Nietypowy przebieg miała kontrola fiskusa w jednym ze szczecińskich solariów. Choć transakcja przebiegła bez zarzutu, a prawidłowo nabity paragon trafił do rąk urzędniczki skarbowej, ta postanowiła w pełni przetestować opłacone usługi i zamknęła się w kabinie. – To po prostu opalanie na koszt państwa – mówi Zero.pl zszokowana właścicielka biznesu. My pytamy Krajową Administrację Skarbową, czy taki sposób kontrolowania jest etyczny i czy znajduje uzasadnienie w przepisach.

- Kontrola skarbowa czy darmowy relaks na koszt podatnika? Do redakcji Zero.pl napisała właścicielka szczecińskiego solarium, zgłaszając nam nietypowy przebieg wizyty urzędniczki skarbowej.
- Z materiałów, którymi dysponujemy – protokołu z kontroli, paragonu i zapisów z kamer – wynika, że urzędniczka po otrzymaniu prawidłowo nabitego paragonu nie ujawniła od razu swojej tożsamości. Zamiast tego poszła do kabiny, gdzie odbyła 10-minutowy seans opalania.
- Legitymację służbową urzędniczka okazała dopiero później. – To po prostu opalanie na koszt państwa – mówi Zero.pl zszokowana właścicielka biznesu.
- Zwróciliśmy się do Krajowej Administracji Skarbowej z pytaniem, czy urzędnik skarbowy może w godzinach pracy, w ramach kontroli, skorzystać z usługi rekreacyjnej na koszt państwa. Co na to KAS?
– Byłyśmy w szoku, zarówno ja, jak i moja pracownica, która wydawała urzędniczce paragon – mówi Zero.pl pani Monika, właścicielka solarium w Szczecinie, która zgłosiła się do naszej redakcji z wątpliwościami po kontroli przeprowadzonej 23 lipca br.
Brak tego systemu kosztuje życie 28 osób rocznie. Na 112 używają przestarzałej technologii
Tajemnicza klientka ze skarbówki w szczecińskim solarium
O co chodzi? Do solarium w stolicy województwa zachodniopomorskiego zapukała urzędniczka ze Stargardu. Jak nakazują procedury, kontrolę przeprowadzała incognito – jako tzw. „tajemniczy klient”. Kobieta wykupiła usługę opalania przez 10 minut w kabinie, płacąc za to 30 zł. Otrzymała od pracownicy solarium prawidłowo wystawiony paragon. – Ponieważ sprawdziła to, co miała sprawdzić, powinna od razu okazać legitymację służbową, informując o celu swojej wizyty – relacjonuje pani Monika.
Tymczasem urzędniczka nie ujawniła swojej tożsamości, a udała się prosto do kabiny, w której znajdowało się łóżko do opalania. Tam skorzystała z usługi, a następnie wyszła z lokalu.
Pani Monika opowiada nam, że przedstawicielka fiskusa wróciła po krótkiej chwili w towarzystwie koleżanki (również urzędniczki skarbowej) i dopiero wtedy poinformowała, że jej wizyta była w istocie tzw. nabyciem sprawdzającym. To kontrolowany zakup, który pozwala fiskusowi przekonać się, czy konkretny przedsiębiorca, sprzedając towar lub usługę, wydaje paragon i robi to prawidłowo. Urzędnicy skarbówki opłacają te transakcje ze środków służbowych.
– Moja pracownica natychmiast nabiła transakcje na kasę i wydała prawidłowy paragon – słyszymy od właścicielki szczecińskiego solarium. – Fakt ten bezspornie potwierdza sporządzony później przez urzędniczkę protokół z urzędu skarbowego w Stargardzie, w którym czarno na białym wpisano: „usługa nabyta, paragon wydany”.
Zapoznaliśmy się z protokołem z czynności kontrolnych – istotnie, są w nim zaznaczone stosowne rubryki. Jak czytamy w dokumencie, sprawdzany „zaewidencjonował sprzedaż usługi przy zastosowaniu kasy fiskalnej” i „wydał paragon fiskalny dokumentujący sprzedaż usługi”. Tłumacząc z języka urzędniczego, pracownica solarium nabiła usługę na kasę i wręczyła klientce paragon. Kolejna rubryka, przy której urzędniczka zaznaczyła odpowiedź „TAK”, potwierdza, że usługa została wykonana. Pytanie, czy było to niezbędne.

