Reklama
Reklama
Reklama

Przydacz już podsumował pierwszy rok Nawrockiego. Zwrócił uwagę na kwestię ukraińską

6 sierpnia minie pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego. Z tej okazji Marcin Przydacz podsumował ostatnie 12 miesięcy w wykonaniu głowy państwa. Prezydencki minister wśród głównych priorytetów prezydenta wskazał wzmocnienie bezpieczeństwa Polski, m.in. dzięki sojuszowi z USA, korektę w polityce dwustronnej z Ukrainą, działania w wymiarze regionalnym i na rzecz stałego członkostwa w G20.

Marcin Przydacz.
Marcin Przydacz. (fot. Shutterstock)
  • Marcin Przydacz opisał pierwszy rok pracy prezydenta Karola Nawrockiego.
  • Prezydencki minister skupił się zwłaszcza na polityce wschodniej oraz działalności w ramach G20.
  • 6 sierpnia 2025 r. Karol Nawrocki złożył przed Zgromadzeniem Narodowym prezydencką przysięgę, formalnie obejmując urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Przydacz w rozmowie z PAP podkreślił, że priorytetem mijającego wkrótce roku prezydentury Nawrockiego była polityka bezpieczeństwa.

– A to bezpieczeństwo oparte jest z jednej strony o własne zdolności do obrony terytorium, co oznacza rozwój polskich sił zbrojnych, ale z drugiej strony Polska jest silna także siłą swoich sojuszników. I prezydent wzmacniał m.in. sojusz polsko-amerykański, ale w ramach szerszego formatu, jakim jest NATO. Miał na to wpływ bardzo dobry stan relacji polsko-amerykańskich w czasie, gdy wielu partnerów nie potrafiło znaleźć klucza do dobrych relacji, także osobistych, z prezydentem USA Donaldem Trumpem – ocenił prezydencki minister.

Prezydent rozumie się z Trumpem

Według niego inaczej jest przypadku Nawrockiego, który – jak zaznaczył – z Trumpem „ma osobiste, bardzo dobre relacje, które przekładają się na dobre decyzje dla Polski”. Zdaniem Przydacza dzięki temu amerykańska obecność wojskowa w Polsce nie tylko nie ulegnie zmniejszeniu, tak jak najpewniej stanie się w innych państwach zachodnioeuropejskich, ale ulegnie najpewniej zwiększeniu. – Polityka obrony i odstraszania naszego głównego zagrożenia, jakim jest Rosja, będzie tutaj utrzymana – podkreślił.

Reklama
Reklama

„Ten szpital to jądro ciemności”. Przydacz o najnowszych ustaleniach Zero.pl

Zaznaczył, że obecnie Amerykanie prowadzą prace planistyczne w zakresie obecności swoich wojsk w Europie. – Mamy nadzieję oczywiście, że do jesieni te prace zostaną zakończone. Natomiast wiemy, że w Polsce ta liczba z jednej strony nie będzie ograniczona, a z drugiej – że ten postulat Polski, aby przekształcać obecność rotacyjną w obecność stałą, został przyjęty przez Amerykanów – powiedział.

Pytany o słowa szefa BBN Bartosza Grodeckiego, że po stronie USA jest „ogromna otwartość" na dołączenie Polski do natowskiego programu Nuclear Sharing, Przydacz zaznaczył, że to bardzo długi proces, który wymaga codziennej pracy dyplomatycznej, ale też budowania zaufania pomiędzy Polską a USA. – Akurat pan minister Radosław Sikorski tutaj nie buduje tego poczucia zaufania w tych relacjach – dodał Przydacz. Według niego szef polskiej dyplomacji „ma częściowo destrukcyjny wpływ na te relacje, także i za sprawą swoich wielu nieprzemyślanych komentarzy”.

– Będziemy pracować dalej po to, aby ta obecność wojsk, czy zdolności nuklearnych amerykańskich była w Polsce po to, aby odstraszać. Bo żadne, nawet największe mocarstwo nie będzie chciało zaatakować terytorium, na którym będzie składowana i obecna broń najpotężniejszego państwa nuklearnego, jakim są Stany Zjednoczone – stwierdził.

Polska w G20: kiedy na stałe?

Ważnym wydarzeniem z punktu widzenia prezydenta – zaznaczył Przydacz – było też zaproszenie Polski do grupy G20. – Za sprawą dobrych relacji osobistych pomiędzy prezydentami Nawrockim i Trumpem doszło do zaproszenia Polski do pełnego udziału w tym formacie w tym roku. Oznacza to nie tylko udział w samym szczycie, ale zaproszenie do wszystkich prac przygotowawczych. Natomiast zadaniem na kolejne lata jest – i to dla wszystkich, zarówno dla Pałacu Prezydenckiego, jak i dla polskiego rządu – aby starać się przekonać, zbudować konsensus w ramach wszystkich 20 państw będących w G20, aby zgodziły się na obecność niej Polski w przyszłych latach – podkreślił Przydacz.

