– U nas styczeń był chłodny, ale za to bardzo istotne anomalie dodatnie odnotowano na północy Ziemi – wyjaśnił Jakub Wiech w rozmowie z Zero.pl. Globalnie miniony miesiąc okazał się być piątym najcieplejszym styczniem w historii pomiarów – informują badacze.

- Chociaż miniony miesiąc w Polsce okazał się wyjątkowo mroźny, w ujęciu globalnym był to piąty najcieplejszy styczeń w historii pomiarów.
- Był on cieplejszy o 0,51 st. C w stosunku do średniej z okresu 1991-2020 – tłumaczył Jakub Wiech w rozmowie z Zero.pl.
- Oberwaliśmy rozerwanym wirem polarnym – wyjaśniał przyczyny zimnego stycznia ekspert.
Naukowcy z europejskiego programu badającego klimat Ziemi poinformowali, że miniony miesiąc był piątym najcieplejszym styczniem w historii pomiarów. W ramach programu Copernicus analizowane są nie tylko wyniki pomiarów wykonywanych na lądach, w morzach i w powietrzu, ale również z kosmosu.
https://twitter.com/CopernicusECMWF/status/2021139955444011480
– Biorąc pod uwagę skalę globalną ten styczeń uplasował się na piątym miejscu w historii pomiarów – wyjaśnił w rozmowie z Zero.pl Jakub Wiech, powołując się na ustalenia naukowców z programu Copernicus. Był on cieplejszy o 0,51 st. C w stosunku do średniej z okresu 1991-2020.
– Po raz kolejny obserwujemy zatem wyższą średnią globalną temperaturę w stosunku do normy wieloletniej – mówił ekspert w rozmowie z Zero.pl. – A musimy pamiętać, że gdybyśmy porównywali aktualne wyniki z danymi z okresu przed rewolucją przemysłową, to odchylenie byłoby o wiele wyższe – mianowicie sięgnęłoby 1,47 st. C. – dodał.
Dlaczego w Polsce było tak zimno?
Z polskiej perspektywy twierdzenia o wyjątkowo ciepłym styczniu wydają się nieprawdopodobne. Tak zimnego początku roku nie mieliśmy od wielu lat. Zero.pl poprosiło eksperta o wyjaśnienie tego fenomenu.
– U nas styczeń był chłodny, z anomalią wynoszącą -3,1 st. C w stosunku do styczniów z lat 1991-2020 – powiedział ekspert. – Ale za to bardzo istotne anomalie dodatnie odnotowano na północy Ziemi, np. na obszarach Grenlandii czy Kamczatki – dodał.
https://twitter.com/Chojnicki_/status/2021516355338424435
– Można powiedzieć, że oberwaliśmy tym samym, czym oberwali Amerykanie na wschodnim wybrzeżu, czyli rozerwanym wirem polarnym – wyjaśniał Wiech.
Rzeczywiście w ubiegłym miesiącu w internecie zaroiło się od nagrań z zasypanych śniegiem amerykańskich miast.
https://twitter.com/CollinRugg/status/1881813825563107342
– Chłodne masy powietrza z wiru polarnego trafiły do nas, uciekając z północy – stamtąd, gdzie powinny być – podkreślił Wiech.
Dodajmy, że określeniem wir polarny nazywa się specyficzny układ ciśnień występujący w okolicach biegunów Ziemi, który w normalnych okolicznościach utrzymuje masy polarnego powietrza w obszarze okołobiegunowym. Dzięki wirowi zimne, arktyczne powietrze nie dociera do obszarów położonych na niższych szerokościach geograficznych, na przykład do Polski.
– Swoją drogą destabilizacja wiru polarnego również jest konsekwencją ocieplenia klimatu – dodał ekspert.
Jakub Wiech jest znany jako popularyzator wiedzy o klimacie, energetyce i zielonej transformacji; jest redaktorem naczelnym portalu Energetyka24, autorem wielu publikacji na powyższe tematy, tworzy podcast „Elektryfikacja” i aktywnie publikuje na portalu X.