Protokół z kontroli w solarium w Szczecinie (fot. Zero.pl)
– W tym momencie cel kontroli został w stu procentach osiągnięty. Łóżko do opalania włączane jest manualnie przez klienta, transakcję można było natychmiast przerwać, anulować paragon i zwrócić gotówkę – mówi pani Monika, właścicielka solarium. – Tak wyglądały wszystkie wcześniejsze kontrole z urzędu skarbowego w moim lokalu, podczas których urzędnicy od razu wyciągali legitymację.
Pytania o opalanie na koszt podatnika
Przedstawiona powyżej sytuacja każe zadać pytanie, czy urzędniczka ze Stargardu podczas delegacji służbowej do innego miasta mogła odbyć zabieg rekreacyjny na koszt Skarbu Państwa, ujawniając swoją tożsamość dopiero po zabiegu. W końcu sprawdzone zostało wszystko, co z definicji jest przedmiotem takiej kontroli – paragon został niezwłocznie wydany, nie było też na nim żadnych błędów.
Portal Zero.pl dysponuje tym paragonem, jak również zapisem sekwencji wydarzeń w szczecińskim solarium z kamer przemysłowych. Potwierdza on, że przedstawicielka skarbówki dostała paragon do rąk własnych, później udała się do kabiny, a po zakończonym seansie opuściła lokal, wracając po chwili w towarzystwie koleżanki. Wtedy dopiero zostały dopełnione formalności związane z czynnościami kontrolnymi. Mogło to jednak nastąpić od razu – paragon mógł zostać zwrócony przez urzędniczkę, która z kolei otrzymałaby z powrotem kwotę, jaką zapłaciła przy nabywaniu usługi opalania. A cała transakcja zostałaby anulowana w dokumentacji kasowej.
O zajęcie stanowiska w tej sprawie poprosiliśmy Krajową Administrację Skarbową. Zapytaliśmy przede wszystkim o przebieg kontroli, który może budzić wątpliwości od strony etycznej. Chcieliśmy po prostu wiedzieć, czy urzędnik skarbowy może w godzinach pracy, w ramach kontroli, skorzystać z usługi rekreacyjnej na koszt państwa, skoro od razu po wykupieniu usługi otrzymał prawidłowo wystawiony paragon.
Biuro prasowe rzecznika Krajowej Administracji Skarbowej odesłało naszą redakcję do Izby Administracji Skarbowej (IAS) w Szczecinie, która przedstawiła nam swoje stanowisko.
„Istotą nabycia sprawdzającego jest dokonywanie zakupu towarów i usług w celach weryfikacji obowiązku ewidencjonowania sprzedaży na kasie rejestrującej i wydania paragonu. Oczywistym jest, że pracownik nie może w godzinach pracy, w ramach kontroli skorzystać z usługi rekreacyjnej na koszt Państwa” – czytamy w odpowiedzi szczecińskiej IAS.
„Z chwilą zaewidencjonowania sprzedaży i wydania paragonu przez sprzedawcę (sprawdzanego) cel nabycia został osiągnięty” – potwierdza IAS. Pozwalało to ocenić, czy sprzedawca prawidłowo wywiązuje się z obowiązków w tym zakresie. Pracownica działała w przekonaniu, że dla prawidłowego przebiegu nabycia sprawdzającego – usługi, konieczne jest pełne zakończenie transakcji, tj. łącznie z wykonaniem usługi”.
Innymi słowy – tak, jak podkreślała pani Monika, seans opalania był w istocie zbędny, bo urzędniczka przekonała się, że recepcjonistka w solarium prawidłowo rejestruje sprzedaż i wydaje paragon zgodnie z przepisami. IAS podkreśla jednak, że pracownica KAS była przekonana, że powinna skorzystać z wykupionej usługi, bo dopiero wtedy kontrola będzie przeprowadzona prawidłowo.
A może urzędniczka miała inny cel – sprawdzenie, czy łóżko do opalania działa poprawnie? O to też zapytaliśmy. Służby prasowe szczecińskiej IAS ucinają spekulacje.
„Celem zakupu w trakcie nabycia sprawdzającego była weryfikacja prawidłowości wywiązywania się podatnika z obowiązków podatkowych nałożonych ustawą o podatku od towarów i usług w zakresie rejestrowania sprzedaży przy zastosowaniu kasy rejestrującej. Jak wskazaliśmy powyżej, pracownica działała w przekonaniu, że dla potrzeb nabycia sprawdzającego usługa winna być wykonana. Wskazujemy, że do zadań pracowników nie należy sprawdzanie czy urządzenia działają poprawnie. Zadaniem kontroli było ustalenie, czy podatnik prawidłowo wywiązuje się z obowiązków podatkowych” – czytamy w przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu.
