W słowackiej polityce wrze po decyzji premiera Roberta Fico o wstrzymaniu awaryjnych dostaw energii elektrycznej do Ukrainy. Opozycyjna partia Wolność i Solidarność (SaS) zapowiedziała złożenie zawiadomienia do prokuratury. Zarzuca szefowi rządu nadużycie władzy, a nawet - „zdradę stanu”.

- Opozycyjna partia Wolność i Solidarność (SaS) składa zawiadomienie do prokuratury, zarzucając premierowi nadużycie władzy i działanie na szkodę państwa.
- Robert Fico wstrzymał awaryjne dostawy energii do Ukrainy w reakcji na przerwanie tranzytu ropy rurociągiem „Przyjaźń”.
- Spór rozszerza się na poziom regionalny. Węgry grożą blokadą unijnej pomocy dla Kijowa, a Bratysława wprowadziła stan nadzwyczajny w sektorze naftowym.
Spór wpisuje się w szerszy konflikt dotyczący wstrzymania tranzytu rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń”.
Lider SaS Branislav Gröling podczas konferencji prasowej przed budynkiem Prokuratury Generalnej poinformował, że w zawiadomieniu wskazano na możliwe popełnienie przez premiera szeregu przestępstw, w tym nieludzkiego traktowania oraz działania na szkodę państwa.
Poseł Karol Galek stwierdził, że Fico „otwiera nowy front przeciwko Ukrainie” i działa na korzyść Władimira Putina. Według opozycji decyzja o wstrzymaniu dostaw prądu może mieć dramatyczne konsekwencje. W skrajnym przypadku doprowadzi do przerw w dostawach energii do ukraińskich szpitali, w których operowani są ranni po rosyjskich atakach.
Premier broni swojej decyzji, określając ją jako mechanizm „wzajemności” w relacjach z Kijowem. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu Fico ogłosił, że Słowacja natychmiast zawiesza awaryjne dostawy energii do Ukrainy w reakcji na przerwanie tranzytu rosyjskiej ropy przez terytorium ukraińskie.
– Jeśli Ukraina zwróci się do nas o pomoc w stabilizacji swojej sieci energetycznej, nie otrzyma jej – lapidarnie zapowiedział szef słowackiego rządu. Dodał, że środek ten zostanie cofnięty, gdy tylko tranzyt ropy zostanie wznowiony. W przeciwnym razie Bratysława może podjąć kolejne kroki, włącznie z wycofaniem poparcia dla członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej.
Spór o ropociąg „Przyjaźń” i stan nadzwyczajny
Przypomnijmy. Chodzi o strategiczny ropociąg „Przyjaźń”, którym rosyjska ropa trafia m.in. na Słowację i Węgry. 27 stycznia przesył został uszkodzony w wyniku rosyjskich nalotów. O zniszczeniach poinformował szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha. Tranzyt surowca wstrzymano, a władze w Bratysławie wprowadziły stan nadzwyczajny w sektorze naftowym. Uruchomiono również słowackiej rezerwy strategiczne.
Ropa transportowana ropociągiem „Przyjaźń” trafia do jedynej słowackiej rafinerii – Slovnaft. Co ciekawe słowacki monopolista wchodzi w skład węgierskiego koncernu MOL. Zakład rozpoczął już sprowadzanie surowca z innych kierunków, m.in. z Arabii Saudyjskiej, Libii oraz Norwegii. Zmienią się również sposoby dostaw. Przede wszystkim tankowcami, lecz również rurociągiem Adria biegnącym z Chorwacji.
Surowiec dostarczany drogą morską nie jest objęty wynegocjowanym przez Słowację i Węgry wyłączeniem z unijnego i amerykańskiego embarga na rosyjską ropę.
Regionalne napięcia i groźby wobec Ukrainy
Węgry również ostro reagują na awarię rurociągu. Szef tamtejszej dyplomacji Péter Szijjártó oskarżył Kijów o „szantaż” i zapowiedział blokowanie unijnej pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro. Swoją decyzję skłonny jest zmienić dopiero po wznowieniu tranzytu. Z kolei Fico, powołując się na źródła wywiadowcze, twierdzi, że rurociąg jest technicznie sprawny, a wstrzymanie dostaw wpisuje się w polityczne rozgrywki Kijowa.
Spór wokół energii i ropy pokazuje, jak wojna w Ukrainie przekłada się na napięcia w regionie i relacje wewnątrz Unii Europejskiej.
Decyzja słowackiego rządu wywołała nie tylko kryzys polityczny w Bratysławie, ale też wzmocniła podziały między państwami regionu w kwestii wsparcia dla Kijowa.