W orwellowskim „Folwarku zwierzęcym” obowiązywało kilka podstawowych zasad, jak ta, że „wszystko, co chodzi na dwóch nogach, jest wrogiem, a wszystko, co chodzi na czterech łapach albo ma skrzydła, jest przyjacielem”. Przyjmując zatem założenie, że człowiek jest wrogiem i największym zagrożeniem świata przyrody, trzeba ją przed nim chronić, tworząc m.in. parki narodowe czy rezerwaty. Wtedy i tylko wtedy przyroda będzie bezpieczna. Tylko czy rzeczywiście o to chodzi w ochronie przyrody? Czy na tym polega skuteczna jej ochrona?
Azyl widmo, ruina i państwowa kasa. Tak powstaje placówka, która ma wypełnić systemową lukę
Współczesna ochrona przyrody. Co i dlaczego chronimy?
Gdybyśmy się cofnęli do czasów dawnych Słowian, to istniały obszary leśne całkowicie wyłączone z użytkowania ze względu na ich sakralny charakter. Ścinanie drzew lub polowanie na takich obszarach było bardzo surowo karane przez bogów. Za pierwszy rezerwat na ziemiach polskich można uznać ten powołany w 1597 r. przez króla Zygmunta III Wazę w Puszczy Jaktorowskiej, gdzie występowały ostatnie na świecie tury. Król nakazał, aby „poddani wsi pomienionej, tam gdzie turowie bywają i pastwiska swoje albo stanowiska mają, bydła swego nie ganiali, a traw na pożytek swój nie kosili...”. Analizując wiele historycznych przykładów obszarów chronionych, można zauważyć, że zawsze najpierw był zdefiniowany cel ochrony, a dopiero potem podejmowano decyzję, jak ten cel osiągnąć i jakie zastosować metody.
Co jest zatem celem współczesnej ochrony przyrody? Najczęściej podaje się podręcznikową definicję mówiącą o potrzebie zachowania cennych, w domyśle rzadkich i zagrożonych, walorów przyrody dla przyszłych pokoleń. W praktyce jednak taka ogólnikowa odpowiedź niestety nie wystarcza i konieczne jest precyzyjniejsze zdefiniowanie celu, którym może być ochrona wybranego gatunku, zbiorowiska roślinnego, wartości krajobrazowych, a czasami także naturalnego procesu zachodzącego w wybranych ekosystemach. Dopiero mając zdefiniowany cel, wybiera się metodę, która będzie najbardziej skuteczna w jego osiągnięciu. Metody takie nazywamy w Polsce formami ochrony przyrody i mogą nimi być na przykład parki narodowe, rezerwaty, parki krajobrazowe, użytki ekologiczne, stanowiska dokumentacyjne, pomniki przyrody, obszary Natura 2000, ale także ochrona gatunkowa grzybów, roślin lub zwierząt.
Parki narodowe i rezerwaty: polityczny sukces czy realna ochrona przyrody?
Można jednak odnieść wrażenie, że dla rządzących w naszym kraju polityków celem nie jest skuteczna ochrona walorów przyrodniczych, a koncentrowanie się na narzędziach, czyli formach ochrony przyrody. Stąd działania mające na celu stworzenie jak największej liczby obszarów prawnie chronionych i jak największe wyłączenie powierzchni z działalności gospodarczej. Takim przykładem była propozycja Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, gdzie nie zrobiono rzetelnej inwentaryzacji przyrodniczej, nie przygotowano merytorycznego uzasadnienia, nie wykonano raportu pokazującego konsekwencje takich rozwiązań, ale była za to wola polityczna, bo od ponad 20 lat nie było w Polsce nowego parku narodowego.
Warto przypomnieć, że obecnie obszar ten jest objęty ochroną jako park krajobrazowy, pojawia się zatem pytanie: jakie zadania nie mogą być realizowane w ramach obecnego systemu ochrony? Co chcemy chronić i na ile ta ochrona będzie skuteczniejsza po utworzeniu na tym obszarze parku narodowego? Pytania te są o tyle zasadne, że mieszkańcom obiecano dalszą możliwość użytkowania tego terenu. W Niemczech, Francji czy Hiszpanii, a więc krajach o powierzchni znacznie większej od naszego kraju, jest mniej parków narodowych. Czy to znaczy, że przyroda jest tam gorzej chroniona? Oczywiście, że nie, bo system ochrony w tych krajach jest na znacznie wyższym poziomie niż u nas.
