W Łodzi od poniedziałku trwa awaria sygnalizacji świetlnej. Urząd miasta powołał w związku z tym sztab kryzysowy. Wykluczony został atak hakerski oraz udział osób trzecich.

Obecnie łódzkie sygnalizatory funkcjonują w trybie tzw. stałoczasowym. Oznacza to, że światła zmieniają się w dokładnie określonych odstępach czasu, niezależnie od natężenia ruchu.
– Rydza-Śmigłego, Niciarniana. Wszystko stoi. Przez dziesięć, piętnaście minut światła świecą się na czerwono, nie da się przejechać ani ze wschodu na zachód, ani z północy na południe. Nie ma szans na lewoskręt – przekazało w poniedziałek wypowiedź jednego z słuchaczy Radio Łódź.
– Od wczoraj występują problemy techniczne związane z funkcjonowaniem sieci sterującej sygnalizacją świetlną na terenie miasta. Sygnalizacja działa, jednak w trosce o bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego wszystkie miejskie sygnalizatory zostały tymczasowo przełączone w tzw. tryb stałoczasowy. Może to powodować utrudnienia w ruchu i wydłużenie czasu przejazdu – powiedział RMF FM we wtorek Jacek Tokarczyk z Urzędu Miasta Łodzi.
"Kierowcy, piesi oraz rowerzyści proszeni są o zachowanie szczególnej ostrożności – zwłaszcza w rejonie skrzyżowań oraz przejść dla pieszych" – czytamy na lokalnym portalu Lodz.pl. Miejskie służby, w tym informatycy oraz pracownicy Centrum Sterowania Ruchem, pracują nad usunięciem awarii.