Reklama
Reklama

Wyraził nadzieję, że szef MSZ weźmie udział w zaplanowanym na październik spotkaniu ministrów spraw zagranicznych G20.

– W ramach G20 chcemy też mówić o polskich doświadczeniach w zakresie budowy odporności energetycznej, chociażby w zakresie dywersyfikacji dostaw. Chcemy rozmawiać też o kwestiach kryzysu demograficznego, jaki dotyka większość z państw Grupy. Do tego, aby mogła gospodarka się rozwijać, potrzebni są ludzie, nie tylko jako pracownicy, ale też jako konsumenci. Bez konsumentów trudno jest rozwijać gospodarkę – podkreślił Przydacz.

Nowa polityka ukraińska

Według Przydacza w mijającym roku prezydentury Nawrockiego "udała się także delikatna korekta paradygmatu, jeśli chodzi o polską politykę wschodnią". – Z jednej strony utrzymano twardą postawę wobec Rosji i Białorusi oraz wsparcie dla walczącej z Rosją Ukrainy. Z drugiej strony ten paradygmat wobec Ukrainy został przez pana prezydenta skorygowany na rzecz stawiania większych oczekiwań wobec Ukrainy w sprawach, na których zależy Polsce, a które dla samej Ukrainy ani ekonomicznie, ani politycznie nie powinny i nie są przesadnie kosztowne. Mówię tutaj między innymi o polityce pamięci, o polityce historycznej – zaznaczył minister.

Przydacz ocenił, że widać już dobre efekty tej polityki. – Z jednej strony wizyta prezydenta Zełenskiego w Warszawie w grudniu zeszłego roku przyniosła pozytywne efekty, bo prezydent Ukrainy zobowiązał się wobec pana prezydenta do wzmożenia prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych i już w styczniu, czyli miesiąc po tej wizycie, dotarły do Polskiego IPN-u konkretne dokumenty i decyzje mówiące o zezwoleniach na poszukiwania w kilku lokalizacjach dotychczas, co do których nie było decyzji – mówił.

Reklama
Reklama

– Ta polityka dalej przynosiła pozytywne efekty w postaci także ich zgód na ekshumację, czego jesteśmy świadkami dzisiaj. Ostatnie decyzje prezydenta Zełenskiego też po spotkaniu z prezydentem Nawrockim w Ankarze wskazują na to, że proces poszukiwania ekshumacji będzie nie tylko kontynuowany, co jeszcze wzmocniony, a na tym Polsce zależało. (...) Jest tutaj progres i myślę, że to jest wynikiem twardej postawy prezydenta Nawrockiego – ocenił.

Zdaniem Przydacza, choć rozmowy Nawrockiego z Zełenskim w ubiegłym roku prócz spraw historycznych dotykają także spraw gospodarczych, politycznych i bezpieczeństwa, to część kwestii w stosunkach z Kijowem – w tym te dotyczące odbudowy Ukrainy, udziału w rozmowach pokojowych czy tworzonych z Ukrainą formatów i umów – spoczywa na barkach polskiego rządu.

Prezydencki minister ocenił, że "Polski rząd jest w ostatnich dwóch latach tak naprawdę w tematyce polityki wschodniej częściowo marginalizowany przez Europę Zachodnią".

Co w kolejnym roku pracy?

– Prezydent chce kontynuować to, co rozpoczął w tych wspomnianych czterech filarach - podsumował Przydacz. – Rok 2026 będzie podsumowany wizytą pana prezydenta na szczycie G20 w Miami, i jako państwo, które jest w tym roku zaproszone i jest gościem specjalnym, Polska chce pokazać się z bardzo aktywnej strony. Stąd na jesieni prezydent będzie rozmawiał z partnerami bardziej oddalonymi geograficznie, otworzy swoją aktywność na państwa pozaeuropejskie, także te, które są w G20 – zapowiedział.

Reklama
Reklama

G20 to nasz sukces. Czy politycy staną pod polską flagą, czy pod partyjnym sztandarem?

– G20 to format globalny; musimy wyjść tu z perspektywy czysto lokalnej, europejskiej; Polska mająca coraz większe interesy w państwach Azji, Afryki i Ameryki południowej, powinna być tam też obecna politycznie. Stąd też pan prezydent będzie chciał otwierać nowe kierunki, planujemy działania w Azji Południowo-Wschodniej, na odcinku Bliskiego Wschodu, Afryce, i Ameryce Południowej – podkreślił prezydencki minister.

Obecnie w skład G20 wchodzą: Arabia Saudyjska, Argentyna, Australia, Brazylia, Chiny, Francja, Indie, Indonezja, Japonia, Kanada, Korea Południowa, Meksyk, Niemcy, RPA, Rosja, Stany Zjednoczone, Turcja, Wielka Brytania, Włochy, Unia Europejska oraz Unia Afrykańska.

Reklama
Reklama