Reklama

USA dają nowy deadline na pokój w Ukrainie. „Zaczyna to wyglądać groteskowo”

Reklama

- Amerykanie proponowali już wiele terminów porozumienia pokojowego Ukraina-Rosja: za tydzień, za dwa, za miesiąc, 24 godziny i żaden nie został dotrzymany. Zaczyna to trochę wyglądać dosyć groteskowo - powiedziała Arleta Bojke w rozmowie z Zero.pl., pytana o najnowszą próbę wywierania nacisków na Kijów przez Waszyngton. Prowadząca program „Świat od Zera” oceniła, że być może najnowsza próba administracji Donalda Trumpa związana jest ze zbliżającymi się wyborami do Kongresu USA.

Spotkanie Trump - Zełenski w Waszyngtonie.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz prezydent USA Donald Trump w Białym Domu. (fot. MANDEL NGAN / East News)
  • Stany Zjednoczone chcą, aby porozumienie pokojowe w Ukrainie zostało podpisane do czerwca. Skąd jednak takie opóźnienie? 
  • – Być może Amerykanie uznali, że dopóki jest zimno, to Rosjanie czują się za mocni na froncie, a Ukraina ma szansę na wiosenną kontrofensywę – powiedziała Arleta Bojke w rozmowie z Zero.pl.
  • Prowadząca program „Świat od Zera” odpowiedziała także na pytanie, czy Rosja faktycznie - jak przekonuje Wołodymyr Zełenski - potrzebuje przerwy w walkach.

Reklama

Wołodymyr Zełenski w najnowszym wywiadzie ujawnił, że Stany Zjednoczone wywierają naciski na jego administracje, aby do początku wakacji, najlepiej do czerwca, osiągnąć porozumienie pokojowe z Rosją. Dochodzi do tego w czasie największego od początku lutego ataku Rosji na Kijów – w nocy wróg wystrzelił ponad 400 pocisków oraz blisko 40 dronów z zamiarem uszkodzenia infrastruktury energetycznej i cywilnej.

– Ze strony amerykańskiej już było tyle tych terminów porozumienia pokojowego: za tydzień, za dwa, za miesiąc, 24 godziny i żaden nie został dotrzymany. Zaczyna to trochę wyglądać dosyć groteskowo, ale z drugiej strony jest to dyplomatyczna próba utrzymania jakichś ram roboczych i sprawienia, żeby wszystkie strony się sprężyły i coś wynegocjowały – oceniła Arleta Bojke w rozmowie z Zero.pl.

Dziennikarka Kanału Zero zwróciła jednocześnie na wcześniejsze powściągliwe sekretarza stanu USA Marco Rubio, który jeszcze niedawno mówił, że jeśli w ciągu dwóch tygodni nie będzie oznak na porozumienie pokojowe, to Amerykanie się po prostu wycofają.


Reklama


Reklama

Wojna w Ukrainie. „Zimą Rosjanie czują się mocno”

Prowadząca program „Świat od Zera” zwróciła także uwagę na aspekt meteorologiczny związany z najnowszym terminem proponowanym przez USA.

Zima jest tym okresem, w którym Rosjanie czują się mocniej, bo Rosjanie wtedy bombardują ten system energetyczny ukraiński, Ukraińcy mają ciężej. Więc być może Amerykanie uznali, że dopóki jest zimno, to Rosjanie czują się za mocni, a latem Ukraińcy mają więcej inicjatywy na froncie, choćby z tego powodu, że mniej muszą się martwić o sytuację cywilów oraz brak prądu– analizowała Arleta Bojke.

Jednocześnie według dziennikarki czerwiec jest tak odległym terminem, że trudno jest oszacować jakiekolwiek szanse na osiągnięcie potencjalnego porozumienia pokojowego.


Reklama

Początek wakacji jako czas na zawarcie pokoju w Ukrainie nie jest przypadkowy – to właśnie wtedy Stany Zjednoczone pogrąża się kampanijnych emocjach przed listopadowymi wyborami połówkowymi do Kongresu.


Reklama

– Taki potencjalnie duży sukces międzynarodowy tuż przed samymi wyborami może mieć jakiś wpływ, może nie decydujący, ale Donald Trump po raz kolejny pokazałby swoją sprawczość – dodała Arleta Bojke.

Byłą korespondentkę w Moskwie pytaliśmy także o to, czy Rosja – jak przekonywał w nowym wystąpieniu Wołodymyr Zełenski – potrzebuje przerwy w działaniach wojennych.

– Nie mam też takiego poczucia, rozmawiając też z Rosjanami, że ta przerwa w wojnie jest w tej chwili Rosji konieczna, że Moskwa w tej chwili potrzebuje wychylić głowę nad wodę na chwilę, żeby zaczerpnąć powietrza, bo inaczej za chwilę się udusi i utonie. To chyba bardziej Ukraina potrzebuje przerwy w tych walkach, żeby się jakoś przegrupować i złapać jakieś drugie życie – stwierdziła dziennikarka.


Reklama