Reklama
Reklama
Reklama

Kosiniak-Kamysz wrzucił zdjęcie z akcji ratunkowej. Eksperci wskazują na naruszenie RODO

TYLKO NA

Wpis Władysława Kosiniaka-Kamysza o transporcie ciężko chorej Polki z Pekinu do kraju wywołał dyskusję nie tylko o skali zaangażowania państwa w akcję ratunkową. Ekspert zwraca uwagę, że opublikowane zdjęcie z pokładu samolotu mogło ujawniać dane dotyczące zdrowia pacjentki, które podlegają szczególnej ochronie na gruncie RODO.

projekt-bez-nazwy
(fot. PAP)
  • Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o starcie transportu medycznego 24-letniej Klaudii z Pekinu do Polski.
  • W sieci opublikował zdjęcie z respiratora z widocznymi parametrami życiowymi. Ekspert ds. RODO wskazuje, że mogą to być dane wrażliwe dotyczące zdrowia pacjentki.
  • Lekarze podkreślają, że same parametry niewiele mówią o chorobie. 

Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w mediach społecznościowych o rozpoczęciu transportu medycznego Pani Klaudii z Pekinu do Polski. We wpisie opublikowanym w serwisie X wicepremier i minister obrony narodowej przekazał, że specjalny samolot wraz z pacjentką, jej mamą i zespołem medycznym wystartował już do kraju.

„Z Pekinu wystartował do Polski specjalny samolot, w którym wraz z mamą i lekarzami jest Pani Klaudia! Kilkanaście godzin i będzie ona w naszym kraju. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w akcję powrotu Pani Klaudii do Polski. Trafi tu w ręce naszych najlepszych lekarzy! Szczęśliwej drogi! Czekamy na Was!” – napisał szef MON.

Reklama
Reklama

Do wpisu dołączył zdjęcie wykonane na pokładzie samolotu medycznego. Fotografia przedstawiała respirator, na którego ekranie widoczne są aktualne parametry życiowe pacjentki. To właśnie ten element wzbudził wątpliwość eksperta zajmujących się ochroną danych osobowych.

Walka o powrót do kraju

Dzień przed transportem do Polski przedstawiciele władz informowali o przebiegu całej operacji medycznej. Jak podkreślano, jednym z największych wyzwań okazały się formalności związane z organizacją bezpiecznego przewozu chorej. Dzięki zaangażowaniu służb dyplomatycznych oraz współpracy z chińskimi instytucjami udało się uzyskać wszystkie niezbędne zgody.

Pani Klaudia po ukończeniu studiów licencjackich z sinologii w Polsce kontynuowała naukę w Chinach. W połowie kwietnia trafiła do jednej z pekińskich klinik, gdzie zdiagnozowano u niej niezwykle rzadkie powikłanie potworniaka jajnika w postaci autoimmunologicznego zapalenia mózgu. W kolejnych tygodniach jej stan uległ znacznemu pogorszeniu z powodu dalszych komplikacji zdrowotnych, w tym zakrzepicy. Pacjentka zapadła w śpiączkę.

Koszty leczenia i specjalistycznego transportu medycznego okazały się na tyle wysokie, że nie były objęte komercyjną polisą ubezpieczeniową. Konieczne było wsparcie polskich instytucji.

Reklama
Reklama

Prawnik: to dane dotyczące zdrowia

Zdaniem Pawła Litwińskiego, adwokata i partnera w kancelarii Barta Litwiński Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów, specjalizującego się w ochronie danych osobowych, publikacja fotografii może rodzić konsekwencje na gruncie RODO.

To są ewidentnie dane „dotyczące zdrowia”, bo ujawniają parametry życiowe tej osoby. Takie dane zostały wprost wskazane w artykule 9 ust. 1 RODO i są to tzw. dane szczególnych kategorii – mówi ekspert w rozmowie z Zero.pl

Jak podkreśla, w powszechnym rozumieniu są to tzw. dane wrażliwe.

– Mówiąc inaczej, na tym zdjęciu doszło do ujawnienia danych wrażliwych tej osoby. Moim zdaniem to jest sytuacja zero-jedynkowa – ocenia Paweł Litwiński.

Reklama
Reklama

Prawnik przypomina, że przepisy RODO przewidują możliwość nałożenia bardzo wysokich sankcji finansowych za naruszenia związane z przetwarzaniem szczególnych kategorii danych osobowych. Maksymalna kara administracyjna może wynieść nawet 20 mln euro.

Lekarze: same parametry niewiele mówią o chorobie

To, co w świetle prawa stanowi informację, wrażliwą w istocie nie musi wiele zdradzać o stanie zdrowia Klaudii. Lekarze, z którymi rozmawialiśmy i którzy prosili o zachowanie anonimowości, zwracają uwagę, że same dane z ekranu nie pozwalają na wyciąganie daleko idących wniosków dotyczących schorzenia pacjentki.

Czytaj także: Żona adwokata od „trumny na kółkach” zatrzymana. W tle duże śledztwo narkotykowe

Reklama
Reklama

Nastawienia pacjentki z respiratora nic nie mówią o chorobie. To tak, jakby ktoś udostępnił informację o swoim wzroście czy wadze – mówi jeden z naszych rozmówców.

Kolejny lekarz, z którym rozmawialiśmy, wskazuje, że z tego zdjęcia można odczytać co najwyżej to, że ktoś nie oddycha samodzielnie.

Jednocześnie medycy podkreślają, że sama organizacja transportu była przedsięwzięciem wyjątkowym, na które niewielu pacjentów może liczyć.

– Takie działania są czymś nadzwyczajnym i mało kto może liczyć na podobną pomoc ze strony państwa – słyszymy.

Nasi rozmówcy przypominają historię młodego lekarza Tomka, który podczas wakacyjnego pobytu w Uzbekistanie uległ ciężkiemu wypadkowi. Po upadku z konia doznał rozległego urazu mózgu i przez długi czas pozostawał nieprzytomny oraz zaintubowany. Rodzina i przyjaciele prowadzili zbiórkę pieniędzy na kosztowny transport medyczny do Polski, argumentując, że tylko szybki przewóz do kraju daje szansę na skuteczne leczenie. W tamtym przypadku państwo nie zaangażowało się w organizację transportu, a bliscy musieli samodzielnie zebrać potrzebne środki.

Źródło: Zero.pl
Bartosz Michalski
Bartosz MichalskiSzef ds. zasięgu i rozwoju
Reklama
Reklama