W ciągu kilkudziesięciu dni liczba mieszkańców Bejrutu wzrosła dwukrotnie, co może doprowadzić do gigantycznego kryzysu humanitarnego w tym mieście – alarmują libańskie media. To efekt izraelskich ataków na Liban, które zmusiły już ponad dwa miliony osób do opuszczenia domów w poszukiwaniu bezpieczeństwa.

- Libańska minister spraw społecznych Hanin as-Said poinformowała, że populacja Bejrutu w ciągu kilkudziesięciu dni wzrosła dwukrotnie. To wynik migracji uchodźców z całego kraju w kierunku stolicy.
- Falę masowej migracji wywołał atak Izraela na Liban, który trwa od 2 marca.
- Izrael deklarował, że bombardując Liban niszczy Hezbollah. Wiadomo jednak, że siły powietrzne atakowały także budynki cywilne i zabijały mieszkańców.
Przed rozpoczęciem wojny USA i Izraela z Iranem liczba mieszkańców Bejrutu, licząc osoby żyjące na przedmieściach i w miastach satelitarnych, była szacowana na około 2,2 miliona. To dane szacunkowe: w Libanie nie przeprowadzono pełnego spisu ludności od 1932 roku, co utrudnia precyzyjne określenie skali obecnych zmian.
Wiadomo jednak, że obecna sytuacja może doprowadzić do kryzysu humanitarnego. Do Bejrutu dotarła bowiem fala przesiedleńców - osób zmuszonych do ucieczki z powodu wojny.
„Ich napływ błyskawicznie przełożył się na realia życia w Bejrucie. Rosnące zapotrzebowanie na mieszkania wywindowało ceny najmu do poziomów, które dla wielu lokalnych mieszkańców są już nieosiągalne. Zmiany są widoczne nie tylko na rynku nieruchomości. Infrastruktura społeczna i transportowa, już wcześniej osłabiona przez wieloletni kryzys gospodarczy, znajduje się pod coraz większą presją. Miasto musi obsłużyć setki tysięcy nowych osób bez odpowiednich zasobów i przygotowania” – poinformowała agencja prasowa TASS.
„Wzrost przestępczości, kryzys humanitarny, rosnące braki w zaopatrzeniu”
Libańska minister spraw społecznych Hanin as-Said oceniła, że fala migracji natychmiast wpłynęła na wzrost przestępczości w stolicy. Do tego, wiele osób musi radzić sobie z tragicznymi warunkami życiowymi i walczyć o podstawowe zasoby, których i tak brakuje. Państwo leżące u wybrzeża Morza Śródziemnego już wcześniej zmagało się z poważnymi problemami gospodarczymi i politycznymi, a obecny kryzys humanitarny tylko je pogłębia.
Liban od dłuższego czasu był bombardowany przez Izrael, ale od półtorej miesiąca te ostrzały stały się jeszcze częstsze i brutalniejsze. Wszystko przez atak w nocy z 1 na 2 marca. Wtedy północny Izrael został zbombardowa z terytorium Libanu, a odpowiedzialność za atak wziął Hezbollah, przedstawiając go jako odwet za zabójstwo irańskiego przywódcy Alego Chameneiego.
Izraelskie siły powietrzne w akcie rewanżu zaczęły bombardowanie Libanu, którego celem było „utworzenie strefy buforowej na południe od rzeki Litani”. Wiadomo jednak, że izraelskie wojsko atakowało także zabudowania cywilne, mordując niewinne osoby.
Iran zagra na mundialu mimo wojny. Deklaracja FIFA
Tragiczny bilans wojny. Zginęło już 260 dzieci i 172 kobiety
Ministerstwo zdrowia w Libanie przekazało, że od początku marca
w izraelskich atakach zginęło już 2167 osób, w tym 260 dzieci i 172 kobiety. Tylko w tę środę śmierć poniosło trzech pracowników medycznych. Urząd nie informuje w swoich komunikatach, jaką część z 1735 zabitych mężczyzn stanowili bojownicy Hezbollahu.
Pomimo rozmów między Izraelem i Libanem sytuacja Bejrutu dalej jest krytyczna. Benjamin Netanjahu zapowiedział zniszczenie przygranicznych wiosek w Libanie oraz zakazał powrotu setkom tysięcy ewakuowanych mieszkańców. To oznacza, że wielu z nich nie ma dokąd wracać, a ich tymczasowe schronienie w Bejrucie może stać się domem na dłużej.
W czwartek wieczorem Donald Trump poinformował, że Izrael oraz Liban zgodziły się na 10–dniowe zawieszenie broni.
