
Rząd buduje koalicję państw UE, by pociągnąć platformy cyfrowe do odpowiedzialności za scam – poinformował „Rzeczpospolita”. Chodzi m.in. o reklamy, które bezprawnie wykorzystują wizerunki sław, by okradać internautów. Pomimo tego, że proceder polega na oszustwie, firmy takie jak Meta na nim zarabiają.
- W walce ze scamem, który pojawia się na największych portalach społecznościowych polski rząd chce współpracować m.in. z władzami Niemiec.
- Jak podała „Rzeczpospolita”, celem tej inicjatywy jest doprowadzenie do stworzenia mechanizmu odszkodowawczego.
- „W praktyce pieniądze z ewentualnej kary nałożonej na Metę przez Komisję Europejską, zamiast do wspólnotowego budżetu, trafiałyby do poszkodowanych” – informuje dziennik.
Inicjatywa przeciwko Mecie i internetowym gigantom wyszła od ministra cyfryzacji, wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego. Na Facebooku i Instagramie regularnie pojawiają się fałszywe reklamy i oszustwa, często z wykorzystaniem wizerunku znanych osób wygenerowanym przez AI. Wicepremier chce wywrzeć nacisk na właścicielu tych portali, firmie Meta. – Na pewno nie odpuszczę tej sprawy. Platformy cyfrowe muszą ponosić pełną odpowiedzialność za swoje działania – zapowiedział Gawkowski.
W tym celu chce wykorzystać rozwiązanie prawne wzorowane na amerykańskich, wielomiliardowych pozwach zbiorowych, tzw. class action lawsuits. Mają one zmusić platformy do brania pełnej odpowiedzialności finansowej za to, co jest publikowane i promowane za ich pośrednictwem.
Pieniądze z ewentualnych wielkich odszkodowań nie trafiałyby do budżetu państwa czy UE, ale bezpośrednio do konkretnych ofiar, które straciły oszczędności w wyniku internetowego scamu.
Rząd chce walczyć z Metą z powodu scamu. Wniosek do KE w sprawie kary
Jak podała „Rz”, pod koniec sierpnia Gawkowski skierował formalny wniosek do KE o nałożenie na właściciela Facebooka i Instagrama aż 250 mln euro kary.
„We wniosku opartym na zapisach unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA) domaga się rozszerzenia i pogłębienia toczącego się już w Brukseli postępowania wobec Meta Platforms pod kątem naruszenia art. 34 i 35 DSA (zarządzanie ryzykiem systemowym) oraz „nałożenia adekwatnej sankcji finansowej”. Na decyzję Brukseli przyjdzie zapewne trochę poczekać” – poinformował dziennik.
Zgodnie z unijnym Aktem o usługach cyfrowych (DSA), duże platformy internetowe (VLOPs), w tym Meta, są objęte bezpośrednim nadzorem Komisji Europejskiej. Na gruncie DSA Komisja Europejska może nałożyć na giganta technologicznego karę sięgającą do 6 proc. jego globalnego rocznego obrotu. Ministerstwo Cyfryzacji skierowało też oficjalny wniosek do Komisji Europejskiej o nałożenie na firmę Meta kary w wysokości 250 mln euro za bezczynność w zwalczaniu oszukańczych reklam i deepfake'ów.
Rząd chce miliarda zł od Mety. „Obywatele są oszukiwani”
Jak podaliśmy na Zero.pl, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydaje na walkę z oszustwami reklamowanymi na Facebooku i Instagramie ponad pół mln zł rocznie. To tylko jedna instytucja państwowa, która walczy z internetowymi przestępstwami, więc łączna suma wydatków na ten cel będzie znacznie wyższa.
„Naliczyliśmy kilkanaście polskich instytucji państwowych, które zajmują się tym problemem. Tymczasem szacuje się, że właściciel internetowych serwisów – Meta Platforms – zarobił w 2024 r. 16 mld dol. na sprzedaży przestrzeni reklamowej przekręciarzom. Policja podaje, że w latach 2023–2025 Polacy stracili ponad 1,8 mld zł z powodu oszustw internetowych” – podali w tekście na Zero.pl Anna Wittenberg i Jakub Styczyński.
Może też Cię zainteresować:

