Reklama
Reklama
Reklama

Widmo mrozu i ciemności nad Kijowem. Cel: złamać morale cywilów

TYLKO NA
Sytuacja w Kijowie. Miasto przygotowuje się na zimę i rosyjskie ataki
Sytuacja w Kijowie. Miasto przygotowuje się na zimę i rosyjskie ataki (fot. Vladyslav Musiienko / PAP / EPA)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Przed zimą w Kijowie nikt nie ma złudzeń – nadchodzi najtrudniejszy czas w roku. Rosja kolejny raz obiera za cel ukraińską infrastrukturę krytyczną, grożąc całkowitym odcięciem stolicy od prądu, wody i ogrzewania. O codzienności w mieście przygotowującym się na najgorsze, strachu przed mrozem i masowych wyjazdach opowiada Dominic Culverwell, dziennikarz „The Kiev Independent”.

  • Rosja uderza w infrastrukturę energetyczną wokół Kijowa i grozi bezprecedensowym kryzysem humanitarnym w stolicy Ukrainy.
  • Traumatyczne wspomnienia z ostatniej zimy sprawiają, że wielu mieszkańców decyduje się na wyjazd do zachodniej części kraju, a nawet do Azji.
  • Choć Kijowianie masowo inwestują w generatory i stacje zasilania, bez natychmiastowej pomocy z Europy – obejmującej m.in. dostawy generatorów prądu – miastu grozi zamarznięcie.

– Prąd wyłączono rano na jakieś dwie, trzy godziny, potem wrócił na kilka godzin. Teraz znów go nie ma – mówi Zero.pl Dominic Culverwell, dziennikarz anglojęzycznego portalu „The Kiev Independent”. – Jedynym powodem, dla którego nie odczuwamy wielkiego stresu jest fakt, że nie jest zimno. Pogoda jest naszym wybawieniem – dzisiaj jest 11 stopni, więc jest całkiem komfortowo – dodaje.

Jak tłumaczy, sezon grzewczy w Kijowie jeszcze się nie rozpoczął. Prawdziwy kryzys uderzy, gdy temperatury zaczną spadać.

Czytaj również: Pierwsza taka rozmowa z Putinem od wybuchu wojny. „Bezpośrednia i merytoryczna”

Reklama
Reklama

Trauma ostaniej zimy i fala wyjazdów ze stolicy

Dla wielu mieszkańców Kijowa perspektywa spędzenia kolejnych miesięcy w ciemności i chłodzie jest nie do zniesienia. Trauma poprzednich lat odcisnęła na nich ogromne piętno. – To będzie moja czwarta zima w Kijowie. I to jest ten rok, w którym większość znanych mi osób zdecydowała się na wyjazd lub przynajmniej otwarcie o tym mówi – zauważa Culverwell.

– Każdy przygotowuje się po swojemu; to nie pierwsza taka zima w Ukrainie. Ubiegły rok był jednak niezwykle trudny i jak dotąd najgorszy w tej wojnie. Ludzie wiedzą, jak trudno może być, gdy jest minus 20 stopni i nie masz ogrzewania i prądu – mówi dziennikarz.

Niektórzy wyjechali na zachód Ukrainy, gdzie dostęp do energii jest pewniejszy – są tam dwie elektrownie jądrowe. Łatwiej również importować energię z krajów Unii Europejskiej. – Kijów nie jest tak bezpieczny energetycznie. Znacznie łatwiej jest zniszczyć instalacje energetyczne wokół stolicy – tłumaczy dziennikarz.

Popularnymi kierunkami czasowych migracji są Lwów czy Czerniowce. Ale nie tylko. Niektórzy szukają azylu tysiące kilometrów dalej – nawet w Azji, która gwarantuje dobrą pogodę i nieco niższe koszty życia niż na zachodzie. – Jedna z moich znajomych podnajmie swoje mieszkanie i pojedzie do Wietnamu lub Tajlandii – mówi Culverwell.

Reklama
Reklama

Na dwudziestym piętrze bez windy

Nie każdy może spakować walizki i wyjechać. Dla tych, którzy zostają, Kijów zmienia się w twierdzę. – Niektórzy nie mają pieniędzy na przeprowadzkę, mają tu swoją pracę lub rodziny, którymi muszą się opiekować – zaznacza Dominic Culverwell. Jak tłumaczy, mieszkańcy zdobywają zapasowe źródła energii: duże baterie czy generatory prądu.

