Chiny i Rosja zapewniły o wsparciu dla suwerenności Kuby. Oba kraje zgodnie krytykują amerykańskie dążenia do przejęcia wyspy. Zdaniem prof. Mariana Edwarda Haliżaka, politologa z UW, Pekin i Moskwa chcą wykorzystać zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Iranie. – Jeśli rosyjskie i chińskie dostawy będą regularnie docierać do kubańskich portów, ratując tamtejszy reżim, będzie to dla USA dotkliwy „prztyczek” – ocenia ekspert.

- Jak mówi w rozmowie z Zero.pl prof. Marian Edward Haliżak, zaangażowanie Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie osłabia jego pozycję. Rosja i Chiny wykorzystują to rozproszenie sił Amerykanów, by działać na rzecz wzmocnienia Kuby.
- Ekspert ocenia, że reakcja militarna USA jest skrajnie mało prawdopodobna. Regularne rosyjskie i chińskie dostawy do kubańskich portów będą dotkliwym ciosem dla Ameryki.
- Politolog zastrzega, że współpraca obu państw ma charakter strategiczny, ale nie jest sojuszem. Moskwa i Pekin działają wspólnie przeciwko dominacji USA.
Europa bez USA w cieśninie Ormuz? „To pokazanie wolności działania”
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow przebywa właśnie z wizytą w Chinach. Polityk spotkał się w Pekinie z przywódcą Xi Jinpingiem oraz tamtejszym szefem MSZ Wang Yi.
Jak podaje Reuters, podczas konferencji prasowej w środę Ławrow zadeklarował, że Rosja może zwiększyć dostawy surowców energetycznych do Chin.
– Rosja może, oczywiście, zrekompensować niedobór zasobów, przed którym stoją zarówno Chiny, jak i inne kraje, które są zainteresowane współpracą z nami na równej i obopólnie korzystnej podstawie – powiedział Ławrow.
Rosyjski minister zapowiedział także, że Moskwa będzie nadal wspierać suwerenność Kuby oraz dostarczać jej ropę naftową. Dodał, że liczy tu na pomoc Chin.
W podobnym tonie wypowiedziała w piątek rzeczniczka chińskiego MSZ Mao Ning.
– Chiny są chętne do współpracy ze społecznością międzynarodową, aby zdecydowanie wspierać Kubę w ochronie jej suwerenności narodowej i bezpieczeństwa oraz sprzeciwianiu się zewnętrznej ingerencji – powiedziała.
Złoto i srebro NBP dla każdego. Trzeba jednak słono zapłacić
USA będą musiały operować na dwóch frontach jednocześnie?
Z czego wynika obecne rosyjsko-chińskie zainteresowanie Kubą? – Obecne zaangażowanie USA na Bliskim Wschodzie – zarówno emocjonalne, jak i militarne – sprawia, że Amerykanów nie stać na równoległe prowadzenie operacji zmierzającej do zmiany władzy na Kubie. Oznaczałoby to zbyt duże rozproszenie sił, co stwarza dogodną sytuację dla państw wspierających Hawanę – tłumaczy w rozmowie z Zero.pl prof. Marian Edward Haliżak, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Rosja i Chiny doskonale wyczuły, że Ameryka nie jest w stanie operować na dwóch frontach jednocześnie – dodaje ekspert.
Zdaniem politologa, „formuje się porozumienie mające wesprzeć Kubę”.
– Obecnie mamy do czynienia z paradoksem: USA formalnie ogłosiły blokadę wyspy, ale jej nie egzekwują wobec statków dostarczających rosyjski czy chiński gaz i ropę. Próba siłowego powstrzymania rosyjskich jednostek byłaby dla Waszyngtonu zbyt ryzykowna, gdyż oznaczałaby otwarcie kolejnego frontu konfrontacji – zastrzega prof. Haliżak.
Chiny i Rosja szykują USA dotkliwy „prztyczek”
Ekspert przypomina też, że „z przebiegu negocjacji amerykańsko-rosyjskich w sprawie Ukrainy wynika, że Ameryka w dużym stopniu uwzględnia interesy Moskwy”.
– Rosja wykorzystuje to bezwzględnie. Wspólnie z Chinami – mimo dzielących je różnic i braku formalnego sojuszu – dążą do podtrzymania bliskich im ideowo władz na Kubie, co wpisuje się w szerszą strategię ograniczania amerykańskiej dominacji na świecie – ocenia analityk.
Czy zatem w najbliższych tygodniach należy spodziewać się zwiększenia liczby rosyjskich i chińskich statków płynących w stronę Kuby?
– Tak. Nie sądzę jednak, by Stany Zjednoczone zdecydowały się na użycie siły wojskowej do ich zatrzymania, tak jak zrobił to John F. Kennedy w 1962 roku podczas kryzysu kubańskiego. Reakcja militarna jest dziś skrajnie mało prawdopodobna. Niemniej sytuacja ta będzie testem determinacji amerykańskiej polityki. Jeśli rosyjskie i chińskie dostawy będą regularnie docierać do portów, ratując tamtejszy reżim, będzie to dla USA dotkliwy „prztyczek” – ocenia politolog z UW.
Chiny i Rosja - współpraca strategiczna, a nie sojusz
A pozostałe kwestie poruszone podczas wizyty Siergieja Ławrowa w Pekinie? – Określiłbym ją jako roboczą i kurtuazyjną. Jej głównym celem było uzgodnienie wspólnych działań właśnie w kontekście Kuby. Choć oba państwa łączy współpraca strategiczna, nie jest to klasyczny układ sojuszniczy. W kwestii kubańskiej mają jednak zbieżne stanowisko: należy podtrzymać tamtejszy system, by skutecznie przeciwstawić się Ameryce – odpowiada ekspert.
Prof. Haliżak jest pewien, że „Chiny nigdy nie zastąpią ropy z Bliskiego Wschodu surowcem z Rosji”. – Brakuje do tego odpowiedniej infrastruktury i ropociągów. Poza tym mimo napięć w cieśninie Ormuz, chińskie statki nadal tamtędy przepływają. Irańczycy ich nie blokują, a Amerykanie nie zaryzykują otwartego konfliktu z Pekinem poprzez próbę siłowego zatrzymywania ich transportów – zastrzega.
