W ciągu dwóch dni klub Prawa i Sprawiedliwości opuścili Łukasz Mejza i Janusz Kowalski. W tle trwają też tarcia wewnętrzne wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Politolog dr Sergiusz Trzeciak w rozmowie z Zero.pl wyjaśnia, co te wydarzenia mówią o kondycji największej partii opozycyjnej i czy Jarosław Kaczyński nadal trzyma ją w ryzach.

- Łukasz Mejza odszedł bez zaskoczenia – był dla PiS problemem wizerunkowym. Odejście Janusza Kowalskiego dr Sergiusz Trzeciak ocenia jako bardziej zaskakujące i realną stratę dla ugrupowania.
- Morawiecki założył stowarzyszenie jako kartę przetargową, nie jako wyjście z partii – i zdaniem politologa osiągnął sukces negocjując wyjątkową pozycję wewnątrz PiS.
- Kaczyński uratował jedność partii, ale musiał ustąpić – coś, co dawniej było niemożliwe. Ekspert spodziewa się kolejnych pojedynczych transferów posłów, także spoza PiS.
Sceną polityczną w czwartek wstrząsnęło odejście Janusza Kowalskiego z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Polityk poszedł w ślady Łukasza Mejzy, który klub opuścił w środę. Niedawno mówiło się o odejściu Mateusza Morawieckiego i jego frakcji.
Mejza i Kowalski odchodzą z klubu PiS
Na temat ostatnich konfliktów w PiS portal Zero.pl porozmawiał z politologiem i prawnikiem dr. Sergiuszem Trzeciakiem, autorem książki „Drzewo kampanii wyborczej 2.0, czyli jak wygrać wybory”.
Srebrny Krzyż Zasługi dla Kornelii Wieczorek. Znamy kulisy
– Pozbycie się Łukasza Mejzy przez Prawo i Sprawiedliwość nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Mogli to zrobić znacznie wcześniej, bo poseł był dla partii problemem wizerunkowym. Mejza nie jest istotną stratą dla PiS – powiedział dr Trzeciak o pierwszym pośle, który opuścił w tym tygodniu klub.
Odejście Kowalskiego było dla politologa jednak niespodzianką.
– Decyzja Janusza Kowalskiego jest bardziej zaskakująca. Myślę, że jest to odejście wymuszone i być może związane z tematami kryptowalut, o czym informują doniesienia prasowe. Nie sądzę, żeby Janusz Kowalski chciał odchodzić z polityki, dlatego w przyszłości może się odnaleźć w Konfederacji. Odejście Janusza Kowalskiego to dla Prawa i Sprawiedliwości realna utrata kolejnego posła – zauważył.
Ekspert podzielił się również swoją opinią na temat zachowania byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
– Założenie przez niego stowarzyszenia traktuję jako straszak. Moim zdaniem on nie chce odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości, ale chce walczyć o swoją pozycję w partii. I robi to w sposób konsekwentny i bezwzględny. Jego zachowanie wpisane jest w pewną logikę polityczną. Stowarzyszenie Morawieckiego będzie działać, ale trochę inaczej niż pierwotnie zakładano. Jest to częściowy sukces byłego premiera – wynegocjował sobie warunki, których nikt przed nim nie miał – zauważył ekspert.
Dr Trzeciak zwrócił uwagę, że Morawiecki pomimo zdobycia wyjątkowej pozycji w partii nie może jednak ogłosić pełnego sukcesu.
– Jest to sukces połowiczny. Pełny osiągnie, kiedy wynegocjuje sobie i swoim ludziom dobre warunki w wyborach i uda mu się przekonać większą liczbę posłów do współpracy. Z drugiej strony prezes PiS Jarosław Kaczyński uratował jedność ugrupowania. Katastrofą byłoby odejście Morawieckiego i jego ludzi. Prezes nie jest już tak silny, jak dawniej. W przeszłości takie ultimatum, jak Morawieckiego, skończyłoby się inaczej. Zostałby spacyfikowany jak kiedyś Jarosław Gowin. Te wydarzenia świadczą o słabszej pozycji Kaczyńskiego, który musiał ustąpić Morawieckiemu.
Polska 2050 głosowała, ale się nie cieszyła. Wotum nieufności bez złudzeń
Zdaniem politologa to jednak nie koniec tarć frakcyjnych w Prawie i Sprawiedliwości.
– Nie nazwałbym tego klęską lidera PiS, raczej odroczeniem problemu, jakim może być opuszczenie partii przez frakcję Morawieckiego w przyszłości. Uważam, że Morawiecki będzie dalej walczył, ale szykuje sobie jakąś alternatywę, gdyby nie udało mu się osiągnąć założonych celów – stwierdził.
– Warto zwrócić też uwagę na możliwą współpracę Morawieckiego z częścią środowiska PSL, które szuka sobie potencjalnego koalicjanta. Morawiecki może traktować ją jako straszak na prezesa i element strategii negocjacyjnej wewnątrz partii i myślę, że tego też obawia się PSL – dodał dr Trzeciak.
– Spodziewam się, że teraz będzie coraz więcej pojedynczych transferów w różne strony. Mogą być z PiS, a nawet z koalicji rządzącej do Konfederacji, choć tutaj spodziewam się raczej sensacji niż reguły – podsumował.
Łukasz Mejza wreszcie odnalazł powołanie
W czwartek koalicja rządząca obroniła dwie ministry swojego rządu w głosowaniach nad wotum nieufności. Ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska i ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda pozostaną na swoich stanowiskach.
– Nie jestem zaskoczony wynikami głosowania nad czwartkowymi wotum nieufności. Koalicja rządząca wprowadziła dyscyplinę i każde wyłamanie się z niej miałoby być karane. Można było spodziewać się, że koalicja obroni swoje ministry. Zastanawiam się jedynie, jakie konsekwencje spotkają posła Bartosza Romowicza, który jako jedyny się z partyjnej dyscypliny wyłamał – podsumował dr Trzeciak.