Kiedy rząd walczy o prezydencki podpis pod projektem ustawy ws. unijnego programu SAFE, prezydent stanowczo opowiada się za zaproponowaną przez siebie alternatywą – tzw. „SAFE 0 proc.”. Wtorkowe spotkanie w Pałacu Prezydenckim zdaje się nie rozwiązywać impasu. – To nie jest impas – mówi w rozmowie z portalem Zero.pl prof. Daniel Boćkowski, ekspert ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu w Białymstoku.

- W Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie ws. programu SAFE. Uczestniczyli w nim prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i prezes NBP Adam Glapiński. Spór dotyczy finansowania obronności i alternatywy „SAFE 0 proc.”.
- Premier Donald Tusk ocenił propozycję prezydenta jako „SAFE 0 zł”. Według niego projekt to na razie słowa i wstępna ustawa. Pałac Prezydencki przekonuje jednak, że alternatywa dla unijnej pożyczki jest realna.
- Ekspert prof. Daniel Boćkowski w rozmowie z Zero.pl wskazuje, że w unijnym SAFE środki są jasno określone. W przypadku „SAFE 0 proc.” takiej pewności brak. Kontrowersje budzi m.in. pomysł operowania rezerwami złota NBP.
We wtorek w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie ws. unijnego programu SAFE. W rozmowach poza prezydentem Karolem Nawrockim udział wzięli premier Donald Tusk, wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz prezes NBP Adam Glapiński.
Podczas spotkania omówiona została m.in. prezydencka propozycja alternatywy dla unijnej pożyczki, tzw. „SAFE 0 proc.”. – Ta propozycja, w największym skrócie, to jest „SAFE 0 zł”. W tej chwili nie mamy żadnych pieniędzy, mamy słowa i projekt ustawy – mówił premier tuż po rozmowach. Zupełnie inną perspektywę przedstawił Pałac Prezydencki.
O „spotkanie na szczycie”, bitwę na propozycje i jej możliwe efekty zapytaliśmy prof. Daniela Boćkowskiego, eksperta ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu w Białymstoku.
Kasjan Owsianko, Zero.pl: Karol Nawrocki mówi: jeżeli chcecie pieniędzy na obronność, to tu jest moja polska ustawa, a nie jakieś unijne pożyczki. Donald Tusk grzmi, że prezydent będzie wetować, a kancelaria uspokaja, że decyzja jeszcze nie zapadła. Premier jest pod ścianą?
Daniel Boćkowski, ekspert ds. bezpieczeństwa, prof. Uniwersytetu w Białymstoku: Ciężko powiedzieć. To znowu sprowadza się do jednego: mamy czas i jeszcze podejmujemy decyzję. Tyle że decyzja – pytanie, czy ostateczna – jest już podjęta. Przeciąganie służy tylko temu, żeby móc powiedzieć: „Myśmy zrobili wszystko, przygotowaliśmy ustawę, a druga strona nic”.
Faktycznie jest ustawa. Podpisuje się pod nią nie tylko prezydent, ale i Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego. Tusk mówi o niej: „dziwne, podejrzane manewry”.
Jeżeli zobaczymy na stole konkretną ustawę zaproponowaną przez Pałac Prezydencki, która nie będzie namawianiem do kreatywnej księgowości, to możemy na ten temat rozmawiać. Ale jeżeli będzie tak, że zmiany wprowadzone w niej przez rząd spowodują, że prezydent i tak jej nie poprze, bo ma być tak, jak zaproponował Pałac Prezydencki i NBP, to będzie to dziwne. W tej propozycji wiele rzeczy się nie „klei”.
Przy unijnym SAFE mamy jasną i pewną sytuację. Wiemy, ile środków przydzielono. W przypadku prezydenckiego „SAFE 0 proc.” nie możemy mieć tej pewności. Przecież nie można jednego dnia wirtualnie sprzedać kilkuset ton złota, a potem ich ot tak odkupić po tej samej cenie.
Premier proponuje synergię, realizację obu pomysłów.
Jeżeli finansowanie wyglądałoby inaczej, to pieniądze proponowane w ramach prezydenckiego programu mogłyby zostać przeznaczone na budowę odporności cywilno-społecznej.
Mamy Ustawę o ochronie ludności i obronie cywilnej, która ma przygotować nasz kraj do zagrożeń. Nie mamy żadnych środków na to, by zbudować obronę cywilną. Niech część tych środków pójdzie na to. Nawet mniejsze finansowanie może znacząco poprawić sytuację. Wojsko to tylko jeden z elementów obronności.
Z jednej strony prezydent nie zgadza się na propozycję rządu i chce swojej ustawy. Z drugiej strony rząd zgadza się na prezydencką ustawę, ale tylko wtedy, kiedy podpisane zostaną obie. Jak wyjść z tego impasu?
Nie da się, bo to nie jest impas. Impas byłby wtedy, kiedy rozmowy toczyłyby się np. na temat sposobu inwestycji czy potencjalnego podziału środków. Tutaj chodzi jednak o coś innego. Pałac Prezydencki mówi: „Nie pozwolimy wam wziąć tych środków z Unii”.
Co jeśli prezydent zostanie nieugięty i jednak zablokuje SAFE? Rząd mówi o „planie B”.
Te środki i tak do nas popłyną. Pamiętajmy, że SAFE nie jest programem dotyczącym tylko Polski. To jest program budowania bezpieczeństwa w całej UE, a Polska ma w nim po prostu największy udział. Jest jego elementem.
Jeżeli prezydent nie zdecyduje się na SAFE w takiej formie, to rząd znajdzie obejście. Tylko wtedy będzie trudniej. Niewykluczone, że skorzystamy na tym znacznie mniej. Będziemy mieli mniej pieniędzy na infrastrukturę krytyczną, na obronę cywilną.
Obawiam się tylko, że jeżeli prezydent zawetuje tę ustawę, a Polska i tak w jakiś sposób zaabsorbuje te pieniądze – bo przecież one są dla nas przeznaczone – to po ewentualnym przejęciu władzy przez opozycję przyszły rząd powie, że nie będzie tej pożyczki spłacał.
Skoro tak, to po co prezydentowi taka walka z tym programem?
Tutaj trzeba zastanowić się nad tym, na ile bezpieczeństwo stało się zakładnikiem polityki. Tego wcześniej zasadniczo nie było. To jest bardzo niebezpieczne, że weszliśmy w etap, w którym bezpieczeństwo jest elementem gry politycznej. Konsensus, który był przez lata, sypie się w najbardziej niebezpiecznym dla nas momencie.
