Za Przemysława Czarnka – nierzetelne konkursy, chaos i odprawy dla swoich. Za Barbary Nowackiej – niegospodarność, zwolnienia grupowe i dwukrotne podwyżki dla kierownictwa. Raport z kontroli Najwyższej Izby Kontroli jest miażdżący dla kierujących Instytutem Badań Edukacyjnych. To państwowa jednostka, która teraz szykuje reformę szkół.

- Raport Najwyższej Izby Kontroli o IBE ma 58 stron. Kontrolerzy opublikowali go w piątek.
- – Niezwykle niepokojący obraz funkcjonowania instytucji – ocenia dokument poseł Marcin Józefaciuk. Wysłał w jego sprawie interpelację do resortu edukacji.
- Od kilku miesięcy dyrekcja IBE stara się zamiatać sprawy w nim opisane pod dywan. Tezy raportu jako pierwszy ujawnił maturzysta, ale instytut zmusił go do sprostowania informacji, które dziś okazały się prawdziwe.
W Instytucie Badań Edukacyjnych (IBE) marnowano pieniądze, pozyskiwano ogromne środki bez podstawy prawnej i nierzetelnie przeprowadzano konkursy na stanowiska naukowe – tak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.
Kontrolerzy ocenili zarówno czasy, kiedy instytut podlegał Przemysławowi Czarnkowi, jak i Barbarze Nowackiej. Okazuje się, że oba okresy pełne są nieprawidłowości.
„Laboratoria Przyszłości” bez podstawy prawnej
Jak wynika z wniosków NIK, Instytut Badań Edukacyjnych zmagał się z głębokim chaosem organizacyjnym i finansowym. Główne zastrzeżenia kontrolerów dotyczyły tego, jak IBE korzystał z flagowego projektu Przemysława Czarnka – „Laboratoria Przyszłości”. Jak stwierdzili kontrolerzy Izby, 31,28 mln zł z tego programu pozyskano bez podstawy prawnej. Ówczesny dyrektor instytutu dr hab. Robert Ptaszek złożył wniosek o środki zanim w ogóle weszły w życie przepisy pozwalające IBE na ich otrzymanie.
Dodatkowo ponad 4 mln zł z tej kwoty wydatkowano niezgodnie z przeznaczeniem, finansując nimi bieżące koszty administracyjne Instytutu. Systemowe nieprawidłowości dotknęły również polityki kadrowej: konkursy na stanowiska naukowe prowadzono nierzetelnie, naruszając statut IBE, a pracowników zatrudniano na stanowiskach, które nie istniały w oficjalnym regulaminie wynagradzania.
Dodatkowo NIK stwierdził, że przez lata nie publikowano sprawozdań finansowych, polityka rachunkowości IBE była nieaktualna od 2009 r., a w systemie księgowym wszyscy pracownicy logowali się na jedno konto „admin” bez hasła, co uniemożliwiało jakąkolwiek kontrolę nad zapisami.
IBE i historia, jak zmarnowano 18,7 mln zł
Zarzuty NIK obejmują także okres już po zmianie rządów. W wystąpieniu pokontrolnym padają zarzuty o niegospodarności. Chodzi o to, że dwa tygodnie po tym, jak stery w rządzie przejęła nowa koalicja – a resort kierowany przez Przemysława Czarnka (Ministerstwo Edukacji i Nauki) podzielono na dwa ministerstwa: edukacji oraz nauki i szkolnictwa wyższego – rozwiązano umowę na na projekt Portal edukacja.gov.pl. Porozumienie o rozwiązaniu umowy podpisali właśnie ówczesny minister nauki Dariusz Wieczorek i dyrektor IBE Robert Ptaszek.
– Nie ma tu nic, co moglibyśmy przejąć, czym moglibyśmy się pochwalić – mówiła w lutym 2024 r. podczas konferencji prasowej wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer, krytykując projekt prowadzony przez poprzedników.
