
Szukała oszczędności przy remoncie Grenfell Tower przed tragicznym pożarem, a teraz dostała stałą posadę kierowniczą w sektorze mieszkań komunalnych. Laura Johnson będzie zarabiać 157 tys. funtów rocznie. Jej nominacja wywołała oburzenie ocalałych i rodzin ofiar, które domagają się od Barnet Group ponownego rozważenia decyzji.
- 157 tys. funtów rocznie – tyle ma zarabiać Laura Johnson jako stała dyrektorka ds. rozwoju i nieruchomości w Barnet Group. Spółka zarządza około 13 tys. mieszkań komunalnych dla seniorów.
- Johnson wcześniej odpowiadała za mieszkalnictwo w Kensington and Chelsea. Dochodzenie w sprawie pożaru wieżowca Grenfell wskazało jej naciski na ograniczenie kosztów remontu oraz działania dotyczące drzwi przeciwpożarowych.
- Nominacja wywołała protesty ocalałych i rodzin ofiar.
Laura Johnson, która jako urzędniczka odpowiedzialna za mieszkalnictwo w Kensington and Chelsea naciskała na ograniczenie kosztów remontu Grenfell Tower, dostała stałą posadę kierowniczą w innej londyńskiej instytucji zajmującej się mieszkaniami komunalnymi. Jej roczne wynagrodzenie wynosi 157 078 funtów.
Decyzja Barnet Group wywołała protesty osób, które przeżyły pożar, oraz rodzin ofiar. Powód jest szczególny: dochodzenie w sprawie tragedii wskazało działania Johnson dotyczące kosztów remontu i bezpieczeństwa wieżowca.
Johnson została stałą dyrektorką ds. rozwoju i nieruchomości w Barnet Group. Spółce podlega około 13 tys. mieszkań komunalnych na terenie londyńskiej gminy Barnet.
Mniejszy budżet remontu i późniejsza tragedia
W 2017 r., gdy doszło do pożaru Grenfell Tower, Johnson była dyrektorem ds. mieszkalnictwa w Royal Borough of Kensington and Chelsea (RBKC).
Późniejsze dochodzenie dotyczące katastrofy wykazało, że w trakcie przygotowywania remontu wieżowca Johnson naciskała na znalezienie wykonawcy, który wykonałby prace taniej. Poszukiwanie oszczędności dotyczyło więc inwestycji, której efekty miały wpływ również na bezpieczeństwo budynku.
W toku modernizacji zastosowano na elewacji materiały, które sprzyjały szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia. Metalową okładzinę zastąpiono panelami zawierającymi łatwopalne tworzywo.
Dochodzenie zwróciło uwagę także na kwestię drzwi przeciwpożarowych. Johnson miała opóźnić montaż mechanizmów samozamykających, uzasadniając to względami finansowymi i praktycznymi. Wcześniej londyńska straż pożarna ostrzegała, że ich brak może stwarzać zagrożenie dla dróg ewakuacyjnych.
To właśnie w tym kontekście informacja o nowej, stałej funkcji Johnson wywołała szczególne kontrowersje.
Ocaleni: „To absolutnie skandaliczna decyzja”
Ed Daffarn, który przeżył pożar Grenfell Tower, nie krył oburzenia decyzją o zatrudnieniu Johnson. Mieszkaniec 16. piętra przed tragedią wielokrotnie ostrzegał przed zagrożeniem pożarowym.
– To absolutnie skandaliczna decyzja – skomentował w rozmowie z Guardianem Ed Daffarn.
Wskazywał on również, że osoby ocalałe oraz rodziny ofiar nadal czekają na pełne rozliczenie tragedii, podczas gdy osoby związane z decyzjami podejmowanymi przed pożarem mogą obejmować kolejne stanowiska w sektorze mieszkań socjalnych.
– To, że my, jako pogrążeni w żałobie ocaleni, nie dostąpiliśmy sprawiedliwości dziewięć lat po pożarze, a mimo to ludzie zaangażowani w podejmowanie kluczowych decyzji mogą nadal pracować w sektorze mieszkań socjalnych, odpowiadać za zdrowie i bezpieczeństwo oraz otrzymywać ogromne pensje – wydaje się to bardzo lekceważące – mówi rozmówca Guardiana.
– Gdybym mieszkał w domu komunalnym w Barnet, byłbym strasznie przerażony – wskazuje ocalały z pożaru.
Barnet Group broni swojej decyzji
Johnson przez pewien czas pracowała w Barnet Group tymczasowo. W sierpniu została zatrudniona na stałe jako dyrektorka ds. rozwoju i nieruchomości.
