
– Przez najbliższe trzy miesiące nie będę mógł prowadzić samochodu i, co tu dużo gadać, bardzo mi tak dobrze. Oczywiście przez moment miałem w głowie myśl, że „zaraz, zaraz, żadnego niebezpieczeństwa nie stworzyłem”. Przecież oczywiste jest, że stworzyłem – powiedział Krzysztof Stanowski w komentarzu, w którym odniósł się do zatrzymania przez policję i utraty prawa jazdy.
- Krzysztof Stanowski jechał w terenie zabudowanym z prędkością 110 km/h przy dopuszczalnym limicie 50 km/h.
- Do zatrzymania doszło w niedzielę 30 sierpnia w miejscowości Odrowąż w województwie świętokrzyskim.
- – Pomyślałem sobie, że jest to świetne miejsce, żeby depnąć. Czy było to świetne miejsce, żeby depnąć? Absolutnie nie było to świetne miejsce, żeby depnąć – mówił Stanowski o sytuacji, po której stracił prawo jazdy.
Krzysztof Stanowski w komentarzu wyznał, że złamał przepisy, gdy wyjechał z małej miejscowości i wjechał na prostą drogę w okolicach Wąchocka. – Pomyślałem sobie, że jest to świetne miejsce, żeby depnąć. Czy było to świetne miejsce, żeby depnąć? Absolutnie nie było to świetne miejsce, żeby depnąć. Czy była to myśl, która urodzić się mogła wyłącznie w głowie debila? Tak jest – szczerze stwierdził założyciel Kanału Zero.
Jak dodał, w momencie, gdy przyspieszał, stwierdził, że „tutaj nic nie może się stać”. – Ale skoro nagle zupełnie znikąd wybiegł policjant, to znaczy, że mógł też zupełnie znikąd wybiec ktoś inny – zauważył Stanowski. Potwierdził też, że tak szybka jazda w terenie zabudowanym to powodowanie niebezpieczeństwa na drodze.
– Przez moment miałem w głowie myśl, że „zaraz, zaraz, żadnego niebezpieczeństwa nie stworzyłem”. Przecież oczywiste jest, że stworzyłem – nie ukrywał Stanowski.
Stanowski: Nie potrzebuję adwokatów. Stworzyłem zagrożenie na drodze
Stanowski opisał też, co usłyszał od policjantów podczas kontroli. – Nawet powiedziałem do jednego z mundurowych, który był bardzo profesjonalny i miły, że droga wygląda jak wymarzona, żeby depnąć. On odparł, że tam, gdzie jest wymarzona droga, żeby depnąć, tam są właśnie oni. I dobrze, trudno nie przyznać mu racji. Przecież zatrzymując mnie za miejscowością, tak naprawdę też dbają o bezpieczeństwo mieszkańców, tylko innych miejscowości i to przez minimum trzy miesiące – dodał.
Stanowski przyznał też, że nigdy wcześniej nie przekroczył liczby punktów karnych. Dodał jednak, że sytuacja, do której doszło w weekend, jest dla niego nauczką.
– Nigdy nie spowodowałem żadnego wypadku, nawet żadnej stłuczki, a już 26 lat jeżdżę samochodem. Więc teraz was zaskoczę, więc bardzo dobrze, że mi zabrali wreszcie to prawo jazdy, bo jak ktoś jeździ tak 26 lat bez niczego, to może mu się zaczynać coś wydawać za kierownicą. A to niedobrze, jak się zaczyna komuś coś wydawać, więc mi się teraz przestanie wydawać. Kilka osób zaczęło mnie w ogóle bronić, bawić się w moich adwokatów. Nie potrzebuję ich. Stworzyłem zagrożenie – podsumował założyciel Kanału Zero.
Jednocześnie Stanowski zauważył, że sprawa odebrania prawa jazdy była tak szeroko komentowana przez media głównie dlatego, że dotyczyła jego.
– Ciągle nie mogę przyzwyczaić się do swojej pozycji. I do tego, że jak pójdę do klubu nocnego, to po kilku godzinach moje zdjęcia są na wszystkich portalach. A jak przekroczę prędkość, to moje zdjęcia są na wszystkich portalach. Mógłbym się oczywiście teraz pożalić, mówić, gdzie jest RODO. Jak to w ogóle możliwe, że policja zaraz informuje media, że przekroczyłem prędkość? Ale mówiąc szczerze, bardzo dobrze, że informuje. Bo akurat dla mnie to jedyna realna niedogodność w tej historii. A jakaś niedogodność powinna być. Więc dobrze, że to wypłynęło tak szeroko – przyznał.