W wielu europejskich krajach pojawiają się inicjatywy mające skłonić Ukraińców do powrotu do swojego kraju. Dr hab. Jan Brzozowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego mówi o zjawisku „wypychania”. – Jest taka właśnie mentalność, że ci, którzy są najsłabsi, powinni wrócić na Ukrainę, a tym, którzy pracują i płacą podatki, łaskawie pozwolimy zostać – mówi w rozmowie z „Faktem”.

- W wywiadzie dla ukraińskiego portalu RBC-Ukraine komisarz Rady Europy ds. praw człowieka Michael O’Flaherty mówił o tendencji do „wypychania” Ukraińców.
- Chodzi o cięcia świadczeń socjalnych oraz rosnącą niechęć do imigrantów.
- Dr hab. Jan Brzozowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego tłumaczy, że wygrywają zimne interesy państw i „nie jest to humanitaryzm”.
W krajach europejskich pojawiają się inicjatywy mające skłonić Ukraińców do powrotu na Ukrainę. Komisarz Rady Europy ds. praw człowieka Michael O’Flaherty, po rozmowach z uchodźcami w wielu państwach, dostrzegł wyraźne tendencje do ich „wypychania”.
O’Flaherty mówił o tym 30 czerwca w wywiadzie dla ukraińskiego portalu RBC-Ukraine.
„Zdychaj, chłopie!” Na wsi trwa kryzys, który miasto ma gdzieś
Czym jest „wypychanie” Ukraińców?
Komisarz Rady Europy wskazał na cięcia świadczeń socjalnych i dodatków mieszkaniowych. Mówił o coraz większej niechęci do Ukraińców w niektórych społecznościach. Jak tłumaczył, stali się oni ofiarami antyimigranckiej retoryki skrajnej prawicy, która obarcza imigrantów winą za wszelkie problemy społeczne.
W rozmowie z „Faktem” dr hab. Jan Brzozowski, kierownik Zakładu Badań nad Zmianami Społecznymi w Europie Uniwersytetu Jagiellońskiego, ocenił te działania jako część szerszego zjawiska wybiórczego podejścia do migrantów.
Ocenił, że mamy do czynienia z procesem, który określiłby jako „cherry picking”.
Najsłabsi niech wracają, pracującym „łaskawie pozwolimy zostać”
Mówiąc dalej o „cherry pickingu” Jan Brzozowski tłumaczył, że chodzi o wolę pozostawienia tylko tych uchodźców, których państwa chcą zatrzymać – najlepiej zdrowych, pracujących i dobrze wykształconych. Podkreślił, że nie jest to humanitaryzm. Wygrywają zimne interesy.
– Jest taka właśnie mentalność, że ci, którzy są najsłabsi, powinni wrócić na Ukrainę, a tym, którzy pracują i płacą podatki, łaskawie pozwolimy im zostać. Nie dziwi mnie to jako naukowca, ale – i to w delikatnych słowach – ubolewam nad tym – powiedział.
Ekspert przypomniał, że po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. kilka milionów Ukraińców wjechało do Europy. Komisja Europejska uaktywniła wówczas dyrektywę o tymczasowej ochronie. Już wtedy w krajach członkowskich pojawiła się presja, by zachęcać do powrotu obywateli Syrii. Teraz sytuacja powtarza się w odniesieniu do Ukraińców.
Polacy za zmianami w pracy podczas upałów. Rząd wciąż nie podjął decyzji
Europejski trend
– Polityka państwa polskiego wcale znacząco tutaj nie odstaje – to jest europejski trend. Widzimy stopniowe wygaszanie ochrony tymczasowej na rzecz prawa pobytowego – powiedział Brzozowski.
Przyznał, że „coś, co jest tymczasowe, nie może trwać wiecznie”. – W całym tym pragmatyzmie nieco zapomniano o najbardziej potrzebujących – ocenił. Przypomniał, że chociaż ok. 60-70 proc. Ukraińców pracuje, jest też wiele osób, które nie mogą myć aktywne zawodowo – na przykład z powodu chorób.