Reklama
Reklama
Reklama

Wycieku danych można było uniknąć? Frakcja Morawieckiego uderza w rząd

„W obliczu wycieku danych z MyDr rząd okazał się kompletnie bezradny. Zamiast konkretów – ogólnikowe zapewnienia. Zamiast sprawnego rozwiązania sprawy – przerzucanie się odpowiedzialnością” – twierdzi Janusz Cieszyński ze stowarzyszenia Rozwój Plus. Zdaniem polityka istnieje prosty sposób na przekazanie informacji o ataku potencjalnie poszkodowanym.

Wyciek danych z MyDr. Rozwój Plus krytykuje rząd Donalda Tuska
Wyciek danych z MyDr. Rozwój Plus krytykuje rząd Donalda Tuska (fot. Marcin Obara / PAP)
  • „W obliczu wycieku danych z MyDr rząd okazał się kompletnie bezradny” – przekonuje Janusz Cieszyński z Rozwoju Plus.
  • Politycy ze stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego domagają się szybkiego poinformowania poszkodowanych o ataku poprzez Internetowe Konta Pacjenta. Proponują własne rozwiązanie.

Frakcja Mateusza Morawieckiego krytykuje rządzących za brak przygotowania do ataku tej skali. Jak zauważyli politycy, obywatele nie mogą dziś sprawdzić, czy ich dane wykradziono.

Janusz Cieszyński, członek stowarzyszenia Rozwój Plus i były minister cyfryzacji, proponuje „proste i skuteczne działanie”.

Lekarze widmo i publiczne pieniądze. NFZ ruszył z masowymi kontrolami

Reklama
Reklama

„W obliczu wycieku danych z MyDr rząd okazał się kompletnie bezradny. Zamiast konkretów – ogólnikowe zapewnienia. Zamiast sprawnego rozwiązania sprawy – przerzucanie się odpowiedzialnością” – napisał Cieszyński w mediach społecznościowych.

Powiadomienia push z Internetowego Konta Pacjenta

Cieszyński apeluje o udostępnienie każdemu obywatelowi pełnej informacji o wycieku. Podstawowym narzędziem – według jego wizji – miałoby zostać Internetowe Konto Pacjenta, czyli serwis, w którym każdy pacjent może przejrzeć swoje recepty i historię leczenia.

„Jako Rozwój Plus proponujemy proste i skuteczne działanie: 1) MyDr przekazuje całą bazę z wycieku do Ministerstwa Zdrowia. 2) W ramach IKP informacja na temat każdego, kogo dane zostały skompromitowane jest udostępniana w formie raportu oraz oznaczenia każdego elementu dokumentacji (recepta, skierowanie, karta informacyjna)” – tłumaczył dalej Cieszyński.

Polityk Rozwoju Plus przekonuje, że „jeśli prawdą okazałyby się informacje o tym, że firma nie współpracuje z organami państwa”, dane mógłby zabrać prokurator i przekazać resortowi zdrowia.

Reklama
Reklama

Gawkowski z nowymi informacjami o cyberataku. „Możecie, obywatele, być spokojni”

Gawkowski: Służby pracują nad zabezpieczeniem danych

Wcześniej w czwartek wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że prokuratura i służby podległe ministrowi spraw wewnętrznych pracują nad przekazaniem szczegółowych informacji osobom potencjalnie poszkodowanym.

– Uspokajam wszystkich, którzy troszczą się (...), czy to nie ich recepty wyciekły. Możecie, obywatele, być spokojni – powiedział. – Trwają prace nad tym, żebyśmy zgodnie z prawem wydobyli te dane, które były w firmie przetwarzającej (...) i mogli je bezpiecznie włożyć do systemów państwowych, gdzie obywatele będą mogli potwierdzać, czy to nie były ich dane – wytłumaczył.

– Najważniejsza rzecz jest taka, że dzisiaj nie ma w przestrzeni publicznej tych danych, to znaczy nie są one wystawione nigdzie na sprzedaż, ani nie są elementem żadnej gry, i to monitorują służby – podkreślił Gawkowski.

Na czym polegał cyberatak i jakie dane wykradziono?

Firma MyDr jest dostawcą systemu Elektronicznej Dokumentacji Medycznej dla placówek ochrony zdrowia w całej Polsce. Według przedstawianych przez nią danych, system ten obsługuje miesięcznie 3 mln wizyt i 2,7 mln recept.

Jako pierwszy o cyberataku na firmę poinformował portal Zaufana Trzecia Strona, z którym skontaktowali się domniemani sprawcy. Twierdzą oni, że posiadają ponad 18,8 mln unikatowych numerów PESEL Polek i Polaków. W wiadomości przekazanej serwisowi znajdował się zrzut ekranu z danymi jednego z polityków. Zawierały one prawidłową datę urodzenia, PESEL, imię i nazwisko oraz dwa różne numery telefonów.

Reklama
Reklama

Wicepremier Gawkowski potwierdził wcześniej, że wykradziono ok. dwóch terabajtów danych.

Reklama
Reklama