
23-letni Ukrainiec Illia S., zatrzymany w grudniu na Lotnisku Chopina ze sprzętem do zagłuszania systemów elektronicznych, opuścił areszt po decyzji sądu. Prokuratura zaskarżyła postanowienie, ale mężczyzny nie ma już w kraju. Straż Graniczna uznała go za zagrożenie dla bezpieczeństwa i przekazała ukraińskim służbom.
- 23-letni Illia S., zatrzymany wcześniej na Lotnisku Chopina ze sprzętem do zagłuszania, wyszedł z aresztu po tym, jak sąd odmówił jego przedłużenia.
- Prokuratura zaskarżyła decyzję, jednak mężczyzna nie pozostał w Polsce – Straż Graniczna uznała go za zagrożenie dla bezpieczeństwa i jeszcze tego samego dnia przekazała Ukrainie.
- Według Onetu, śledczy podejrzewali, że 23-latek mógł testować systemy lotniska dla obcych służb, a jednym z rozważanych kierunków miał być związek z Rosją.
Sprawa 23-letniego Illii S. ponownie budzi pytania o bezpieczeństwo Lotniska Chopina i działania polskich służb. Mężczyzna został zatrzymany w grudniu 2025 r., gdy na warszawskim lotnisku miał przebywać ze sprzętem służącym do zagłuszania systemów elektronicznych. Według Onetu, mógł również testować zabezpieczenia lotniska na potrzeby obcych służb.
Illia S. trafił do aresztu, a warszawski sąd rejonowy kilkukrotnie przedłużał okres jego izolacji. Ostatnia decyzja zapadła w czerwcu. Wówczas areszt przedłużono do 23 sierpnia, podczas gdy samo postępowanie miało trwać co najmniej do 26 października.
Prokuratura wskazywała, że śledztwo nadal wymagało przeprowadzenia kolejnych czynności. Jedną z nich miała być obserwacja sądowo-psychiatryczna. Jak wcześniej informował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, jej rozpoczęcie przez długi czas było niemożliwe z przyczyn proceduralnych.
Sąd nie przedłużył aresztu
W sierpniu sąd nie zgodził się jednak na dalsze stosowanie aresztu. Prokuratura nie zgodziła się z tym rozstrzygnięciem i złożyła zażalenie do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Jak przekazała prok. Katarzyna Podlodowska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, sąd uznał, że na obecnym etapie postępowania nie ma podstaw do dalszego stosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego.
Problem w tym, że zanim Sąd Okręgowy rozpatrzył zażalenie prokuratury, Illia S. opuścił areszt. 22 sierpnia i zaraz po wyjściu został zatrzymany przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. Powód? Straż Graniczna uznała, że jego pobyt w Polsce stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Wobec 23-latka wydano decyzję o zobowiązaniu do powrotu. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.
Jednocześnie orzeczono zakaz ponownego wjazdu do Polski oraz pozostałych państw strefy Schengen na 10 lat.
Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze Straży Granicznej przewieźli go na przejście graniczne w Dorohusku. Tam Illia S. został przekazany ukraińskiej służbie granicznej.
Przeczytaj też: Kierowca tira zmiótł robotników z A1. Był pod wpływem narkotyków
W tle zagłuszarka i Lotnisko Chopina
Sprawa zaczęła się 26 grudnia 2025 r. To właśnie wtedy 23-latek został zatrzymany na Lotnisku Chopina. Według ustaleń Onetu mężczyzna przez kilka dni miał pojawiać się na terenie portu lotniczego ze sprzętem umożliwiającym zagłuszanie systemów elektronicznych.
Z relacji źródeł wynikało, że do zatrzymania doszło dzięki determinacji funkcjonariuszy pełniących służbę na lotnisku. Początkowo ich przełożeni mieli zalecać wypuszczenie mężczyzny. Funkcjonariusze kontaktowali się również z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służbą Kontrwywiadu Wojskowego.
Ostatecznie, po około pięciu godzinach od pierwszego kontaktu z 23-latkiem, uzyskano formalną decyzję o jego zatrzymaniu. Sprawę przejął Wydział do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji.
Według źródeł Onetu śledczy brali pod uwagę możliwość, że mężczyzna nie działał przypadkowo. Jedna z hipotez zakładała, że mógł testować systemy bezpieczeństwa Lotniska Chopina dla obcych służb.
Jak wynikało z wcześniejszych ustaleń, Illia S. od początku pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 r. miał nie przebywać w swoim kraju. Podróżował natomiast m.in. po państwach arabskich. Źródła dziennikarzy nie wykluczały rosyjskiego kierunku jego działalności.