Na rok i dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi stowarzyszenie Rozwój Plus ma ok. 6 proc. poparcia. Jak zapowiada Mateusz Morawiecki, to dopiero początek. – Jest zainteresowanie – słyszymy wśród jego stronników. Pozostaje jednak wiele niewiadomych.

- Rozwój Plus planuje powołanie partii w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Formacja wyznaczyła dużą konwencję na 15 października.
- Aktualne poparcie dla ugrupowania wynosi ok. 6 proc., co daje kilkanaście mandatów. Politycy Rozwoju deklarują jednak w nieoficjalnych rozmowach z Zero.pl walkę o dwucyfrowy wynik.
- Oddzielną kwestią pozostaje postępowanie dyscyplinarne wobec stronników Morawieckiego w Prawie i Sprawiedliwości. – Rozmowy trwają – słyszymy.
– Nawet gdyby udało nam się dogadać przed grillem, to i tak za chwilę wymyśliliby coś innego, żeby zrobić nam pod górkę – mówi portalowi Zero.pl jeden z pierwszoplanowych polityków stowarzyszenia Rozwój Plus.
Jak twierdzi, nie było innego wyjścia niż rozłam. – Podziały były zbyt mocne, żeby to się utrzymało – mówi. Do oficjalnego wyrzucenia polityków z partii nadal nie doszło. Ich sprawą – każdego z osobna – zajmuje się rzecznik dyscyplinarny partii Karol Karski.
Choć politycy Rozwoju mieli otrzymać zalecenia, żeby nie podejmować rozmów z partią matką, Karski zapewnia nas, że takowe trwają. – Część osób odpowiedziała pisemnie, z częścią rozmawiałem, część w ogóle nie zareagowała – mówi nam Karski.
Czytaj też: Rozdroże Mateusza Morawieckiego
Stronnikom Morawieckiego zależeć ma na jak najszybszym zakończeniu procesu, co ułatwiłoby im tworzenie narracji o wyrzuceniu. Przeciwnie jest w przypadku Prawa i Sprawiedliwości, któremu przedłużanie procesu może być na rękę, dając kolejne podwaliny pod historię o politycznej zdradzie rozłamowców.
Karski zapewnia jednak: – To nie będzie trwało ani dnia dłużej niż to potrzebne.
Dotychczas głównym argumentem partii-matki za wyrzuceniem „rozłamowców” – jak mówią o członkach Rozwoju partyjni wrogowie – było twierdzenie, że działalność stowarzyszenia jest sprzeczna z interesem Prawa i Sprawiedliwości. Teraz jednak władze mają konkretny argument: założony przez Morawieckiego w ubiegłym tygodniu klub parlamentarny.
Statut Prawa i Sprawiedliwości jest w tym przypadku bezwzględny: „Przynależność do Klubu PiS (…) oraz uczestnictwo w jego pracach jest obowiązkowe”.
Konwencja Morawieckiego 15 października. „Nie wiem, kto ten termin doradził”
Na klubie parlamentarnym Rozwój Plus także nie zamierza się zatrzymywać. Zgodnie z zapowiedzią Morawieckiego najpóźniej do połowy października powołana zostanie partia polityczna.
15 października odbyć ma się szeroka konwencja nowej formacji. – Zrobimy imprezę na kilka tysięcy osób – mówił nam podczas piątkowego grilla Rozwoju europoseł Waldemar Buda. – Żeby wszyscy, którzy dzisiaj nie weszli, mieli taką możliwość następnym razem.
Data nie jest przypadkowa. Tego dnia mijają trzy lata od wygranej w wyborach przez aktualną koalicję rządzącą.
– Nie wiem, kto ten termin Mateuszowi doradził. To tak, jakby wyszedł i zaprosił wszystkich na imprezę z okazji przegranych przez siebie wyborów – słyszymy w Prawie i Sprawiedliwości.
Morawiecki problemu nie widzi i zapowiada: „Przed nami długa droga. Nie będzie łatwa. Wielkie sprawy nigdy jednak nie rodzą się z wygody, zwątpienia i czekania. Rodzą się z odwagi, pracy i odpowiedzialności. Ja jestem gotowy tę drogę prowadzić”.
Gorzkie słowa polityka PiS. „Oni potrzebują mięsa armatniego na listy”
Na ten moment Rozwój Plus może liczyć na ok. 6 proc. poparcia, które przełożyłoby się na kilkanaście miejsc w parlamencie. Ambicje formacji są jednak znacznie powyżej tego. – Liczymy na jedynkę z przodu – słyszymy.
Partią, która ma stracić na poczet Rozwoju, a co wcale nie jest oczywiste, ma być Prawo i Sprawiedliwość. – Jak im poparcie spadnie do jakichś 15 proc., to wtedy się zorientują, że coś się dzieje – mówi nasz rozmówca.
Na korzyść Rozwoju w tej walce działać ma wspólna przeszłość obu środowisk, która odbierać będzie politykom Prawa i Sprawiedliwości paliwo do ataków na „rozłamowców”.
– Przecież oni wszyscy nas chwalili, popierali. Jest mnóstwo takich wpisów, wypowiedzi. To już nie są czasy, że można coś palnąć w telewizji czy gazecie i zapomnieć. W internecie nic nie ginie. Wykorzystamy to – zapowiada.
Sporą niewiadomą pozostaje kwestia struktur lokalnych, które przy wyborach odgrywają niemałą rolę, a które teoretycznie sprzyjać powinny partii-matce. – Jest zainteresowanie – zapewnia nas rozmówca.
Nie on jeden. – Młodsze kadry chcą do nas dołączać, a ten „partyjny beton” woli zostać. Dla nas to jest na plus, bo z częścią starszych działaczy naprawdę idzie się umęczyć – mówi inny polityk Rozwoju.
Za Morawieckim ma być także młodzieżówka partii – z wyjątkiem środowiska warszawskiego.
– Oni potrzebują mięsa armatniego na listy – słyszymy w Prawie i Sprawiedliwości. – Wystarczy spojrzeć na ich aktualny skład, żeby to zrozumieć. Tam są osoby, które mają zdobyć mandaty przy poparciu ok. 9 proc. Dla innych nie ma miejsca.

