
W porównaniu do ubiegłego roku znacznie wzrosła liczba wypadków z udziałem kierowców hulajnóg elektrycznych – wynika z danych, które portal Zero.pl otrzymał od Komendy Głównej Policji. – To niekontrolowany rynek. Sprzedawcy wciskają nieświadomym dzieciom sprzęt, który jest w rzeczywistości motorowerem – mówi nam Łukasz Zboralski, ekspert ds. ruchu drogowego.
- Od początku 2026 r. liczba wypadków drogowych z udziałem kierujących hulajnogami elektrycznymi była o niemal jedną czwartą wyższa niż w ubiegłym roku – wynika z danych Komendy Głównej Policji, przesłanych portalowi Zero.pl.
- Hulajnogi elektryczne, które w wielu miejscach stanowią wygodną transportową alternatywę np. dla roweru czy komunikacji miejskiej, stały się jednocześnie problemem. Od początku roku do końca sierpnia 2026 r. kierujący tymi jednośladami brali udział w 986 wypadkach. W ubiegłym niebezpiecznych zdarzeń było mniej: 793.
- Rzeczywista liczba wypadków z udziałem kierowców hulajnóg może być jednak znacznie większa niż ta podawana przez służby. – Policyjne dane pokazują tylko wycinek rzeczywistości. Jeżeli ktoś sam przewróci się na hulajnodze, połamie rękę albo szczękę i trafi na SOR, to zdarzenie nie trafia do rejestrów policyjnych jako wypadek drogowy – mówi w rozmowie z Zero.pl Łukasz Zboralski, ekspert ds. ruchu drogowego.
Od początku tego roku zginęło 14 kierujących hulajnogami elektrycznymi, 887 było rannych, a do odnotowano 986 wypadków drogowych z ich udziałem. To dane Komendy Głównej Policji, obejmujące okres od stycznia do końca sierpnia tego roku, zebrane z całego kraju. Jeśli porównamy je ze statystykami z 2025 r., wzrost liczby wypadków czy ofiar jest widoczny w każdej kategorii.
W 2025 r. liczba wypadków drogowych z udziałem kierowców hulajnóg elektrycznych to 793, ofiar śmiertelnych było 8, a rannych 722. Mówimy o danych z całego kraju, ale wzrost liczby zdarzeń jest też widoczny też w skali „mikro”. W sierpniu i wrześniu tego roku w komendach powiatowych w wielu regionach kraju była prowadzona akcja „Bezpieczna hulajnoga”: policjanci kontrolowali pojazdy, ich użytkowników i tłumaczyli przepisy.
W komendach, które poprosiliśmy o dane dotyczące kierowców hulajnóg, także jest widoczny wzrost liczby wypadków, poszkodowanych czy wystawionych mandatów.
Jak podała Komenda Powiatowa Policja w Świdniku (woj. lubelskie), od początku tego roku do końca lipca zatrzymani przez mundurowych kierowcy hulajnóg dopuścili się łącznie 134 wykroczeń. 32 razy chodziło o złamania przepisów wobec pieszych, 5 – o sytuacje z udziałem rowerzystów, a 87 razy o tzw. „inne zdarzenia”. W policyjnych statystykach do tej ostatniej kategorii jest m.in. zaliczana jazda pod wpływem alkoholu, przewożenie pasażerów lub ładunku, przejeżdżanie po przejściu dla pieszych, korzystanie z telefonu podczas jazdy czy przekroczenie dopuszczalnej prędkości. W tym samym okresie (styczeń-lipiec) w 2025 r. łączna liczba wykroczeń kierowców hulajnóg elektrycznych była o połowę mniejsza i wynosiła 66.
Podobny trend jest widoczny w Puławach. Nadkom. Ewa Rejn-Kozak przekazała portalowi Zero.pl, że statystyki policji pokazują wzrost liczby mandatów, które otrzymali kierowców hulajnóg i wymieniła ich najczęstsze wykroczenia.
