
Pożar w zakładach WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej powinien być traktowany jako sygnał ostrzegawczy – uważa gen. broni rez. Jarosław Gromadziński. W rozmowie z Zero.pl wskazuje na działania Rosji wymierzone w infrastrukturę przemysłową i apeluje o pilne wzmocnienie ochrony strategicznych zakładów oraz zmiany w prawie.
- Gen. Jarosław Gromadziński uważa, że bezpieczeństwo polskich zakładów o znaczeniu strategicznym wymaga podejścia uwzględniającego zarówno sabotaż, jak i ataki z wykorzystaniem dronów.
- Jego zdaniem państwo powinno zwiększyć działania prewencyjne, ale prywatne przedsiębiorstwa również muszą ponosić koszty ochrony własnej infrastruktury.
- Generał apeluje ponadto o zmiany prawne umożliwiające skuteczniejsze reagowanie służb oraz stosowanie systemów antydronowych w strategicznych zakładach.
W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do pożaru na terenie zakładów WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej, producenta m.in. bezzałogowych systemów powietrznych. Ogień pojawił się w hali produkcyjnej, a na miejsce skierowano służby ratunkowe. Zdarzenie jest szczególnie istotne ze względu na charakter działalności zakładu i jego znaczenie dla sektora obronnego. Incydent badają służby specjalne, cywilne i wojskowe.
Prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem działalności obcego wywiadu i aktu terrorystycznego, wskazując, że ogień miał zostać celowo wywołany poprzez podłożenie ładunku, a straty wynoszą co najmniej 15 mln zł.
Gen. broni Jarosław Gromadziński, prezes Defence Institute, w rozmowie z Zero.pl przekonuje, że pożar w Skarżysku-Kamiennej nie powinien być analizowany wyłącznie jako pojedyncze zdarzenie „i mamy się czego obawiać”. Ekspert zwrócił uwagę na szerszy kontekst działań wymierzonych w przemysł związany ze wsparciem Ukrainy.
– To nie jest pojedynczy przypadek. To czwarty czy piąty w tym miesiącu przypadek ataku na obiekt przemysłowy zajmujący się produkcją dronów – zwraca uwagę nasz rozmówca, przypominając o zdarzeniach na Lubelszczyźnie – gdzie spłonął magazyn firmy produkującej drony wysyłane na Ukrainę – oraz o atakach na obiekty produkujące bezzałogowce w Niemczech i na Słowacji. W ocenie generała te zdarzenia należy rozpatrywać w szerszym kontekście geostrategicznym.
– Widzę to szerzej jako działania Rosji ukierunkowane na ataki na infrastrukturę przemysłową, która produkuje na rzecz Ukrainy. W tym przypadku chodzi o drony. Nie możemy jednak wykluczyć ataków na inne zakłady zajmujące się produkcją specjalną o znaczeniu dla wojny na Ukrainie – ocenił.
Gromadziński: Rosja prowadzi działania „poniżej progu” wojny
Generał uważa, że Rosja może wykorzystywać dywersję jako sposób oddziaływania na państwa Zachodu bez podejmowania otwartego konfliktu z NATO.
– Rosja nie jest przygotowana na otwarty konflikt z Zachodem, z NATO, ale będzie oddziaływała w ten sposób. Prowadzi działania poniżej progu wojny, związane z sabotażem i dywersją – powiedział.
W jego ocenie wydarzenia takie jak pożar w zakładach związanych z przemysłem obronnym powinny być dla polskich władz sygnałem ostrzegawczym.
– To uświadamia decydentom, że najwyższy czas poważnie podejść do zabezpieczenia infrastruktury krytycznej i obiektów specjalnych w naszym kraju. One nie są obecnie wystarczająco chronione – stwierdził.
Gromadziński zwrócił również uwagę na ograniczenia prawne dotyczące reagowania na zagrożenia z powietrza. – Musimy dokonać zmian w prawie. Nawet w przypadku drona, który wleci nad obiekt albo infrastrukturę krytyczną, pojawiają się problemy z użyciem systemów do jego zwalczania – wskazał.
„To są wyzwania XXI wieku”
Zdaniem generała ochrona strategicznych zakładów będzie w kolejnych latach jednym z istotnych wyzwań dla państwa. – To są wyzwania XXI wieku. Będziemy pod permanentnym działaniem Rosji w tym obszarze – powiedział.
W jego ocenie konieczne jest zwiększenie ochrony takich obiektów, ale odpowiedzialność powinna być podzielona między państwo i właścicieli zakładów.
