
PKP Polskie Linie Kolejowe przywróciły w nocy z piątku na sobotę ruch na linii nr 22 w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie). Pociągi jadą torem numer jeden z limitami prędkości. W sobotę wrócą prace na drugim torze.
- PKP PLK przywróciły ruch na linii nr 22 w nocy z piątku na sobotę. Wkolejono ostatni wagon.
- Pociągi jadą torem numer jeden. Na szlaku limit wynosi 60 km/h, na przejeździe 20 km/h.
- W sobotę ruszą roboty na torze numer dwa. Do ich zakończenia na miejscu będzie obowiązywał ruch wahadłowy.
„Zgodnie z obietnicą przywróciliśmy ruch pociągów na linii kolejowej nr 22. Ostatni wagon został wkolejony i zakończyliśmy niezbędne prace. Tym samym chwilę po godz. 23.25 przywróciliśmy ruch kolejowy na tej trasie” – przekazały PKP Polskie Linie Kolejowe w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Plastik w odwrocie, będzie drożej. Unia robi rewolucję w opakowaniach warzyw i owoców
Wahadłowy ruch pociągów
Pociągi kursują ponownie po torze numer jeden. Obowiązuje ograniczenie prędkości do 60 km/h. Na przejeździe kolejowym limit wynosi 20 km/h.
Przewoźnik poinformował w komunikacie, że w sobotę zostaną wznowione prace na linii kolejowej na torze numer dwa. Taki sposób organizacji ruchu utrzyma się do czasu, aż usunięte zostaną uszkodzenia.
W środę w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie) w wyniku zderzenia pociągu z ciężarówką zginęła pasażerka składu. Była jedną z czterech najciężej rannych osób, wśród których znaleźli się również maszynista, kierowca ciężarówki i jeszcze jedna pasażerka.
Według informacji przekazanych przez służby, 20 osób zostało poszkodowanych.
Maszyniści protestują
Od północy z czwartku na piątek do piątku do godziny 12:00 trwał protest maszynistów. W ramach akcji, zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do tak zwanej bezpiecznej prędkości, czyli 20 km/h.
W ten sposób chcieli zwrócić uwagę na kwestię bezpieczeństwa na przejazdach. Protest odbył się po serii zdarzeń i wypadków, do jakich doszło w ostatnim czasie.
Poważny wypadek kolejowy we Francji. Ponad 40 rannych
Jak tłumaczył w piątek prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych (ZZM) Leszek Miętek, akcja była „aktem desperacji”. – To nie był żaden strajk, czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy – powiedział.