– Dotyczą nadmiernej prędkości oraz jazdy w miejscach niedozwolonych – na przykład poruszania się po chodniku między pieszymi z dużą prędkością, mimo że obok znajduje się droga dla rowerów. Użytkownicy powinni jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, tymczasem jadą znacznie szybciej. Zresztą nawet hulajnogi z wypożyczalni mają fabryczny limit do 15 km/h, co zdecydowanie nie jest prędkością pieszego – przekazała rzeczniczka puławskiej policji.

Dane policji dotyczące kierowców hulajnóg elektrycznych (HEL) (fot. Kanał Zero / Kanał Zero)
Przekroczenie prędkości to jedno z wykroczeń, za które policjanci najczęściej karali kierowców hulajnóg elektrycznych. Jak podała Komenda Główna Policji, od początku roku do 20 sierpnia 2026 r. mundurowi nałożyli na użytkowników tych jednośladów łącznie 9490 mandatów karnych.
Najczęściej byli oni karani za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu i utrudnianie jego ruchu na chodniku oraz drodze dla pieszych (1575), przemieszczanie się z prędkością większą niż zbliżona do prędkości pieszego (1330), przekroczenie dozwolonej prędkości (457), nieustąpienie pierwszeństwa innemu pojazdowi (333), niestosowanie się do sygnałów świetlnych (187), nieprawidłową zmianę pasa czy kierunku ruchu (214), nieprawidłowe zachowanie wobec rowerzystów (214), korzystanie podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku (232) oraz nieużywanie kasku ochronnego (1170).
Większa liczba wypadków z udziałem kierowców hulajnóg elektrycznych. „To tylko wycinek rzeczywistości”
Łukasz Zboralski, komentator Kanału Zero i ekspert ds. ruchu drogowego, twierdzi, że rzeczywista liczba wypadków z udziałem kierowców hulajnóg elektrycznych jest znacznie wyższa.
– Pamiętajmy, że oficjalne statystyki policji pokazują tylko wycinek rzeczywistości. Jeżeli ktoś sam przewróci się na hulajnodze, połamie rękę albo szczękę i trafi na SOR, to zdarzenie nie trafia do rejestrów policyjnych jako wypadek drogowy. Konieczne jest połączenie danych medycznych ze szpitali ze statystykami drogowymi, czego w Polsce wciąż nie zrobiono nawet dla wypadków samochodowych. We Francji dopiero analiza danych o hospitalizacjach pokazała gigantyczną skalę problemu i doprowadziła do zmian w prawie. U nas twardych danych medycznych wciąż brak – opisuje ekspert.
Komentator Kanału Zero podaje też dwie przyczyny wzrostu liczby odnotowanych wypadków z udziałem kierowców hulajnóg elektrycznych.
– Moim zdaniem nakładają się na siebie dwie kwestie. Po pierwsze, gigantycznie wzrosła zamożność Polaków. Po drugie, rodzice coraz częściej rezygnują z aktywnego wychowywania dzieci na rzecz samego ich „posiadania”. Kupują dzieciom hulajnogi za kilka lub kilkanaście tysięcy złotych – które de facto są motocyklami elektrycznymi – i zupełnie nie interesują się tym, czy dzieci zrobią krzywdę sobie lub komuś innemu. Z jednej strony Polaków stać na takie wydatki, a z drugiej strony rodzicom brakuje refleksji, czy obsypywanie dzieci takimi drogimi prezentami jest dla nich dobre – twierdzi Zboralski.
12 punktów za sprawdzenie telefonu pod światłami to nie kara, tylko represja
Obecnie, przepisy ruchu drogowego dla kierowców hulajnóg elektrycznych, którzy ukończyli 16. rok życia, nakazują im, by jeździli drogą rowerową, jeśli jest ona dostępna. Dopuszczalna prędkość w takim obszarze wynosi 20 km/h. Po jezdni można im jeździć tylko, gdy w danym miejscu brak jest drogi dla rowerów, a na ulicy obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. Kierowcę hulajnogi obowiązuje wówczas jazda przy prawej krawędzi jezdni z prędkością maksymalną 20 km/h.
