Reklama

Prezydent bliżej podpisu pod ustawą o programie SAFE. „Nie może być żadnej wątpliwości”

Reklama

– Prezydent jest trochę bliżej podpisania ustawy o unijnym programie SAFE, ale wątpliwości wciąż nie zostały w pełni rozwiane – mówił szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki w porannej rozmowie w Kanale Zero. Chodzi o wielomiliardową pożyczkę, którą Polska miałaby spłacać aż do 2070 roku.

Zbigniew Bogucki w porannej rozmowie Kanału Zero
Zbigniew Bogucki w porannej rozmowie Kanału Zero (fot. Kanał Zero)

Będący gościem porannej rozmowy w Kanale Zero szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki pytany był o program SAFE, która omawiano podczas środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jeszcze przed rozpoczęciem obrad prezydent zapowiedział zgłoszenie propozycji zmian do rządowego projektu ustawy dotyczącego tego instrumentu.


Reklama

Przypomnijmy – Polska jest największym beneficjentem tego unijnego programu. Jego celem jest wzmocnienie europejskiego potencjału obronnego oraz ograniczenie zależności od uzbrojenia pochodzącego z USA. Z puli 150 mld euro przeznaczonych na zakup sprzętu wojskowego nasz kraj ma otrzymać 43,7 mld euro.

Karol Nawrocki bliżej decyzji o programie SAFE

Jacek Prusinowski zapytał, czy jest szansa na podpis prezydenta pod ustawą, która pozwoli uruchomić ten program.

 – Po serii bardzo konkretnych pytań ze strony głowy państwa, Biura Bezpieczeństwa Narodowego i administracji prezydenta, jest „trochę bliżej” decyzji o podpisie – odpowiedział Zbigniew Bogucki.


Reklama

Zaznaczył jednak, że proces legislacyjny wciąż trwa. W środę odbyło się pierwsze czytanie w komisji, a na czwartek zaplanowano drugie czytanie na posiedzeniu plenarnym. Głosowanie może odbyć się już w piątek. Po Sejmie ustawą zajmie się jeszcze Senat. Bogucki wyraził nadzieję, że pojawią się poprawki, bo, jak zaznaczył, akt tej rangi wymaga doprecyzowania.


Reklama

Stawką jest wielomiliardowa pożyczka zaciągana w ramach unijnego programu, której spłata ma potrwać do 2070 roku.

– To odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa, ale też za finanse publiczne – mówił Bogucki. Podkreślił, że nie należy zapominać, że to pożyczka. – My ją będziemy musieli oddać, będą to robić jeszcze nasze dzieci – powiedział polityk.

Jak wynika z relacji szefa KPRP, nie wszystkie pytania prezydenta uzyskały dotąd odpowiedzi. Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego początkowo miał pojawić się opór ze strony premiera Donalda Tuska przed szczegółowym odnoszeniem się do części kwestii. Ostatecznie jednak, zdaniem rozmówcy, po zdecydowanym stanowiskiem prezydenta dyskusja miała nabrać bardziej konkretnego charakteru.


Reklama

Przy programie SAFE Nawrocki chce się przypodobać Trumpowi? „To niedorzeczność”

Jacek Prusinowski przywołał słowa wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który miał sugerować, że wątpliwości prezydenta wobec ustawy mogą wynikać z chęci przypodobania się Stanom Zjednoczonym.


Reklama

– To niedorzeczność – odpowiedział Zbigniew Bogucki. Podkreślił, że relacje z wicepremierem są „naturalne” i nie słyszał, by podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego padły tego typu sformułowania. Zaznaczył przy tym, że w sprawach bezpieczeństwa państwa nie ma miejsca na insynuacje czy polityczne złośliwości.