Jeszcze na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” udowodniliśmy jednak, że decyzja o jego zamknięciu była pochopna, bo najpierw odebrano pieniądze i doprowadzono do zwolnienia programistów, a dopiero później zlecono audyt prac. Kiedy więc przyszło do kontroli, nie było już kogo zapytać. Zdaniem NIK zmarnowano w ten sposób co najmniej 18,7 mln zł.
Pan Tomasz Kulasa, Dyrektor DIR, wyjaśnił, że z Instytutu do Centrum Informatycznego Edukacji105 zostało przeniesione wyłącznie zadanie związane z rozwojem i utrzymaniem ZPE, natomiast pozostałe działania w obszarze cyfryzacji, realizowane przez Instytut, zostały zakończone ze względu na brak zabezpieczenia środków na ich kontynuowanie w 2024 r.
Wskazał ponadto, że produkty, powstałe w ramach projektu edukacja.gov.pl zostały przekazane przez Instytut do MEN i ze względu na wstrzymanie projektu, produkty tego projektu nie były wykorzystywane po 1 stycznia 2024 r. i nie ponoszono też w związku z tym kolejnych wydatków.
Wystąpienie pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli
Działalność i gospodarka finansowa Instytutu Badań Edukacyjnych – Państwowego Instytutu Badawczego
Podwyżki dla nowej dyrekcji
Z raportu NIK dowiadujemy się także ciekawej rzeczy o aktualnym wynagrodzeniu kierownictwa IBE. Ciekawej – bo do tej pory zarobki szefostwa państwowego instytutu były tajne. Biuro prasowe instytutu milczało, gdy jeszcze parę miesięcy temu pytaliśmy o wynagrodzenie kierownictwa, pracując nad materiałem o odwołanym już wicedyrektorze Robercie Jakubiku.
Według ustaleń NIK poprzedni dyrektor IBE zarabiał 21 tys. zł. Po zmianie władz w instytucie pensja ta wzrosła. W 2024 i 2025 r. nowy dyrektor instytutu Maciej Jakubowski inkasował już 29 tys. zł miesięcznie.
Podobnie było z wicedyrektorami IBE. Poprzednie kierownictwo mogło liczyć na pensje od 13 tys. zł do 20 tys. zł. W 2024 r. – już po odwołaniu poprzedniego kierownictwa – zarobki te wzrosły nawet do 28,5 tys. zł. W ubiegłym roku zastępcy Jakubowskiego zarabiali od 25 tys. zł do 28,5 tys. zł.
Wyższą pensją od poprzednika cieszy się także główna księgowa. Jak wskazuje NIK, zarobki na tym stanowisku wynosiły: w 2022 r. – 12 tys. zł, w 2023 r. – 13 tys. zł, a w 2024 r. – 19 tys. zł. Po zmianach w IBE w 2024 r. wzrosły do 25 tys. zł, a następnie w 2025 r. do 27 tys. zł.
Podwyżki dla kadry kierowniczej w IBE stoją w sprzeczności z tym, co instytut jeszcze niedawno prezentował publicznie. Mowa o „złej sytuacji finansowej” w IBE.
„Od początku 2024 r. Instytut Badań Edukacyjnych przechodził bardzo intensywną restrukturyzację ze względu na trudną sytuację finansową spowodowaną błędami zarządczymi w ubiegłych latach” – przekonywał nas rzecznik IBE Ryszard Kamiński. Jak argumentował, „odkrywane kolejne nieprawidłowości (...), chaos organizacyjny i brak kluczowych procedur wymagały szybkich działań naprawczych”. Jednocześnie mniej więcej w tym samym czasie zapadła decyzja o podwyżkach na najważniejszych stanowiskach w IBE.
Zwolnienia grupowe i nowe zatrudnienia
NIK w raporcie zwraca też uwagę na „bardzo wysoką fluktuację zatrudnienia w Instytucie w ramach zatrudnienia na podstawie umowy o pracę”. Jak wylicza, rotacja w ciągu dwóch lat najpierw zwolniono ponad setkę pracowników, aby następnie zatrudnić ponad 100 nowych osób.