Po chodniku można jeździć wyjątkowo, gdy w okolicy nie ma drogi dla rowerów, a na jezdni dopuszczalna prędkość jest wyższa niż 30 km/h. Na tzw. ciągu pieszym obowiązują rygorystyczne zasady: jazda z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego (ok. 3–5 km/h) oraz bezwzględne ustępowanie pierwszeństwa pieszym i nieutrudnianie im ruchu.
Kierujący poniżej 13. roku życia nie mogą jeździć po drogach publicznym, powinni używać hulajnogi pod okiem rodziców i to wyłącznie w strefie zamieszkania. Młodzież w wieku 13-15 lat także muszą nosić kask i mogą poruszać się po drogach publicznych, ścieżkach i chodnikach pod warunkiem posiadania karty rowerowej lub prawa jazdy kat. AM, A1, B1 lub T.
Ekspert: nie powinniśmy zwiększać dopuszczalnej prędkości dla hulajnóg
O ile przepis dotyczący jazdy w kasku jest już powszechnie znany, to wiedza na temat ograniczeń dotyczących prędkości jazdy po chodniku jest znacznie mniejsza. W miastach regularnie widuje się rozpędzonych kierowców hulajnóg elektrycznych pędzących po chodnikach.
Tymczasem dopuszczalna prędkość poruszania się hulajnogą po chodniku, obowiązującą w wielu sytuacjach, wynosi ok. 5-7 km/h. Kierowcy elektrycznych jednośladów łamią to ograniczenie, bo wymagana szybkość jest dla nich zbyt niska lub dlatego, że nie znają przepisów.
– Prawo w wyjątkowych sytuacjach zezwala na jazdę hulajnogą po chodniku, ale właśnie pod warunkiem poruszania się z prędkością pieszego. Wszyscy powszechnie jeżdżą jednak 20 km/h. Nie zgadzam się z poglądem, że powinniśmy urealniać ten przepis tylko dlatego, że wszyscy go łamią. To tak, jakbyśmy podnosili limity prędkości dla samochodów, bo kierowcy je przekraczają – twierdzi Łukasz Zboralski.
Ekspert podaje też swoje rozwiązanie tej sytuacji. – Skoro ludzie nie mają hamulców i masowo łamią prawo, jadąc szybko między pieszymi, powstrzymać to można inaczej. Musimy pójść drogą wielu miast Europy Zachodniej i wprowadzić całkowity zakaz poruszania się takimi sprzętami po chodnikach. Wtedy problem zniknie – twierdzi.
Zmiana przepisów wchodzi w życie. Nowy obowiązek na rowerach i e-hulajnogach
Zboralski uważa też, że to nie policja, a straż miejska, powinna zająć się kontrolą kierowców hulajnóg.
– Moim zdaniem policja w ogóle powinna rzadziej zajmować się tą sferą. Czekam na nowelizację przepisów, która da strażom miejskim uprawnienia do korzystania z mobilnych hamowni i prowadzenia takich kontroli. To na ich barki należy zrzucić nadzór nad ruchem w miastach – stwierdził Zboralski i podał, jakich metod można użyć, by nieco poskromić brawurę tych kierowców hulajnóg, którzy znacznie przekraczają dopuszczalność prędkość.
– Strażnicy powinni otrzymać uprawnienia kontrolne. Pomogłyby też mobilne hamownie dla straży. Patrolujący będą mogli zatrzymać kogoś na hulajnodze lub rzekomym rowerze elektrycznym, używanym masowo przez kurierów i na miejscu skontrolować, czy pojazd nie jest za mocny i nie przekracza definicji ustawowej, a w razie naruszeń – wyciągnąć konsekwencje – proponuje Zboralski.