Fryzura i manicure sfinansowane przez budżet
IAS w Szczecinie tłumaczy nam też, jak wygląda zakup usługi w ramach nabycia sprawdzającego. Procedurę tę reguluje art. 94r ustawy o KAS.
„Zgodnie z brzmieniem tego przepisu usługa wykonana w toku nabycia sprawdzającego nie podlega zwrotowi” – podkreśla urząd. Ale dodaje też, że jeśli urzędnik KAS zapłacił za usługę, która nie została wykonana, przedsiębiorca musi zwrócić mu pieniądze (przy czym, jeżeli podczas zakupu urzędnik otrzymał paragon fiskalny, przedsiębiorca ma obowiązek przyjąć go z powrotem od kontrolera).
To oznacza, że gdyby urzędniczka zrezygnowała z opalania w solarium (usługa nie zostałaby wykonana), na jej konto – a więc na konto KAS, którą finansujemy jako podatnicy – wróciłoby 30 zł. Tak samo byłoby w przypadku wykupienia usługi u kosmetyczki czy fryzjera, z której urzędnik nie skorzystałby, ujawniając swoją tożsamość od razu po otrzymaniu paragonu.
Szczecińska IAS zastrzega jednak, że cytowany wyżej art. 94r ustawy o KAS nie określa momentu okazania legitymacji służbowej przez urzędnika. „Kwestię tę reguluje art. 94o ust. 2 pkt 1 ustawy o KAS, zgodnie z którym niezwłocznie po nabyciu towaru lub usługi od sprawdzanego sprawdzający okazuje sprawdzanemu legitymację służbową. Pracownica przyjęła, że momentem nabycia usługi, o którym mowa w ww. przepisie, jest jej zrealizowanie” – czytamy w nadesłanej nam odpowiedzi.
Podsumowując: urzędniczka działała w dobrej wierze, a tekst artykułu 94r. nie mówi nic o tym, że nie jest dopuszczalne skorzystanie z usługi przez urzędnika w ramach czynności sprawdzających. Dopuszcza natomiast, że taka usługa może zostać wykonana.
Tym samym okazuje się, że urzędnik może – w ramach swoich obowiązków – opalić się na koszt państwa, zrobić sobie manicure czy fryzurę. To, czy uznamy taki sposób działania urzędów za etyczny, to już inna sprawa.
Zarazem w Rozdziale 5. ustawy o KAS, pt. „Obowiązki i prawa funkcjonariuszy”, czytamy, że funkcjonariusz jest obowiązany „racjonalnie gospodarować środkami publicznymi” (pkt. 3). Przypomnijmy raz jeszcze, że za usługi kupowane w ramach kontroli urzędnicy płacą z publicznych pieniędzy. Ujawnienie kontroli niezwłocznie po otrzymaniu paragonu skutkuje zaś zwrotem wydanych przez nich środków.
„Moja pracownica jest zbulwersowana”
Pani Monika, właścicielka solarium, podkreśla ludzki kontekst zdarzenia. – Cała ta sytuacja miała miejsce u tej samej pracownicy, która – krótko po zatrudnieniu, odbyciu rzetelnego szkolenia z obsługi kasy oraz podpisaniu oświadczenia, iż wie, że każda usługa musi być bezwzględnie zarejestrowana – popełniła ludzki błąd. Za niezaewidencjonowanie kwoty 24 zł została ukarana bolesnym mandatem w wysokości 1000 zł. Bardzo to przeżyła. Wyciągnęła jednak wnioski, ogromnie się pilnowała i teraz w pełni się zrehabilitowała, wydając urzędniczce paragon wzorowo i natychmiast.
– Moja pracownica jest skrajnie zbulwersowana zachowaniem urzędniczki ze Stargardu – dodaje nasza rozmówczyni. – Zobaczyła, że urzędniczka państwowa, zamiast sprawnie zakończyć kontrolę po otrzymaniu paragonu, korzysta z darmowego wejścia na 10 minut prywatnego relaksu w godzinach pracy.
Darmowa kranówka w restauracji? Rząd Tuska wycofał się z obietnicy
Nasza czytelniczka wspomina też, że zaledwie miesiąc wcześniej inny pracownik zatrudniony w jej solarium również został skontrolowany przez skarbówkę. – Tam urzędnicy ujawnili się natychmiast po wydrukowaniu i wydaniu paragonu, a cała czynność zakończyła się bezkosztowo, otrzymaniem przez nich zwrotu pieniędzy.