Dziennikarz mówi również o przenosinach Kijowian do mieszkań o stabilniejszej sytuacji energetycznej – na przykład do takich, które mają zasilanie awaryjne. Część mieszkańców drapaczy chmur, przenosi się na niższe piętra. – Jeśli mieszkasz na 20. piętrze i nie ma prądu, to wejście i zejście schodami bez windy jest ogromnym wysiłkiem – tłumaczy nasz rozmówca.

W stolicy Ukrainy narasta frustracja. – Ostatnia zima była najtrudniejsza – bardzo, bardzo ciężka. Ludzie są naprawdę wściekli na władze za to, że teraz nie przygotowały się wystarczająco – mówi Culverwell.

Czytaj również: Obama krytykuje Trumpa: Urządził Biały Dom tak, jakby Husajn otworzył cukiernię

„Musieli spać w kurtkach i płaszczach, żeby tylko utrzymać ciepło”

Dziennikarz „The Kyiv Independent” tłumaczy, że uwaga Rosjan skupia się na Kijowie. Wróg nie atakuje innych dużych miast w takim samym stopniu jak stolicy. To do bólu pragmatyczna strategia. Celem nie jest już tylko nękanie ukraińskiej armii, ale złamać morale cywilów w sercu państwa. – Zrobili to w zeszłym roku i mogą to zrobić ponownie. To, jak poważny będzie kryzys humanitarny, zależy wyłącznie od pogody – ocenia.

Reklama
Reklama

– Zeszłej zimy, w lutym, rozmawiałem z mieszkańcami bloku, którzy nie mieli prądu ani ogrzewania przez około miesiąc, a w ich mieszkaniu było zero stopni – mówi Culverwell. – Musieli spać w kurtkach i płaszczach, a to byli starsi ludzie – dodaje.

Jak tłumaczy, seniorzy są najsłabszym ogniwem w łańcuchu przetrwania. Nie mają pieniędzy na sprzęt, brakuje im sił na wchodzenie po schodach, nie mogą wyjechać. Zamarzają we własnych domach w sercu walczącego miasta.

Czytaj również: Brazylijski dreszczowiec z happy endem dla lewicy. Lula narzucił ton końcówce kampanii

Wojna to astronomiczne koszty. Potrzebna pomoc systemowa

Aby zapobiec tragedii Kijowa w okresie zimowym, potrzebna jest natychmiastowa pomoc na dwóch poziomach: oddolnym i państwowym. Jak ocenia Dominic Culverwell, darowizny sprzętu, takiego jak mobilne stacje zasilania czy mniejsze generatory, jest dziś absolutnie kluczowe. Mimo planów awaryjnych władz miasta, Kijów tonie w długach i nie ma środków na samodzielne sfinansowanie ochrony swoich obywateli.

– Wiem, że ludzie myślą: „Wysyłamy do Ukrainy tyle pieniędzy, muszą być bardzo bogaci”, ale nie – prowadzenie wojny jest niezwykle drogie. Kosztuje około 150 miliardów dolarów rocznie, a kwota pomocy przekazywanej Ukrainie temu nie dorównuje. Jest tu również mnóstwo biedy pogłębionej przez wojnę – mówi Culverwell.

Reklama
Reklama

Jednak by uratować Kijów przed paraliżem, same zbiórki na stacje ładowania nie wystarczą. – Zasadnicze wsparcie będzie musiało nadejść od rządów i dużych globalnych firm energetycznych – przekonuje dziennikarz i tłumaczy, że chodzi o dostawy sprzętu niezbędnego ukraińskim firmom – na przykład transformatorów, czy jednostek kogeneracyjnych, które mogą zasilić w energię nawet całą wieś.

– Mam nadzieję, że dla rządów w Europie przekaz jest jasny: tej zimy Ukraina stanie w obliczu kolejnego kryzysu humanitarnego, a Rosja koncentruje się na odcięciu przede wszystkim Kijowa – podkreśla Dominic Dominic Culverwell. Ukraina musi przygotować się tak dobrze, jak to tylko możliwe, by stawić czoła chłodowi i ciemności.

Może zainteresuje Cię również:

Reklama
Reklama