
Barbara Mróz-Gorgoń formalnie pozostaje pracownikiem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, ale do czasu wyjaśnienia sprawy nie będzie prowadzić zajęć dydaktycznych – poinformował rektor uczelni prof. Czesław Zając. Sprawą raportu „Polaków portret własny” zajmuje się rzecznik dyscyplinarny ds. nauczycieli akademickich.
- Barbara Mróz-Gorgoń pozostaje zatrudniona na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, ale czasowo nie będzie prowadzić zajęć.
- Sprawę bada rzecznik dyscyplinarny ds. nauczycieli akademickich. Postępowanie ma wyjaśnić, czy doszło do naruszenia standardów rzetelności naukowej.
- Mróz-Gorgoń w lipcu i sierpniu pełniła funkcję pełnomocniczki rządu ds. promocji Polski. Zrezygnowała po krytyce raportu „Polaków portret własny”.
Barbara Mróz-Gorgoń – również prezes Fundacji Marka Polska Think Tank – od 29 lipca do 21 sierpnia br. pełniła funkcję pełnomocnika rządu ds. promocji Polski. Złożyła dymisję z powodu medialnego rozgłosu wokół raportu „Polaków portret własny” z 2025 r., który wywołał falę krytyki z powodu błędów i wykorzystania AI.
Raport Mróz-Gorgoń i 180 tys. zł dotacji. Prokuratura wszczęła śledztwo
„Analizujemy tę sytuację”
W rozmowie z PAP rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu prof. Czesław Zając przypomniał, że uczelnia już pod koniec sierpnia zajęła się tą sprawą. – Analizujemy tę sytuację, żeby wyjaśnić okoliczności, czy rzeczywiście doszło do złamania standardów rzetelności naukowej, zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym i regulacjami uczelni. Obecnie sprawa jest prowadzona przez rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich UEW – chociaż nie musi mieć związku z naruszeniem dyscypliny, ponieważ była to aktywność pozauczelniana. Dlatego nie przesądzamy, jaki będzie wynik – podkreślił. Dodał, że na rozpatrzenie tego typu sprawy rzecznik ds. dyscyplinarnych ma sześć miesięcy.
Odeszła z rządu po aferze z raportem. Tak wygląda majątek Barbary Mróz-Gorgoń
Rektor podał też, że Barbara Mróz-Gorgoń formalnie wciąż jest pracownikiem uczelni, jednak do czasu wyjaśnienia sprawy nie będzie prowadzić zajęć dydaktycznych. – Jako uczelnia podjęliśmy działania zgodnie z prawem i procedurą, zaoferowaliśmy też profesor Mróz-Gorgoń wsparcie psychologiczne – zapewnił.
Prof. Zając przyznał też, że sprawa odbiła się na wizerunku uczelni. – Ale nie może być tak, że ocena konkretnej osoby czy jednego zdarzenia od razu rzutuje na cały dorobek naszego uniwersytetu, który zaraz będzie świętował 80 lat – podkreślił.
– W tej chwili mamy ok. 530 pracowników naukowych: profesorów tytularnych, doktorów habilitowanych, doktorów, z czego ponad 400 prowadzi badania naukowe. To jest rzesza ludzi. Jesteśmy też zaangażowani w różnych gremiach jako eksperci dla biznesu, sfery społecznej, podmiotów sektora publicznego. Nie sposób zakazywać takiej działalności – mówił rektor.
Autorzy „odpowiadają za wszystko to, co publikują”
Jednocześnie rektor zaznaczył, że korzystanie z narzędzi sztucznej inteligencji jest i będzie praktykowane w badaniach naukowych i kształceniu studentów, ale powinno ono się odbywać w sposób „w pełni odpowiedzialny, zgodnie z zasadami etyki i standardami rzetelności naukowej”.
– AI może być wykorzystywane w wymienionych obszarach m.in. do tworzenia nowych rozwiązań, budowania baz danych i opracowania tekstu oraz optymalizacji działań. Ale to nie zdejmuje pełnej odpowiedzialności pracowników nauki za wiarygodność i miarodajność wykorzystywanych danych i informacji, dobór metod, technik, narzędzi adekwatnie do badanego problemu oraz interpretację treści powstałych na ich podstawie opracowań naukowych. Ostatecznie to autorzy opracowań odpowiadają za wszystko to, co publikują – podkreślił.
Z kolei odnosząc się do komentarzy w serwisach społecznościowych wokół tej sprawy, rektor określił to jako falę nadmiernie negatywnych emocji, bez szansy na rzetelne wyjaśnienie okoliczności sprawy.