Reklama
Kraj

Tajemnica Marka Siwca i Włodzimierza Czarzastego. Jaką rolę w Sejmie pełni Jakub Kocjan?

Od ponad miesiąca czekam na informację, w jakim charakterze Jakub Kocjan z Akcji Demokracja uczestniczył w sejmowym spotkaniu z delegacją Rady Europy. Odpowiedź mogłaby się zmieścić w jednym zdaniu. Z jakiegoś powodu jednak zarządzający Sejmem wolą łamać prawo niż odpowiedzieć.

Patryk Słowik
Opinia autorstwa: Patryk Słowik
Dzisiaj 18:32
5 min
Od ponad miesiąca czekam na informację, w jakim charakterze Jakub Kocjan z Akcji Demokracja uczestniczył w sejmowym spotkaniu z delegacją Rady Europy. (fot. PAP/Leszek Szymański/Sejm RP)

23 września 2026 r. w Sejmie odbyło się spotkanie opisane przez Kancelarię Sejmu jako spotkanie Prezydium Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka z delegacją Rady Europy. Na opublikowanych zdjęciach można było zobaczyć Jakuba Kocjana z Akcji Demokracja.
Tego samego dnia wysłałem do Sejmu krótkie pytanie: „Dziś w Sejmie odbyło się spotkanie Prezydium Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka z delegacją z Rady Europy. W spotkaniu uczestniczył pan Jakub Kocjan. W jakim charakterze (innymi słowy: jako kto?)”.

W Sejmie łamią prawo

Minął już ponad miesiąc. Odpowiedzi wciąż nie dostałem. A wystarczyłoby przecież wskazać, kogo Kocjan reprezentował. Fundację? Któregoś z posłów? Uczestniczył jako zaproszony ekspert?

Czytaj też: Hennig-Kloska zaliczyła wpadkę. Ten wpis nigdy nie miał być opublikowany

Prawo prasowe w art. 3a odsyła w sprawach dostępu prasy do informacji publicznej do ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jej art. 13 przewiduje udzielenie informacji bez zbędnej zwłoki, zasadniczo najpóźniej w ciągu 14 dni. Jeżeli urząd potrzebuje więcej czasu, musi w tym terminie powiadomić o powodach opóźnienia i wskazać nowy termin, nieprzekraczający dwóch miesięcy od złożenia wniosku.

Reklama
Reklama

Zwykły termin odpowiedzi na moje pytanie minął 7 października. Całkowite milczenie przez ponad miesiąc, bez przewidzianego ustawą zawiadomienia o opóźnieniu, oznacza naruszenie obowiązków wynikających z ustawy. Moim zdaniem informacja o tym, kogo reprezentował uczestnik oficjalnego spotkania organu Sejmu, należy do informacji o działalności instytucji publicznej.

Zresztą trudno o bardziej podstawowe pytanie. Kancelaria potrafiła poinformować, że spotkanie się odbyło i pokazać jego uczestników. Powinna również umieć powiedzieć, kim byli.

Z jakiegoś jednak powodu Marek Siwiec, jako szef Kancelarii Sejmu, i Włodzimierz Czarzasty, który jako marszałek Sejmu bierze polityczną odpowiedzialność za sytuację na jego terenie, informacji udzielić nie chcą.

Reklamy wyborcze i pieniądze niewyjaśnionego pochodzenia

Kocjan zainteresował mnie z konkretnego powodu. W maju 2025 r. wspólnie z Szymonem Jadczakiem opisaliśmy w Wirtualnej Polsce udział ludzi związanych z Akcją Demokracja w pozyskiwaniu uczestników nagrań do reklam wyborczych. Publikowano je na profilach „Wiesz Jak Nie Jest” i „Stół Dorosłych”. Promowały Rafała Trzaskowskiego i atakowały jego konkurentów.

Kocjan kierował wówczas fundacją Akcja Demokracja. Jeszcze niedługo przed naszą publikacją był asystentem społecznym posłanki KO Iwony Karolewskiej. Początkowo przekazywał nam, że zespół fundacji nie zna ludzi stojących za profilami i nie wie, kto prowadzi kampanie. W toku korespondencji zarząd przyznał, że pracownica fundacji proponowała wskazanym osobom udział w nagraniach. Pomoc miała być uprzejmością wobec stałego partnera, firmy Estratos. Fundacja odcinała się od prowadzenia profili oraz przygotowania i promocji reklam.

Po serii naszych publikacji sprawą zajęła się prokuratura. Śledztwo jest w toku. Zostało niedawno przedłużone do 9 grudnia 2026 r.

Reklama
Reklama

Zatem kilkanaście miesięcy po publikacjach nadal czekamy na publiczne wyjaśnienie sprawy. W tym czasie Kocjan pojawia się przy parlamentarnym stole obok przedstawicieli instytucji zajmującej się ochroną standardów demokratycznych. Sejm powinien tym staranniej wyjaśnić jego obecność.

Senat puścił parę

Co ciekawe, w oficjalnej relacji Senatu ze spotkania senatorów Marcina Karpińskiego i Adama Bodnara z delegacją Rady Europy, również 23 września, Kocjan został wymieniony wśród przedstawicieli strony społecznej. A dokładniej wskazano, że w spotkaniu wzięli udział przedstawiciele strony społecznej i jako jedyny przedstawiciel został wymieniony Kocjan.

Ze zdjęć wynika, że było to jedno i to samo spotkanie – posłów, senatorów oraz Jakuba Kocjana z zagranicznymi gośćmi.

Czytaj też: Spięcie Giertycha z Szyszko. „Po pierwsze, chłopcze, nie rzucaj oskarżeń bez pokrycia”

To jednak prowokuje do postawienia kolejnego pytania: kto zaprosił na spotkanie w polskim parlamencie z zagraniczną delegacją akurat Jakuba Kocjana? Dlaczego przykładowo nie został zaproszony ktoś z Ordo Iuris albo z warszawskiego Miasto Jest Nasze? Też przecież mogliby „robić” za stronę społeczną.

Natomiast, tak czy inaczej, jeśli Kocjan reprezentował Akcję Demokracja i był przedstawicielem strony społecznej, nijak niezwiązanym z którymkolwiek z parlamentarzystów ani niezwiązanym umową z polskim parlamentem, Kancelaria Sejmu po prostu powinna to napisać. Wtedy moglibyśmy ocenić decyzję o zaproszeniu właśnie tej organizacji, zamiast zgadywać, kogo reprezentował jej działacz. Obywatele mają prawo wiedzieć, jakie środowiska uczestniczą w oficjalnych rozmowach z przedstawicielami zagranicznych instytucji.

Reklama
Reklama

Powinniśmy też poznać odpowiedź na pytanie, dlaczego zaproszono akurat kogoś, kto w maju zeszłego roku zamieszany był w dużą aferę i zarządza organizacją, której dotyczy postępowanie prokuratury. Udział organizacji społecznych w spotkaniach z zagranicznymi gośćmi wymaga przecież przejrzystości.

W praworządności, którą Siwiec, Czarzasty i Kocjan odmieniają przez wszystkie przypadki, chodzi przecież też o to, by złośliwy pismak mógł doczepić się do tego, że skompromitowany działacz przesiaduje w Sejmie. Prawda?

Reklama
Reklama