stwierdziło, że byliby gotowi „chwycić za broń i walczyć”, gdyby ich kraj został zaatakowany. Prawie połowa (47 proc.) stwierdziła, że wolałaby angażować się w działania niezwiązane z walką, takie jak logistyka, pomoc medyczna czy obrona cywilna. Kolejne 16 proc. zadeklarowało, że wspierałoby swój kraj bez bezpośredniego udziału, a 12 proc. zadeklarowało, że rozważałoby opuszczenie kraju.
Badanie wykazało również, że wyborcy powszechnie akceptują potrzebę silniejszej europejskiej polityki obronnej. W sześciu krajach 86 proc. respondentów zgodziło się z twierdzeniem, że Europa musi rozwijać własne zdolności obronne, a 56 proc. zdecydowanie się z tym zgadzało. Poparcie było szczególnie wysokie w Polsce i Belgii (po 95 proc.) oraz w Niemczech (89 proc.).
Szeroko poparto również głębszą integrację wojskową – 69 proc. respondentów poparło utworzenie wspólnych europejskich sił zbrojnych działających obok armii narodowych. Poparcie wahało się od 60 proc. we Francji do 83 proc. w Belgii.
W badaniu 37 proc. respondentów stwierdziło, że ich kraj wydaje „odpowiednią kwotę” na obronność, podczas gdy identyczny odsetek uważał, że wydatki są „niewystarczające”. Jednocześnie 22 proc. respondentów stwierdziło, że ich kraj wydaje już zbyt dużo.
Groźby i historyczne aluzje? Pentagon miał naciskać na wysłannika papieża
„Stany Zjednoczone są nieprzewidywalne”
O wyniki sondażu portal Zero.pl zapytał Tomasza Płudowskiego, prof. Uniwersytetu Vizja.
– To są dane, które się mocno historycznie nie zmieniały. Polska nadal jest jednym z najbardziej proamerykańskich krajów w Europie. Stany Zjednoczone były historycznie przeciwieństwem komunizmu, tzw. liderem wolnego świata, a Polacy nadal mają jeszcze resztki wyidealizowanego podejścia do USA. Z kolei Hiszpania historycznie była krajem antyamerykańskim. Oba państwa konkurowały ze sobą, a nawet prowadziły wojnę. USA prowadziły agresywną politykę wobec Ameryki Łacińskiej, hiszpańskojęzycznej i związanej z Hiszpanią – powiedział amerykanista.
Ekspert w rozmowie z Zero.pl zwrócił uwagę na różnice w postępowaniu Stanów Zjednoczonych i Chin.
– To, co jest kluczowe, to zmiana nastawienia w relacji do Chin za prezydentury Donalda Trumpa. Stany Zjednoczone prowadzą teraz imperialistyczną, agresywną politykę, a co ważniejsze – są nieprzewidywalne. Z drugiej strony Chińczycy podbijają środkami ekonomicznymi, nie wysyłają wojsk i myślą w dłuższej perspektywie, dekad czy nawet wieków.
USA zostają na Bliskim Wschodzie. „Armia czeka na kolejne podboje”
– Główną, zaskakującą informacją, jest to, że więcej Europejczyków uważa USA za większe zagrożenie niż Chiny, które są przewidywalne, nie prowadzą ciągłych zmian polityki, nie wydają sprzecznych komunikatów. To zupełnie inna polityka niż ta prowadzona przez Donalda Trumpa, który publicznie mówił o „braniu” kolejnych krajów za pomocą ataku, umów czy negocjacji. Jednego dnia prezydent USA ostrzegał o zagładzie cywilizacji irańskiej, a kolejnego okazywało się, że USA w sumie przegrały wojnę na Bliskim Wschodzie, rozpoczęły się negocjacje, a Iran nałożył opłaty za tankowce przepływające przez Cieśninę Ormuz – dodał dr hab. Płudowski.
– Wbrew intencjom Donalda Trumpa rośnie wizerunkowa, a także negocjacyjna rola Chin, a maleje Stanów Zjednoczonych. USA z kraju szanowanego stają się pośmiewiskiem przez nieprzewidywalne i nieprzemyślane, chaotyczne zachowania swojego przywódcy – podsumował.
