
– Nad ranem po ukraińskiej stronie granicy, niedaleko przejścia w Jagodzinie, w ciężarówkę uderzył dron. Wydarzyło się to około 800 metrów od granicy z Polską – potwierdził w rozmowie z Zero.pl mł. chor. Straży Granicznej Paweł Smyk. – Po polskiej stronie nikt nie został ranny – powiedział.
Na terenie sześciu powiatów woj. lubelskiego zawyły nad ranem syreny alarmowe w zw. z zagrożeniem atakiem z powietrza. Alert został już odwołany. Do mieszkańców powiatów woj. lubelskiego i podkarpackiego wysłano Alerty RCB informujące o monitorowaniu przestrzeni powietrznej przez polskie lotnictwo.
Po stronie ukraińskiej trwał rosyjski atak na zachodnie rejony kraju. Do niebezpiecznego zdarzenia doszło tuż przy granicy z Polską.
Dowództwo Operacyjne poderwało samoloty wz. z atakami na Ukrainę
W nocy czasowo wstrzymano ruch na przejściach granicznych
– Nad ranem po ukraińskiej stronie granicy, niedaleko przejścia w Jagodzinie, w ciężarówkę uderzył dron. Wydarzyło się to około 800 metrów od granicy z Polską – powiedział Zero.pl w niedzielę po 9 rano mł. chor. Straży Granicznej Paweł Smyk. – Po polskiej stronie nikt nie został ranny – potwierdził Smyk.
Doniesienia na temat wydarzeń tuż za polsko-ukraińską granicą w Jagodzinie pojawiły się w niedzielę nad ranem na Telegramie.
W sieci krąży nagranie pożaru jakiegoś obiektu, wraz z opisem, że chodzi o stację benzynową. Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, że nagrania przedstawiają rejon przygraniczny i pochodzą z ostatniej nocy.
Czasowo wstrzymany ruch na przejściach
– Czasowo wstrzymano odprawy na przejścia granicznych w Dorohusku, Zosinie, Dołhobyczowie i Hrebennem – dodał Paweł Smyk.
– W tym momencie odprawy na przejściach graniczne w Dorohusku, Zosinie i Dołhobyczowie zostały wznowione i ruch odbywa się normalnie. Jedynie w Hrebennem, wciąż jest wstrzymany – przekazał Smyk.
Ruch na przejściach granicznych był przerwany na czas alertu zw. z możliwym zagrożeniem wschodnich rejonów Polski – tj. po godz. 4 rano. Paweł Smyk podkreśla, że na przejściach nie doszło do znaczących przestojów.
– Funkcjonariusze ze względu na wspomniane wydarzenia oczywiście mieli zmożoną czujność i byli przygotowani – podkreśla Paweł Smyk. Dopytywany, czy funkcjonariusze potwierdzają pojawiające się w mediach informacje o hukach czy wybuchach słyszanych po polskiej stronie granicy, odpowiada: – Na ten moment nie mam takiej informacji.

