Kwestia obsady zarządu NBP miała zbliżyć politycznych rywali – ujawnił dziennikarz Konrad Piasecki. W rozmowy na temat przyszłego składu personalnego banku centralnego zaangażować mieli się Karol Nawrocki, Donald Tusk oraz Adam Glapiński. – Jeśli rzeczywiście politycy się nie dogadają, to faktycznie element działalności NBP będzie sparaliżowany – ocenia ekonomista Marek Zuber w rozmowie z Zero.pl. Doniesienia te skomentował dla nas także były premier, były prezes NBP Marek Belka.

- Z ustaleń dziennikarzy TVN24 wynika, że w kwestię obsady zarządu Narodowego Banku Polskiego zaangażowali się najważniejsi politycy: premier, prezydent i szef banku centralnego.
- Rozmowy wynikają z konieczności – już na początku marca kadencje dwóch osób zasiadających w banku centralnym kończą się, a kolejnym wygasną w listopadzie i grudniu.
- – Jeśli rzeczywiście politycy się nie dogadają i nie będzie wystarczającej liczby członków zarządu NBP, to faktycznie element działalności NBP będzie sparaliżowany – mówi w rozmowie z Zero.pl ekonomista Marek Zuber.
Według autorów „Podcastu politycznego” TVN24 trwają zakulisowe negocjacje między, jak mówią: „związanym z PiS-em prezesem Narodowego Banku Polskiego Adamem Glapińskim, prezydentem Karolem Nawrockim, jego ludźmi i premierem Donaldem Tuskiem”.
Rozmowy przedstawicieli zwaśnionych obozów politycznych dotyczą przyszłego kształtu zarządu Narodowego Banku Polskiego. Gremium – zgodnie z przepisami – liczy od sześciu do ośmiu osób, a wkrótce kadencje kończą się Piotrowi Pogonowskiemu i wiceprezes banku centralnego Marcie Kightley. Kadencje kolejnych dwóch członków zarządu – jak przypomina TVN24 – kończą się w listopadzie i na przełomie roku.
Polityczne negocjacje ws. NBP. Zakulisowe rozmowy rządu z prezydentem trwają od dłuższego czasu
Sytuacja jest bez precedensu, gdyż w przypadku nieobsadzenia wakatów doprowadziłby do paraliżu instytucji. Zarząd NBP składałby się z mniej niż sześciu osób, co jest niezgodne z ustawą o banku centralnym. Zgodnie z prawem, członków zarządu NBP powołuje prezydent na wniosek prezesa, ale potrzebna jest też kontrasygnata premiera.
Dziennikarze TVN24 donoszą, że zakulisowe rozmowy trwają od dłuższego czasu, jednak żadna decyzja jeszcze nie zapadła. Z ustaleń mediów wynika, że po stronie rządowej w negocjacje mają być zaangażowani minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Jeśli ten deal zostanie dopięty, będzie to sensacyjny zwrot w polskiej polityce. Takiego porozumienia ponad podziałami politycznymi nie było – przekonuje Konrad Piasecki, który dotarł do zakulisowych ustaleń.
O opinię na temat sensacyjnych doniesień ws. NBP zapytaliśmy wieloletniego szefa tej instytucji, a także byłego premiera. Zero.pl dopytało Marka Belkę, czy według niego jest możliwość paraliżu w banku centralnym.
– Myślę, że nic takiego nie grozi, że po prostu znajdą strony kompromis. Ja sobie nie wyobrażam, żeby mogło być inaczej. Mimo tego, że przecież widzę, jaka jest, że tak powiem, chęć do osiągania kompromisu w innych sprawach – powiedział były szef rządu.
Według Belki zarówno Tusk, jak i Glapiński są zainteresowani dobiciem dealu. – Trochę obawiam się o prezydenta, który zdaje się, że ani kompetencji, ani chęci do kompromisu nie przejawia – dodał były premier.
Jednocześnie były polityk SLD wyobraża sobie funkcjonowanie NBP z niepełnym składem zarządu. – Wtedy rola prezesa NBP bardzo, że tak powiem, jest wzmocniona, bo prezes w zasadzie wtedy może wszystko – analizował Belka.
Paraliż w NBP. Ekonomista ujawnia czarny scenariusz
Możliwości paraliżu w NBP nie wyklucza za to Marek Zuber.
– Jeśli rzeczywiście politycy się nie dogadają i nie będzie wystarczającej liczby członków zarządu NBP, to faktycznie element działalności NBP będzie sparaliżowany. Nie dotyczy to natomiast polityki monetarnej podejmowanej przez Radę Polityki Pieniężnej – uspokajał ekonomista w rozmowie z Zero.pl.
Ekspert zwrócił jednak uwagę, że mimo to zarząd banku centralnego podejmuje decyzje w wielu kwestiach, choćby rezerw walutowych i bieżącej polityki dotyczącej ilości pieniądza, kontroli nad sektorem bankowym.
– Klincz wokół zarządu NBP nie byłby dobrą sytuacją, bo bank centralny to jest filar stabilności systemu finansowego, a potencjalne przepychanki byłyby fatalne. Nie potrzebujemy jeszcze jednego elementu takiej wojny politycznej – dodał Zuber.
Dopytywany o potencjalny czarny scenariusz związany z nieobsadzeniem wakatów w zarządzie NBP, ekonomista uznałby go za "kolejny element układanki pod tytułem ocena Polski".
– My jesteśmy bardzo dobrze oceniani, zagraniczna prasa coraz częściej pisze o naszym cudzie gospodarczym, ale teraz mamy ten narastający problem finansów publicznych, bo myślę, że, dług publiczny, ten realnie liczony w perspektywie najbliższych lat, przekroczy 70 proc. PKB. Jak do tego jeszcze dodamy taki brak stabilności dotyczący NBP, no to to są takie elementy, które się dodają, dodają i dodają. I w końcu może być tak, że część inwestorów zacznie nie za bardzo patrzeć na to, co się w Polsce dzieje i w najlepszym razie będzie to oznaczało na przykład wyższe koszty pożyczania pieniędzy przez Polskę – dodał ekspert.
Napięte relacje Tuska z Glapińskim. Premier sugerował „wyprowadzenie” go z NBP
Medialne doniesienia są o tyle sensacyjne, że jeszcze niedawno relacje między Donaldem Tuskiem a Adamem Glapińskim były napięte. Lider Koalicji Obywatelskiej podczas kampanii wyborczej sugerował, że po wygranych wyborach prezes NBP może zostać wyprowadzony z budynku banku centralnego.
Na konwencji partii w Radomiu Tusk określił Glapińskiego mianem „niekompetentnego, nieprzyzwoitego w tym, co robi; a także nielegalnym”, sugerując wadliwość powołania na szefa NBP.
Słowa byłego, a następnie przyszłego premiera obiły się szerokim echem, a Narodowy Bank Polski zawiadomił w tej sprawie prokuraturę, która w połowie 2024 r. umorzyła śledztwo. Jednak instytucja kierowana przez Adama Glapińskiego złożyła apelację, która rozpatrzyć miał Sąd Okręgowy w Radomiu.
