Rząd przyjął projekt budżetu na 2027 r., według którego dziura w państwowej kasie wyniesie 282,6 mld zł. Kwota potrzeb pożyczkowych brutto robi wrażenie – to aż 565 mld zł. Gigantyczne będą też koszty obsługi długu. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych ma przekroczyć 7 proc. PKB. Zdaniem ekonomisty Marcina Luzińskiego to „pewne rozczarowanie”. – Premier zarzekał się przecież jakiś czas temu, że tak się nie stanie – przypomina.

- Rząd przyjął projekt budżetu na 2027 r. Prognozowane dochody mają wynieść 695 mld zł, ale to za mało, by sfinansować wszystkie wydatki: dziura w budżecie sięgnie 282,6 mld zł.
- Gabinet Donalda Tuska będzie więc dużo pożyczał: potrzeby pożyczkowe brutto w 2027 r. wyniosą 565 mld zł. Koszty obsługi długu poszybują do 107 mld zł i będą o 17 mld zł większe od tegorocznych.
- W budżecie zaplanowano 198 mld zł na obronność i 274 mld zł na ochronę zdrowia.
- – Pewnym rozczarowaniem jest, że deficyt przekroczy 7 proc. PKB – mówi Zero.pl Marcin Luziński, ekonomista Erste Banku Polska.
Rząd na piątkowym (28 sierpnia) posiedzeniu przyjął projekt ustawy budżetowej na 2027 r. Najważniejsze liczby to dochody budżetu – planowane na 695 mld zł (z czego wpływy z podatków mają wynieść 622,4 mld zł) – i wydatki z państwowej kasy, które mają sięgnąć 977,6 mld zł. Daje to dziurę budżetową planowaną na poziomie 282,6 mld zł.
Co wydarzyło się podczas „nocy dronowej”? Kosiniak-Kamysz prostuje słowa Sobkowiak-Czarneckiej
Co w budżecie na 2027 r.? Rząd pokazał liczby
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański powiedział podczas konferencji prasowej, że rząd postawił na trzy priorytety: bezpieczeństwo, ochronę zdrowia i rozwój gospodarczy.
Planowane nakłady na obronność w przyszłym roku to 198 mld zł, czyli więcej niż 4,5 proc. PKB. Łączne wydatki na ochronę zdrowia zaplanowano na 274 mld zł. – To oznacza wzrost o 26,3 mld zł wobec 2026 r. – powiedział minister Domański. – W wydatkach budżetu państwa zaplanowano 73 mld zł, w tym dotacja dla NFZ 41,5 mld zł – dodał.
Będziemy sporo pożyczać i słono za to płacić
Rząd będzie zmuszony sporo pożyczać w przyszłym roku, podobnie zresztą jak w roku bieżącym. Potrzeby pożyczkowe brutto budżetu w 2027 r. (czyli z uwzględnieniem wykupu wcześniej wyemitowanego długu) wyniosą 565 mld zł. Szef resortu finansów podkreślił, że będą one „wyraźnie niższe od potrzeb pożyczkowych brutto prognozowanych na 2026 r.”. – W ustawie na 2026 r. zakładano potrzeby w kwocie 688 mld zł, w tej chwili wiemy, że te potrzeby będą poniżej 600 mld zł – wyjaśnił.
Potrzeby pożyczkowe netto wyniosą zaś, według wiceminister finansów Hanny Majszczyk, 317 mld zł wobec planowanego wykonania w tym roku na poziomie 320 mld zł (w ustawie budżetowej na 2026 r. zapisano potrzeby pożyczkowe netto a poziomie 422,9 mld zł).
O ile Polska nie ma problemów z pozyskiwaniem finansowania, bo jesteśmy uważani przez rynki za dużą, wiarygodną gospodarkę, ale pożyczanie słono nas kosztuje. – Jeżeli chodzi o koszty obsługi długu w 2027 r., wynoszą one 107 mld zł, o 17 mld zł więcej niż w roku bieżącym – przyznał minister Domański.
Wyjaśnił, skąd ten wzrost.
– Po pierwsze: wzrost łącznego wolumenu długu. Po drugie: fakt, iż w naszym portfelu obligacji skarbowych maleje udział papierów obligacji skarbowych, które były emitowane w 2020 czy 2021 r. przy zerowych czy też bardzo niskich stopach procentowych. Musimy się refinansować teraz po prostu przy wyższym oprocentowaniu – powiedział szef MF.
Obecnie główna stopa procentowa NBP wynosi 3,75 proc.; w 2025 r. przekraczała 4 proc. Te relatywnie wysokie tzw. krótkie stopy procentowe podbijają koszt obsługi długu. Inwestorzy kupujący polskie papiery dłużne od czasu wybuchu wojny w Ukrainie oczekują też tzw. wyższej premii za ryzyko.
Ekonomista: Deficyt „pewnym rozczarowaniem”
Minister Domański przekazał też, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych (tzw. sektora general government) wyniesie w 2027 r. 7,1 proc. PKB, tyle samo, co prognozowany obecnie deficyt na 2026 r. (chociaż wcześniej rząd zakładał ten wskaźnik na poziomie 6,8 proc. PKB).
– Można było się spodziewać, że nie będzie konsolidacji fiskalnej, ale i tak pewnym rozczarowaniem jest, że deficyt przekroczy 7 proc. PKB. Premier zarzekał się przecież jakiś czas temu, że tak się nie stanie – mówi Zero.pl Marcin Luziński, ekonomista Erste Banku Polska.
Konsolidacja fiskalna to, najprościej mówiąc, działania zmierzające do uzdrawiania finansów państwa, mające na celu redukcję deficytu i długu.
– Potrzeby pożyczkowe, owszem, są sporo mniejsze, ale pamiętajmy też, że w budżecie na 2026 r. było sporo pożyczek z KPO, które trochę sztucznie zawyżały tę kwotę – dodaje. – Można więc założyć, że w tym roku te potrzeby i podaż obligacji będzie podobna jak w 2026 r.
Przypomnijmy, że Polska przekroczyła wartość referencyjną UE dla deficytu, która wynosi 3 proc. PKB, i dlatego jest objęta procedurą nadmiernego deficytu. Minister finansów nie widzi jednak problemu. Jak podkreślił, projekt budżetu na 2027 r. jest w pełni zgodny z tą procedurą.
Wskazał przy tym, że wysoki deficyt sektora wynikać będzie z kumulacji dostaw sprzętu wojskowego do Polski, a te – według metodologii unijnej – zaliczane są do deficytu memoriałowo (tzn., że w księgach brane są pod uwagę terminy faktycznych dostaw sprzętu).
Jak ocenią nasz budżet? „Nie ma za bardzo się z czego cieszyć”
Rząd wpisał też do projektu budżetu założenia makroekonomiczne. Według nich PKB Polski urośnie w przyszłym roku o 3 proc., a średnioroczna inflacja wyniesie 2,8 proc. Stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec przyszłego roku ma wynieść 6 proc. (według metodologii GUS).
– Założenia makroekonomiczne są realistyczne, w zgodzie z prognozami rynkowymi – komentuje Marcin Luziński.
Kolejne weta prezydenta. Nawrocki tłumaczy powody
Jak na projekt budżetu na 2027 r. będą zapatrywać się międzynarodowi inwestorzy i agencje ratingowe? – Agencje ratingowe raczej nie obetną nam ratingu pod wpływem tego budżetu, ale nie ma za bardzo się z czego cieszyć, biorąc pod uwagę, że rząd ma problemy, by dogadać się z prezydentem w sprawie działań, które mają zapewnić budżetowi większe dochody – kwituje rozmówca Zero.pl.

