Reklama
REKLAMA
Reklama

Po interwencji policji chłopak zmarł. W Kanale Zero rodzice opowiedzieli o tragedii

Po interwencji policji chłopak zmarł. W Kanale Zero rodzice opowiedzieli o tragedii, która ich spotkała
Po interwencji policji chłopak zmarł. W Kanale Zero rodzice opowiedzieli o tragedii, która ich spotkała (fot. Kanał Zero)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

W 2021 roku we Wrocławiu zmarł Łukasz Łągiewka. Policję wezwali jego rodzice, zaniepokojeni stanem psychicznym syna i obawiający się, że może targnąć się na życie. Dziennikarz Kanału Zero Przemek Talkowski wrócił do sprawy w programie „Chamstwo w Państwie”.

  • Rodzice Łukasza Łągiewki opowiedzieli, dlaczego wezwali policję i jak wyglądały ostatnie chwile przed interwencją.
  • W programie pokazano nagrania z kamer nasobnych funkcjonariuszy. Rodzina uważa, że mężczyzna zmarł w wyniku uduszenia podczas interwencji.
  • Prawnik i psycholog wskazali na błędy w działaniach policjantów, m.in. brak negocjatora i pomocy medycznej.

W 2021 roku we Wrocławiu doszło do interwencji policji, po której zmarł Łukasz Łągiewka. Funkcjonariuszy wezwali rodzice mężczyzny, zaniepokojeni jego stanem psychicznym. Z ich relacji wynika, że syn wcześniej kontaktował się z nimi i sugerował, że zamierza się z nimi pożegnać. Rodzina obawiała się o jego życie.

Sąd umorzył postępowanie wobec policjantów

Przemek Talkowski wrócił do sprawy w związku z niedawną decyzją sądu o umorzeniu postępowania wobec policjantów uczestniczących w interwencji. Rodzina i jej pełnomocnik kwestionują przebieg postępowania. Ich zdaniem Łukasz zmarł w wyniku uduszenia przez funkcjonariuszy.

REKLAMA
Reklama

Dziennikarz Kanału Zero w programie „Chamstwo w Państwie” pokazał widzom nagrania z kamer nasobnych policjantów, dokumentujące przebieg interwencji. 

Dziennikarz zaprosił do studia rodziców zmarłego oraz ekspertów.

Czytaj także: Przez 10 lat wychowywał syna. Potem zrobił test DNA. „Nie czuję się już ojcem”

– Nie umiem. Po prostu nie potrafię się nauczyć nawet z tym żyć, to, co nas spotkało, to jest dramat. A to, co nas spotyka z drugiej strony od ludzi, którzy powinni nam pomóc jest niesprawiedliwe – mówiła matka zmarłego mężczyzny.

Rodzice wezwali policję. Bali się o życie syna

Ojciec Łukasza wyjaśnił, dlaczego zdecydował się zadzwonić po funkcjonariuszy. Jak relacjonował, syn wcześniej się z nimi kontaktował.

– Syn do nas dzwonił i zaczął się z nami żegnać, zadzwoniłem więc po policję z obawy o jego życie. Wyszło, jak wyszło – powiedział.

Czytaj także: Przez 10 lat wychowywał syna. Potem zrobił test DNA. „Nie czuję się już ojcem”

Rodzice tłumaczyli, że na pogorszenie stanu psychicznego syna miało wpływ kilka problemów, z którymi zmagał się w ostatnim czasie. Wśród nich wymienili zadłużenie oraz śmierć ukochanego psa, który był dla niego bardzo ważny.

W dniu tragedii rodzice próbowali dostać się do mieszkania syna, jednak ten nie chciał otworzyć drzwi. Ojciec liczył, że wezwana policja pomoże im wejść do środka.

REKLAMA
Reklama

– Staliśmy, dzwoniliśmy, a on powiedział, żebyśmy sobie poszli – relacjonował.

Z opowieści rodziców wynika, że sytuacja gwałtownie się zmieniła, gdy wezwani przez policjantów strażacy próbowali dostać się do mieszkania przez okno. Widok funkcjonariuszy miał wywołać u Łukasza panikę.

– Ratunku, pomocy, złodzieje, bandyci – wołał mężczyzna – opowiadał ojciec.

Prawnik i psycholog ocenili działania policjantów

W programie głos zabrali również eksperci. Radca prawny dr Wojciech Kasprzyk zwrócił uwagę na sposób przeprowadzenia interwencji. W jego ocenie zabrakło odpowiednich procedur, w tym udziału negocjatora i pomocy medycznej. Krytycznie odniósł się także do zachowania funkcjonariuszy.

Czytaj także: Polacy boją się rosyjskiej dywersji? Połowa kraju z jasną odpowiedzią

– Po to stworzono w Polsce system negocjacji, żeby wprowadzić negocjatora, który przyjeżdża i próbuje rozmawiać z osobą, która chce sobie zrobić krzywdę. Tego nie było. Nie przyjechali lekarze. Mieliśmy tylko policjantów, którzy walili i kopali w drzwi – mówił prawnik.

Kasprzyk podkreślił również, że z nagrania wynika, że Łukasz nie rozpoznawał osób znajdujących się za drzwiami. Miał postrzegać je jako zagrożenie, a działania policjantów – zamiast uspokajać sytuację – według prawnika prowadziły do dalszej eskalacji.

REKLAMA
Reklama

Do zachowania mężczyzny odniósł się także psycholog dr Leszek Mellibruda. Zwrócił uwagę, że Łukasz mógł być przekonany, że jego życie jest poważnie zagrożone. W trakcie późniejszych badań w organizmie mężczyzny wykryto narkotyki, co mogło dodatkowo wpływać na ocenę sytuacji i zdolność rozpoznawania zagrożenia.

– Nie dość, że nie rozpoznawał sytuacji, nie rozpoznawał, kto jest za drzwiami, to jeszcze wołał o pomoc i właściwie nie otrzymał tej pomocy, chociażby na drodze werbalnej – wyjaśniał psycholog.

Mellibruda przypomniał jednocześnie, że policjanci przechodzą specjalistyczne szkolenia dotyczące postępowania wobec osób z zaburzeniami psychicznymi.

Dowiedz się więcej:

 

REKLAMA
Reklama