To miał być dzień Mosesa Itaumy i moment, w którym 21-letni Brytyjczyk wejdzie na sam szczyt wagi ciężkiej. Filip Hrgović był skazywany na porażkę, przez osiem rund przegrywał walkę, raz był liczony. W dziewiątej rundzie dokonał czegoś niezwykłego. Chorwat odwrócił losy pojedynku, zdominował wyczerpanego rywala i sięgnął po pas mistrza świata federacji IBF. – Byłem wyczerpany, ale dostałem od Jezusa dodatkową energię na koniec – mówił na konferencji prasowej.

- Filip Hrgović pokonał Mosesa Itaumę przez techniczny nokaut w dziewiątej rundzie. 21-letni Brytyjczyk był zdecydowanym faworytem, a przed walką wyceniano jego zwycięstwo na ponad 90 proc.
- Itauma dominował przez większą część pojedynku, ale w końcówce zaczął wyraźnie słabnąć.
- Hrgović zdobył wakujący pas IBF i został pierwszym w historii Chorwatem z mistrzostwem świata w wadze ciężkiej.
Sensacja w Londynie. Hrgović przetrwał wszystko i zatrzymał wielką gwiazdę
Jeszcze przed rozpoczęciem walki niewiele wskazywało na to, że Filip Hrgović może wyjechać z Londynu jako mistrz świata. Moses Itauma był jednym z największych faworytów współczesnego boksu, niepokonanym 21-latkiem, którego wielu ekspertów widziało jako przyszłego dominatora wagi ciężkiej i następcę Mike'a Tysona.
Kursy bukmacherskie – 12:1 na niekorzyść Chorwata mówiły same za siebie. Zwycięstwo Brytyjczyka było traktowane niemal jako formalność. Itauma miał nie tylko pokonać Hrgovicia, ale zdobyć wakujący pas IBF i zostać drugim najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej w historii po Mike'u Tysonie.
W O2 Arena długo wszystko układało się właśnie według tego scenariusza. Itauma był szybszy, dynamiczniejszy i skuteczniejszy. Trafiał kombinacjami, dobrze poruszał się po ringu i punktował znacznie bardziej doświadczonego przeciwnika. Hrgović miał ogromne problemy z narzuceniem własnego stylu, a w trakcie walki znalazł się nawet w sytuacji, w której sędzia rozpoczął liczenie. – Jest bardzo szybki, nie widziałem wielu jego ciosów – mówił później na konferencji prasowej po walce.
Wydawało się, że młody Brytyjczyk kontroluje wydarzenia i kwestią czasu pozostaje jego kolejne zwycięstwo. Chorwat przetrwał jednak najgorszy moment. Z rundy na rundę coraz wyraźniej szukał okazji, a jednocześnie Itauma zaczął tracić energię. Najpewniej faworyt tracił też wiarę ponieważ Hrgović przez cały pojedynek popisywał się granitową szczęką i ogromną odpornością na ciosy.
Piramidy, pas WBC i show globalnego formatu. Usyk wraca w niezwykłej scenerii
Doświadczenie kontra młodość? Doświadczenie
Hrgović przed walką podkreślał, że Itauma jest znakomitym pięściarzem, ale wciąż brakuje mu doświadczenia. Mówił o nim jako o „dzieciaku”, którego wyśle do wyższej szkoły boksu i twierdził, że młody zawodnik jeszcze nie był gotowy na presję, jaka wiąże się z walką o mistrzostwo świata.
W dziewiątej rundzie jego słowa zaczęły wyglądać jak przepowiednia. Itauma był już wyraźnie zmęczony. Nie poruszał się tak jak wcześniej, jego ciosy straciły dynamikę, a Hrgović coraz częściej zamykał go przy linach. Chorwat ruszył do zdecydowanego ataku i zaczął zasypywać przeciwnika ciosami.
MMA przed Białym Domem. Trump chce zostawić oktagon na zawsze
Brytyjczyk nie odpowiadał skutecznie, zaczął „pływać w ringu”, słaniać się na nogach. Ostatecznie narożnik Brytyjczyka zdecydował się rzucić ręcznik. Sędzia przerwał walkę, a Hrgović mógł rozpocząć świętowanie jednej z największych sensacji ostatnich lat w wadze ciężkiej. Itauma opuścił ring na noszach.
Największa noc w karierze Hrgovicia
Dla Hrgovicia był to szczególny triumf. Jeszcze w 2024r. Chorwat przeżył jeden z najtrudniejszych momentów w karierze, gdy przegrał przed czasem z Danielem Dubois. Jak później wspominał, porażka była dla niego tak bolesna, że rozważał nawet zakończenie kariery.
Został jednak w boksie. Wrócił do zwycięstw, pokonał m.in. Joe Joyce'a, a teraz odniósł sukces, którego wcześniej nie udało się osiągnąć żadnemu chorwackiemu pięściarzowi w królewskiej kategorii. Hrgović został pierwszym w historii mistrzem świata wagi ciężkiej z Chorwacji.
Po walce nie ukrywał, że uważał doświadczenie za swoją największą przewagę.
– Jest bardzo utalentowany, ale jest młody. Brakuje mu doświadczenia – ocenił swojego rywala. Nowy mistrz świata nie ukrywał po walce, że było ciężko, okazał pokorę i spokój. – Był bardzo szybki, nie widziałem wiele jego ciosów. Byłem wyczerpany, ale sam Jezus musiał na koniec dać mi dodatkową energię – mówił na konferencji prasowej.
Dla Mosesa Itaumy porażka jest pierwszą w zawodowej karierze. Tym bardziej bolesną, że jeszcze kilka godzin wcześniej miał zostać najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej od czasów Tysona.
Zobacz również:
Dla Hrgovicia to triumf, który całkowicie zmienia jego pozycję w wadze ciężkiej. Po pojedynku pojawiły się już spekulacje o możliwym starciu z mistrzem federacji WBC Agitem Kabayelem, choć Hrgović ma również obowiązki związane z obowiązkową obroną tytułu.
W Londynie miał narodzić się nowy król wagi ciężkiej. Zamiast tego 34-letni Hrgović przypomniał, że w boksie wielki talent i młodość nie zawsze wystarczają.