Barnet Group przekonuje, że jej kandydatura została oceniona w ramach konkurencyjnego procesu rekrutacyjnego. Spółka podkreśla również, że znała ustalenia dochodzenia dotyczącego Grenfell Tower.
„Znaliśmy wyniki dochodzenia w sprawie Grenfell i uważnie je rozważyliśmy podczas procesu rekrutacji” – przekazali Guardianowi przedstawiciele Barnet Group.
Jak dodali, podczas oceny brano pod uwagę także późniejsze doświadczenie Johnson, jej osiągnięcia, kwalifikacje, referencje oraz przydatność do objęcia stanowiska.
„Po przeprowadzeniu szeroko zakrojonego i publicznie ogłoszonego procesu rekrutacyjnego doszliśmy do wniosku, że jest ona najlepszą kandydatką i spełnia wymogi prawne, aby piastować to stanowisko” – wskazali.
Spółka nie chce natomiast odnosić się szczegółowo do działań Johnson z okresu jej wcześniejszego zatrudnienia.
Rzecznik Barnet Group podkreślił przy tym, że organizacja pamięta o ofiarach katastrofy „Nasze myśli pozostają z ocalałymi oraz rodzinami i przyjaciółmi wszystkich osób dotkniętych tragicznym pożarem Grenfell Tower. Bezpieczeństwo i dobro naszych mieszkańców jest naszym najwyższym priorytetem”.
Grenfell United domaga się ponownego rozważenia nominacji
Decyzję Barnet Group skrytykowała również organizacja Grenfell United, reprezentująca ocalałych i rodziny osób, które zginęły w pożarze.
Jej przedstawiciele zaapelowali do spółki o ponowne rozważenie nominacji Johnson. W ich ocenie jej działania stanowią przykład „rażącego lekceważenia ustaleń śledztwa”.
Daffarn uważa, że osoby wymienione w dochodzeniu nie powinny obejmować kierowniczych stanowisk w sektorze mieszkań socjalnych przed zakończeniem postępowania karnego.
– Nie powinna zajmować stanowiska kierowniczego – powiedział Daffarn.
Grenfell United zwróciło uwagę, że policja nie ujawniła publicznie nazwisk osób, którym zamierza postawić zarzuty. Organizacja podkreśliła jednak, że tym bardziej kontrowersyjne jest stałe zatrudnienie Johnson przed zakończeniem postępowania.
„Mimo że policja nie ujawniła publicznie tożsamości tych osób, niezwykłe jest, że rada miejska Barnet zdecydowała się na trwałe mianowanie tej osoby przed zakończeniem postępowania karnego w sprawie Grenfell” – oświadczyła spółka Grenfell United.
W pożarze Grenfell Tower zginęły 72 osoby
Grenfell Tower stał się symbolem jednej z najtragiczniejszych katastrof budowlanych we współczesnej historii Wielkiej Brytanii. Pożar wybuchł 14 czerwca 2017 r. w londyńskiej dzielnicy Kensington. Pierwsze zgłoszenie straż pożarna otrzymała o godz. 0:54 czasu brytyjskiego.
24-piętrowy wieżowiec został wybudowany w latach 1972–1974. Znajdowało się w nim 120 mieszkań komunalnych, a według szacunków budynek zamieszkiwało około 600 osób.
Przed tragedią Grenfell Tower przeszedł gruntowny remont. Prace trwały od lutego 2015 do lipca 2016 r. i obejmowały m.in. elewację oraz wymianę okien.
Ogień pojawił się w jednym z mieszkań. Pod koniec czerwca 2017 r. poinformowano, że jego źródłem była uszkodzona lodówka. Następnie płomienie błyskawicznie przeniosły się na elewację i objęły kolejne kondygnacje budynku.
W późniejszych analizach szczególną uwagę zwracano na materiały zastosowane podczas remontu. Badania wskazywały, że ich właściwości ogniowe przyczyniły się do gwałtownego rozprzestrzenienia się pożaru.
W akcji ratunkowej uczestniczyło 40 jednostek straży pożarnej i około 200 strażaków. Na miejsce skierowano również 20 ambulansów. Ostatecznie potwierdzono śmierć 72 osób, a 74 zostały ranne.
Postępowanie karne nadal trwa
Dziewięć lat po katastrofie sprawa odpowiedzialności karnej za tragedię Grenfell Tower wciąż nie jest zakończona.
Metropolitan Police zapowiedziała, że zamierza postawić zarzuty 57 osobom i 20 firmom. Prokuratura Koronna spodziewa się podjąć decyzje dotyczące zarzutów do czerwca 2027 r. Będzie to dokładnie okres dziesięciu lat od tragedii.