To jednak tylko rozwiązanie dla części problemów tego zjawiska. Nie jest tajemnicą, że oprócz użytkowników hulajnóg, którzy wykorzystują te jednoślady do zwykłego transportu i nie łamią przy tym przepisów, na drogi wyjeżdża wiele „tuningowanych” pojazdów.
– Ten rynek nie jest w ogóle kontrolowany. Sprzedawcy wciskają ludziom sprzęt jako „hulajnogi elektryczne”. Nieświadomi rodzice kupują dziecko pojazd, nie wiedząc, że maluch na YouTubie podpatrzył już kombinację klawiszy, która odblokowuje prędkość z 20 do 50 czy 70 km/h. Już dziś UOKiK powinien kontrolować ten rynek i karać za sprzedaż towaru niezgodnego z definicją – twierdzi Zboralski.
Kierowcy hulajnóg powodują coraz więcej wypadków. „Ograniczenie mocy albo rejestracja jako motorower”
Inne rozwiązanie podał Tymon Grabowski, dziennikarz motoryzacyjny Kanału Zero. Zaproponował on zakaz sprzedaży hulajnóg, które mają silnik mocniejszy niż 250 W.
– Jeżeli ma mocniejszy silnik, pojazd powinien uzyskiwać homologację, tablicę rejestracyjną i status motoroweru. Możesz odblokowywać silnik poza terenem zabudowanym, np. w lesie, ale tam, gdzie jest ograniczenie prędkości, moc silnika powinna być ograniczona – mówi nam „Złomnik”.
Jak dodał ekspert, hulajnoga, w której zostałoby wprowadzone takie ograniczenie mocy, może się rozpędzić do ok. 25 km/h. – Jechałem hulajnogą z większą prędkością. Ze względu na jej konstrukcję ma się wtedy wrażenie, że śmierć patrzy kierowcy w oczy – opisuje ekspert.
Łukasz Zboralski dodaje, że na użytkowników hulajnóg, które znacznie przekraczają dopuszczalną prędkość, policja powinna nakładać mandaty. – A potem kierować wnioski do sądów rodzinnych w sprawach dzieci. Nagłaśnianie tego w mediach wywoła efekt kuli śnieżnej. Mandaty w końcu zmuszą rodziców do myślenia – twierdzi Zboralski.
Według eksperta zagrożeniem są możliwości maszyn użytkowanych przez dzieci, ale też brak praktycznych umiejętności u młodych kierowców.
– Mamy potężny problem systemowy z edukacją dzieci. W Polsce podniesiono próg wiekowy użytkowania hulajnóg do 13 lat i wymagana jest karta rowerowa, ale egzamin na ten dokument zdaje się wyłącznie na rowerze. Mamy powszechność hulajnóg elektrycznych, a system szkolenia za tym nie nadąża. Dzieci od małego powinny być uczone obsługi hulajnogi i świadomości, że małe kółka ułatwiają wywrotkę oraz tego, że dynamika jazdy na hulajnodze jest zupełnie inna niż na rowerze – stwierdził Zboralski.
Resort planuje zmiany przepisów. Koniec tuningu hulajnóg i mobilne hamownie
Obecnie w Ministerstwie Infrastruktury trwają prace przygotowawcze i analityczne nad kolejnym pakietem regulacji dotyczącym hulajnów. Urzędnicy prowadzą m.in. uzgodnienia ze służbami, policją oraz Inspekcją Transportu Drogowego w sprawie przepisów umożliwiających wykorzystanie mobilnych urządzeń pomiarowych do weryfikacji fabrycznego ograniczenia prędkości oraz mocy pojazdów na drodze.
Trwa też etap konsultacji z samorządami gminnymi nad ogólnokrajowymi wytycznymi w sprawie obowiązkowych punktów pozostawiania hulajnóg z wypożyczalni, tzw. mobility hubów.
Może też Cię zainteresować:

