Reklama

Tragicznie doniesienia z Włoch. Nie żyje dwoje Polaków

Reklama

Czołowe włoskie media opisały dwa oddzielne wypadki, w których śmierć ponieśli Polacy. Do pierwszej tragedii doszło w czasie górskiej wędrówki po krainie Cinque Terre w Ligurii – tam zginęła polska turystka. Z kolei na lodowcu Presena na północy Włoch polski narciarz uległ śmiertelnemu wypadkowi.

Passo Tonale, kolejka na lodowiec Presena.
Passo Tonale, kolejka na lodowiec Presena. (fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER / East News)
  • 25-letnia Polka nie żyje po wędrówce w Cinque Terre w Ligurii. Kobieta poślizgnęła się na skałach, a następnie uderzyła w nie głową. 
  • W tym samym czasie na stoku na lodowcu Presena zeszła lawina, która porwała 20-letniego polskiego narciarza.
  • Mimo błyskawicznej reakcji służb i przetransportowania do szpitala, młody mężczyzna zmarł.

Reklama

Agencja ANSA w najnowszej depeszy doniosła o tragedii podczas pieszej wędrówki w Riomaggiore (Genua). 25-latka poślizgnęła się na skałach, następnie uderzyła w nie głową.

Na pomoc Polce ruszyło górskie pogotowie ratunkowe, straż pożarna, karabinierzy, a także ratownicy medyczni, jednak było za późno. Kobieta zmarła na miejscu. Jak donosi ANSA, akcja wydobycia zwłok była trudna, jej ciało zostało przetransportowane do La Spezii na pontonie strażackim.

Zaczynał od termosu w maluchu, współtworzył lodowe imperium. Marian Koral nie żyje


Reklama

Nie była to jednak jedyna taka tragedia we włoskich górach. „La Repubblica” relacjonowała akcję ratowniczą po zejściu lawiny na lodowcu Presena. 20-letni polski narciarz zjeżdżał z bratem żlebem tuż obok trasy narciarskiej na wysokości około 2700 metrów nad poziomem morza, gdy masa śniegu się zerwała. 


Reklama

Tragedia na stoku. 20-letni Polak nie żyje

Młody chłopak został porwany i zasypany przez lawinę. Na pomoc ruszyli inni narciarze, Polaka odkopał jego brat, wkrótce potem do rannego przybyła ekipa ratownictwa górskiego Vermiglio i śmigłowiec medyczny.

– Obaj mieli standardowy sprzęt, ale znajdowali się poza trasą. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, brat ofiary zdołał już odnaleźć go i udrożnić drogi oddechowe, ale od razu było jasne, że stan chłopaka jest bardzo ciężki – skomentował Andrea Zampatti, radny gminy Ponte di Legno, cytowany przez gazetę „La Repubblica”.

Mężczyznę reanimowano, a następnie przetransportowano do szpitala Santa Chiara w Trydencie. Tam zmarł.


Reklama

Nie żyje wybitny ratownik TOPR-u. Ponad 40 lat w Tatrach, 700 interwencji


Reklama

Włoskie media w depeszach przypomniały o wysokim ryzyku lawinowym w kilku alpejskich regionach związanym z intensywnymi opadami deszczu oraz rosnącymi temperaturami powietrza w ostatnich godzinach.

Reklama