Robert Lewandowski musiał trochę poczekać na pierwsze trafienia w Major League Soccer, ale gdy już się przełamał, zrobił to w najlepszym możliwym stylu. Polski napastnik zdobył dwie bramki w meczu Chicago Fire z Charlotte FC i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 2:1. Był to pierwszy występ byłego zawodnika Barcelony przed własną publicznością na stadionie Soldier Field.

- Lewandowski zdobył swoje pierwsze dwa gole w MLS w trzecim występie dla Chicago Fire.
- Polak został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania z Charlotte FC.
Dzięki zwycięstwu „Strażacy” awansowali na czwarte miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. - Polski napastnik przełamał się przed kibicami Chicago Fire
Początek przygody Roberta Lewandowskiego w MLS nie był łatwy. Po wznowieniu rozgrywek po mundialu Chicago Fire przegrało dwa wyjazdowe spotkania – 2:3 z Interem Miami oraz 1:3 z New York City FC. W pierwszym meczu Polak przebywał na boisku do 63. minuty, a w drugim pojawił się w drugiej połowie.
Czytaj także: Tak Ukraina radzi sobie z ostrzeganiem o zagrożeniach. Tu nie ma jednego systemu
W trzecim spotkaniu Lewandowski dostał szansę gry od początku i od razu pokazał, dlaczego przez lata był jednym z najskuteczniejszych napastników świata. Debiut przed chicagowską publicznością na Soldier Field zakończył z dwoma golami i statuetką dla najlepszego zawodnika meczu.
Spotkanie z Charlotte FC rozpoczęło się jednak po myśli gości. W 17. minucie prowadzenie dla rywali zdobył Hiszpan Pep Biel.
Odpowiedź Lewandowskiego przyszła szybko
W 20. minucie polski napastnik wykorzystał zagranie głową Duńczyka Philipa Zinckernagela i płaskim strzałem zza pola karnego pokonał chorwackiego bramkarza Kristijana Kahlinę. Piłka wpadła tuż przy słupku, a wynik spotkania został wyrównany.
Drugi gol, nagroda MVP i zachwyty po meczu
Decydująca akcja spotkania miała miejsce w 68. minucie. Po podaniu Fina Robina Loda Lewandowski uprzedził obrońcę Charlotte FC, znalazł się sam na sam z bramkarzem i z bliska skierował piłkę do siatki.
Dzięki temu trafieniu Chicago Fire wygrało 2:1, a Polak został bohaterem spotkania. Klub szybko zareagował na jego występ w mediach społecznościowych, publikując komentarz: „Hej, za coś nazywa się go Robert LewanGOALski!”.
Tuż przed końcowym gwizdkiem Lewandowski otrzymał żółtą kartkę za zagranie ręką. Po meczu odebrał jednak statuetkę dla najlepszego zawodnika spotkania i pogratulował trenerowi Greggowi Berhalterowi, który tego dnia obchodził 53. urodziny.
Występ Polaka odbił się szerokim echem w amerykańskich mediach. Agencja Associated Press podkreśliła, że Lewandowski zdobył dwa gole w pierwszym meczu przed własną publicznością i poprowadził Chicago Fire do zwycięstwa nad Charlotte FC.
Czytaj także: Alert RCB rozesłany w nocy. „Ktoś to po pijaku wysyła?”
Oficjalna strona MLS nazwała jego występ początkiem „rozpalania ognia” w Chicago, a serwis SofaScore zwrócił uwagę, że Polak szybko stał się tym, czego drużyna potrzebowała.
Po trzech występach w MLS, Lewandowski ma na koncie dwa gole w 197 minutach gry. Oddał siedem strzałów, z czego trzy były celne, a średnio zdobywa bramkę co około 98 minut.
Chicago Fire po dziewiątym zwycięstwie w sezonie zajmuje czwarte miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Drużyna ma 29 punktów po 17 spotkaniach. Liderem jest Nashville SC z dorobkiem 40 punktów.
Kolejny mecz ligowy Lewandowski rozegra 16 sierpnia, kiedy Chicago Fire zmierzy się z Portland Timbers. Wcześniej polskiego napastnika czeka spotkanie w Leagues Cup przeciwko meksykańskiej Necaxie.