„Na koniec 2023 r. zatrudnienie wynosiło 445 osób i 421,8 etatów, ale na koniec 2024 r. zatrudnienie spadło do 341 pracowników i 310,91 etatów. Na dzień 30 września 2025 r. ponownie wzrosło do 461 osób i 422,11 etatów, co oznacza wzrost o 120 osób i 111,2 etaty w stosunku do 2024 r. i przekroczenie zatrudnienia z końca 2023 r.” – czytamy w dokumencie.
Zdaniem kontrolerów taka rotacja „może utrudniać prowadzenie polityki kadrowej oraz sprawowanie właściwej kontroli nad organizacją i finansowaniem dotychczasowych i nowych projektów”.
O niecodziennej polityce kadrowej IBE informowaliśmy, pracując jeszcze w poprzednich redakcjach – na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” i portalu WNP.pl.
W IBE wielokrotnie zmieniała się struktura organizacyjna. Jak wynika z relacji pracowników, z którymi rozmawialiśmy, Robert Jakubik – wicedyrektor IBE w latach 2024-2025 – instruował wręcz swoich podwładnych, jak należy się rozstawać z niechcianymi pracownikami. Wicedyrektor Jakubik udzielał porad, że jeśli ktoś chce pozbyć się kogoś z zespołu, to powinien zarzucić tę osobę obowiązkami.
Maturzysta pod ostrzałem instytucji
Na problem rotacji pracowników w IBE zwracał również uwagę Paweł Mrozek, maturzysta, założyciel Akcji Uczniowskiej. Gdy główne tezy powstającego wówczas jeszcze raportu NIK ujawnił na stronie Glospokolenia.pl, instytut wysłał mu żądanie sprostowania, w którym przekonywał, że główne tezy artykułu są nieprawdziwe.
„Nieprawdziwe są zarzuty o rzekomej »patologii« w IBE-PIB, obejmujące problemy kadrowe, masowe odejścia i zwolnienia przedstawiane jako skutek nieprawidłowości wewnętrznych. W dużych instytucjach publicznych zmiany struktury oraz naturalna rotacja występują i nie mogą być automatycznie utożsamiane z nadużyciami” – czytamy w sprostowaniu IBE.
Mrozek je opublikował, ale nie przeprosił za swój pierwotny materiał. Jak tłumaczył w rozmowie z Zero.pl, publikacji nie żałował. Uważał, że ma rację, ale umieszczenie sprostowania na stronie było dla niego mniejszym ryzykiem, niż wieloletni proces sądowy.
IBE prostował jeszcze jedną rzecz – zdaniem władz instytutu nie istnieje „miażdżący raport NIK”. W opublikowanym w piątek dokumencie kontrolerzy wprost zwracają jednak uwagę na „niegospodarność”, „nierzetelność” oraz naruszenie zasad „legalności i celowości” w działaniach ośrodka przygotowującego reformę edukacji. To, czy można to uznać za coś „miażdżącego” pozostawiamy do oceny naszym czytelnikom.
Poseł chce wyjaśnień od ministerstwa
– Raport NIK przedstawia niezwykle niepokojący obraz funkcjonowania instytucji, która jednocześnie odgrywa dziś kluczową rolę w przygotowywaniu i wdrażaniu najważniejszych reform edukacyjnych realizowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej – ocenia w rozmowie z Zero.pl poseł Marcin Józefaciuk, w przeszłości związany z klubem Koalicji Obywatelskiej, dziś niezrzeszony.
Jak przypomina, Instytut Badań Edukacyjnych odpowiada za podstawy programowe, które zaczną obowiązywać w szkołach już w 2026 r. Przygotowuje także inne analizy dla MEN, między innymi: w sprawie likwidacji prac domowych czy zakazu smartfonów w szkołach.
Poseł złożył w sprawie raportu NIK interpelację do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Chce wiedzieć między innymi, jakie konkretne działania naprawcze zostały już wdrożone po ujawnieniu przez NIK nieprawidłowości w działalności IBE i czy ktoś poniósł odpowiedzialność za niegospodarność, utratę finansowania, niewłaściwe zabezpieczenie majątku i brak właściwego nadzoru nad projektami.

