Reklama
Reklama
Reklama

Śmierć polskiej aktywistki w Ekwadorze. Tropiła korupcję na szczytach władzy

Polska aktywistka Monika Silva Koniuszek została znaleziona martwa w Ekwadorze. Tamtejsze władze wstępnie mówiły o samobójstwie, jednak bliscy kobiety oraz lokalne media alarmują, że mogło dojść do zabójstwa. Polka badała bowiem gigantyczne afery korupcyjne łączące polityków z kartelami narkotykowymi.

Ekwadorska policja.
Ekwadorska policja. (fot. Fotos593 / Shutterstock)
  • Oficjalna wersja o samobójstwie wywołała oburzenie w Ekwadorze – minister ogłosił ją przed sekcją zwłok, a na głowie kobiety znaleziono ranę zadaną przed śmiercią.
  • Sprawę bada ekwadorska prokuratura z udziałem biegłych z Argentyny. Odrębne śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.
  • Polka tuż przed śmiercią przekazała ambasadzie USA dowody wiążące prominentnych polityków oraz firmę powiązaną z rodziną prezydenta Ekwadoru z handlem narkotykami.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Ciało Moniki Silvy Koniuszek (polskiej aktywistki) znaleziono 8 czerwca w turystycznej prowincji Santa Elena. Choć tamtejszy minister spraw wewnętrznych John Reimberg ogłosił, że podejrzewa się samobójstwo, wersja ta od początku budzi opór. Lokalni dziennikarze i bliscy zmarłej sugerują próbę zatuszowania brutalnego morderstwa politycznego.

Ekwadorska prokuratura prowadzi już dochodzenie a presja opinii publicznej wymusiła zaangażowanie niezależnych medyków sądowych z Argentyny, a prośbę o pomoc techniczną wysłano do Warszawy. W Polsce sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przyznał, że strona polska ma poważne wątpliwości wobec wersji o samobójstwie, biorąc pod uwagę to, czym zajmowała się Polka.

Reklama
Reklama

Otoczenie aktywistki zwraca uwagę na podejrzane okoliczności: w dniu śmierci Moniki Silvy doszło do nagłej przerwy w dostawie prądu, która objęła wyłącznie jej część dzielnicy. Z nieoficjalnych doniesień wynika też, że na głowie kobiety znaleziono ranę powstałą jeszcze przed zgonem. Prawnik zmarłej, Italo Pincay Franco, podkreśla, że kobieta regularnie otrzymywała groźby śmierci i planowała pilny wyjazd z kraju.

Korupcja na szczytach władzy i handel ziemią

Na celowniku Moniki Koniuszek znaleźli się ludzie z pierwszych stron gazet. Polka nagłośniła m.in. sprawę nielegalnej sprzedaży ponad 700 ha ziemi bez przetargu przez byłego burmistrza Santa Elena, Otto Verę (obecnego posła). Grunt trafił do firmy łączonej z Nielsem Olsenem, do niedawna przewodniczącym parlamentu. Kolejna afera dotyczyła zakupu ziemi za 2,6 mln dol. z niejasnych źródeł, gdzie przewijało się nazwisko ministry pracy, Cynthii Gellibert.

Najbardziej niebezpieczny krok Polka wykonała jednak w kwietniu. Ogłosiła w mediach społecznościowych, że przekazała ambasadzie USA w Quito kluczowe dokumenty dotyczące tzw. afery Sunshine. Tropiąc malwersacje, aktywistka dotarła do podmiotów powiązanych z handlem narkotykami. Wskazała bezpośrednio na pracowników firmy Noboa Trading, należącej do rodziny urzędującego prezydenta Ekwadoru, Daniela Noboi. Polka pisała wtedy wprost: „Poprosiłam bardzo konkretnie, żeby zapamiętali mnie i moje życie na wypadek, gdyby coś mi się przydarzyło z powodu tego, co odkryłam w aferze Sunshine”.

Tragedia Polki nie jest odosobnionym przypadkiem. To już trzecia śmierć działacza społecznego w tej prowincji w ostatnich miesiącach – w listopadzie zastrzelony został Robinson del Pezo, a w lutym znaleziono ciało Manuela Cabrery. O szybkie i niezależne śledztwo zaapelowały już oficjalnie delegatura Unii Europejskiej oraz Międzyamerykańska Komisja ds. Praw Człowieka, która domaga się powiązania śmierci aktywistki z jej odważną działalnością.

Źródła: Zero.pl, PAP
Tagi: Ekwador
Reklama
Reklama