Bogucki zwrócił uwagę, że prezydent Nawrocki utrzymuje bardzo dobre relacje z prezydentem USA Donaldem Trumpem, przywódcą, jak mówił, „największego naszego sojusznika w kontekście bezpieczeństwa”. Sugestie, że analiza ustawy SAFE miałaby służyć budowaniu pozycji wobec Waszyngtonu, uznał za niepoważne. – W tej kwestii powinniśmy być bardzo odpowiedzialni i prezentować na zewnątrz jednolite stanowisko – podkreślił.

Na pytanie, czy Kancelaria Prezydenta konsultuje program SAFE z administracją amerykańską, odpowiedział jednoznacznie. – Pan prezydent nie ma potrzeby rozmawiać z przedstawicielami innego państwa, nawet tak wielkiego sojusznika, jak Stany Zjednoczone, na temat polskich spraw. To są polskie decyzje, decyzja polskiego prezydenta dotycząca polskiego narodu – zaznaczył.


Reklama

„To mogą być miliardy złotych dla niemieckiej zbrojeniówki”

Bogucki skupił się na działaniach rządu, które, jego zdaniem, wywołały wątpliwości prezydenta wobec ustawy SAFE. – Sam rząd spowodował te wątpliwości, bo zmieniał się przekaz, zmieniała się narracja, zmieniała się opowieść – mówił.


Reklama

Podkreślił, że rząd nadal nie dysponuje pełnymi informacjami. – Nie wiemy, jaka będzie ostateczna wysokość oprocentowania, nie wiemy, ile ostatecznie zapłacimy w ciągu tych lat, nie wiemy, ile kontraktów faktycznie skończy w polskim przemyśle zbrojeniowym – wyliczał.

Bogucki zaznaczył, że wszelkie niedokładności mogą mieć realne skutki finansowe. – Rząd mówił o 80 proc., co byłoby dobrą wiadomością, ale jeśli będzie 5 proc. mniej, okazuje się, że miliardy złotych nie trafią do polskiej zbrojeniówki, tylko do zbrojeniówki francuskiej czy niemieckiej. Tutaj musimy być bardzo precyzyjni, a rząd w wielu sprawach precyzyjny po prostu nie jest – stwierdził.

„Odbieram to jako próbę zastraszania”

Rozmowa zeszła następnie na kwestię dostępu do informacji niejawnych. Jacek Prusinowski przywołał wypowiedź ministra Tomasza Siemoniaka w TOK FM, który zapowiedział kontrolę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Pałacu Prezydenckim dotyczącą dostępu do informacji niejawnych dla  profesora Cenckiewicza.


Reklama

– Ale jeżeli pan minister Siemoniak ma jakiekolwiek wątpliwości, to wczoraj był na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego – zaznaczył Bogucki.


Reklama

Prusinowski doprecyzował, że minister nie wymieniał nazwiska profesora Cenckiewicza, tylko mówił ogólnie o „problemie”.

– O tym „problemie” szef służby od miesięcy mówił, ale prawda jest taka, że przegrali w wojewódzkim sądzie administracyjnym, jeśli chodzi o dostęp do informacji niejawnych dla ministra Cenckiewicza. Uzasadnienie sądu zmiażdżyło argumenty służb – tłumaczył Bogucki.

Choć Prusinowski zwrócił uwagę, że orzeczenie nie jest prawomocne, Bogucki podkreślił, że zgodnie z przepisami ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi decyzja pozostaje w obrocie prawnym, ale nie wywołuje skutków prawnych. – Trzeba bardzo uważnie patrzeć na przepisy prawa. To nie jest tak, że rząd będzie po prostu próbował inwigilować czy straszyć – mówił.

– Niestety, odbieram to jako próbę zastraszania, próbę ingerencji w administrację prezydenta – dodał Bogucki. – Moim zdaniem minister Siemoniak takim ruchem próbuje przeszkadzać, grając kartą, którą powinien odłożyć na bok – stwierdził.


Reklama

Źródło: Kanał Zero
Bartosz Michalski
Bartosz MichalskiRedaktor zarządzający

Reklama