Pingwiny a globalne ocieplenie. Badacze wskazali nieznane źródło metanu
Podobnie jest z rezerwatami, które powołuje się w rekordowym tempie, bez szczegółowej dokumentacji i precyzyjnie określonego celu. Może warto zadać sobie w tym miejscu pytanie: ile jest w Polsce rezerwatów, które mają aktualny plan ochrony? Ile jest w Polsce rezerwatów, które utraciły podmiot ochrony, dla którego zostały powołane? Okazuje się, że w niektórych województwach jest to nawet połowa takich obiektów. Wzrost liczby rezerwatów będzie dawał poczucie sukcesu politycznego, będzie pretekstem do zorganizowania uroczystego otwarcia i promowania siebie w mediach, ale niestety nie podniesie poziomu skuteczności ochrony przyrody w Polsce.
Bierność nie zawsze pomaga
To cel powinien wymuszać wybór metody ochrony. Gdy zatem celem jest ochrona procesów naturalnych, wtedy wybieramy bierną metodę ochrony i wyłączamy wybrany teren z działalności gospodarczej, np. gospodarki leśnej. W taki sposób chronimy przyrodę w części Puszczy Białowieskiej i jest to ważne, gdyż pozyskujemy wiedzę na temat powierzchni referencyjnej, wzorcowej. Najlepsze w realizacji tego celu są właśnie rezerwaty przyrody.
Prokuratura zrobiła cyrk z zoo w Łącznej
Gdy jednak celem jest ochrona rzadkich, zagrożonych gatunków, to często musimy ingerować i na przykład wyciąć drzewo, by więcej światła dostało się do dna lasu, albo skosić łąkę. Po zaniechaniu takich prac we wspomnianej Puszczy Białowieskiej masowo pojawiające się graby zacieniły dno lasu, co w konsekwencji ograniczyło występowanie niektórych rzadkich lub zagrożonych roślin, jakimi są najokazalszy polski storczyk obuwik pospolity, a także widłaczek torfowy, traganek piaskowy, bukwica zwyczajna, dzwonek jednostronny, bodziszek czerwony, turówka leśna (żubrówka), widłak goździsty, sasanka otwarta, pełnik europejski, macierzanka piaskowa, rosiczka okrągłolistna, kruszczyk błotny, wierzba lapońska i dziesiątki innych.
Gdy z kolei celem jest ochrona rzadkich, zagrożonych gatunków ptaków, to trzeba ograniczać presję drapieżników i redukować populację lisów czy szopów praczy, bo w przeciwnym razie wyginą m.in. cietrzewie czy głuszce. Aktywność, a nie bierność, może być zatem atutem.
Jaskinia większa, niż można sobie wyobrazić. W środku płynie rzeka i rośnie las
Dlatego też nie każdy park narodowy czy rezerwat to powierzchnia całkowicie wyłączona z aktywności człowieka i objęta ochroną ścisłą. Na przykład w Wielkopolskim Parku Narodowym o powierzchni 7,6 tys. ha obszar ochrony ścisłej wynosi zaledwie 260 ha. Dlaczego tak się dzieje? Bo to cel wymusza sposób ochrony i na tej podstawie podejmuje się decyzję, czy trzeba coś wyłączyć z działalności gospodarczej, czy też nie.
Jeśli nie trzeba wyłączać gospodarki zasobami przyrodniczymi, a jedynie ją ograniczyć czy też zmodyfikować, to nie ma potrzeby wybierania drogich form ochrony przyrody, rozbudowy infrastruktury i tworzenia administracji. Potrzeba jedynie specjalistów, którzy opracują plan ochrony czy też wykaz zadań ochronnych, a następnie wdrożą zabiegi ochronne oraz monitoring wskazujący, czy zaproponowana metoda ochrony jest skuteczna.
Taki system jest nieporównywalnie tańszy i skuteczniejszy, bo efektywnie chronimy przyrodę, nie ma strat z tytułu utraconych korzyści w wyniku zaniechania aktywności gospodarczej i nie ma kosztów funkcjonowania np. administracji parku narodowego. Chodzi zatem o to, by tworzenie parków narodowych czy rezerwatów przyrody nie było celem samym w sobie, a jedynie drogą do osiągnięcia celu.