– Tu musi nastąpić przede wszystkim zwiększenie ochrony tych obiektów, bo to są firmy prywatne. One muszą przeznaczyć większe środki na ochronę swoich zakładów – zaznaczył.
Jak argumentował, potencjalne straty mogą być ogromne nie tylko dla samego przedsiębiorstwa, lecz także dla państwa. – Mogą ponieść kolosalne straty ekonomiczne, jeżeli jakaś hala spłonie albo cały zakład zostanie zniszczony – zauważył.
„Co się stanie, jeżeli będzie taki atak na elektrownię?”
Gromadziński wskazał, że podobne zagrożenia należy rozpatrywać nie tylko w kontekście pojedynczych przedsiębiorstw. W jego ocenie szczególnie niebezpieczny byłby skuteczny atak na infrastrukturę energetyczną.
– Obawiam się, co się stanie, jeżeli dojdzie do ataku na elektrownię i pół Polski zostanie bez prądu – powiedział. Jego zdaniem państwo powinno być przygotowane również na najbardziej niebezpieczne scenariusze.
Generał zwrócił uwagę, że celem takich działań może być nie tylko fizyczne zniszczenie infrastruktury, lecz sianie paniki, zastraszanie społeczeństwa i podważanie wiary obywateli w państwo. – W ten sposób wkrada się chaos – ocenił.
Generał został również zapytany, czy incydent w Skarżysku-Kamiennej może być elementem rozpoznania zabezpieczeń polskiego przemysłu obronnego przed potencjalnie większą operacją dywersyjną. Gromadziński nie poszedł jednak tak daleko w swoich ocenach. – Ja bym tego tak nie postrzegał. Patrzyłbym na to – w tym aspekcie – jako na sytuację pojedynczą – powiedział.
Jego zdaniem mogło dojść do rozpoznania konkretnego obiektu i podjęcia próby działania przeciwko niemu. Jednocześnie generał zaznaczył, że samo zdarzenie powinno być traktowane jako ostrzeżenie. – Należy się spodziewać, że infrastruktura krytyczna i tego typu zakłady będą narażone na takie działania. Musimy im zapobiegać – powiedział.
Przeczytaj także: „Przesmyk Suwalski najbardziej narażony”. Prasa o scenariuszach ataków Rosji
„Nie zwalajmy wszystkiego na państwo”
Gromadziński wskazał, że reakcja państwa powinna opierać się przede wszystkim na prewencji. – Takie obiekty powinny być częściej dozorowane i monitorowane. Patrole policji powinny traktować je poważnie i przejeżdżać wzdłuż tych zakładów, żeby było widać, że państwo rzeczywiście je chroni – powiedział.
Jednocześnie przestrzegł przed przerzucaniem całej odpowiedzialności na administrację państwową. – Nie odbierajmy odpowiedzialności właścicielom tych firm. To właściciele odpowiadają za zabezpieczenie swoich obiektów. Nie zwalajmy wszystkiego na państwo – podkreślił. Jego zdaniem prywatne przedsiębiorstwa powinny być gotowe ponosić koszty dodatkowych zabezpieczeń.
Gromadziński zwrócił również uwagę na konieczność zmiany sposobu myślenia o ochronie zakładów. Jego zdaniem zagrożenie może nadejść nie tylko od osoby, która próbuje fizycznie dostać się na teren przedsiębiorstwa.
– Nikt nie musi dzisiaj wchodzić na obiekt. Można podjechać samochodem, wypuścić komercyjnego drona z ładunkiem, który wleci na teren zakładu z góry i spowoduje pożar albo wybuch przechowywanych materiałów – wskazał.
Dlatego, jak przekonywał, ochrona strategicznych zakładów powinna obejmować również możliwość neutralizowania zagrożeń z powietrza. – Musimy być przygotowani na zupełnie inne próby ataku niż bezpośrednie fizyczne wtargnięcie – zaznaczył.
„Więcej uprawnień dla wojska, policji i służb”
Generał opowiedział się za zwiększeniem możliwości działania służb oraz stworzeniem warunków do instalowania systemów antydronowych w strategicznych zakładach.
– Więcej uprawnień przede wszystkim dla wojska, policji i służb do przeciwdziałania takim zagrożeniom – powiedział.
Jego zdaniem odpowiednie rozwiązania powinny dotyczyć również samych przedsiębiorstw.
– Jeżeli mówimy o obiektach infrastruktury krytycznej czy obiektach specjalnych, takich jak fabryki produkujące broń albo elementy do broni, powinny one mieć możliwość instalowania na swoim terenie środków, na przykład antydronowych, i stosowania ich do zwalczania tego typu zagrożeń – podsumował gen. Jarosław Gromadziński.

