Ulicami Poznania przeszedł w sobotę 22. Marsz Równości, będący zwieńczeniem festiwalu Poznań Pride. W barwnym korowodzie, który współorganizował samorząd miasta, wzięło udział około 4 tys. osób. Wielkopolska policja poinformowała, że całe wydarzenie przebiegło spokojnie i bez żadnych incydentów.

- Choć na starcie pojawiła się nieliczna kontrdemonstracja, wielkopolska policja nie odnotowała żadnych zakłóceń porządku.
- Festiwal Poznań Pride był współorganizowany przez miasto, a działacze Grupy Stonewall domagali się od rządu m.in. pełnej równości małżeńskiej.
- Spokojny przebieg tegorocznego marszu kontrastuje z wydarzeniami sprzed 20 lat, gdy pierwsze edycje były blokowane przez chuliganów i ówczesne władze.
Sobotni, 22. Marsz Równości w Poznaniu stanowił finał wielodniowego festiwalu Poznań Pride. Uczestnicy zgromadzili się po godzinie 14:00 przed Centrum Kultury Zamek, skąd ruszyli w trasę wiodącą przez kluczowe arterie miasta. Kolorowy tłum przeszedł m.in. przez Rondo Kaponiera oraz ulice Roosevelta, Bukowską, Przybyszewskiego i Dąbrowskiego, by ostatecznie dotrzeć do ulicy Fredry w ścisłym centrum.
Demonstrujący przynieśli ze sobą tysiące tęczowych flag, parasolek, wachlarzy i innych gadżetów, które tworzyły radosną atmosferę. Pochodowi towarzyszyły platformy na ciężarówkach, z których puszczano głośną muzykę. Na pojazdach widniały również hasła afirmujące otwartość stolicy Wielkopolski, takie jak „W Poznaniu jesteś u siebie”. W związku z organizacją wydarzenia, w mieście wprowadzono czasowe zmiany w organizacji ruchu i kursowaniu komunikacji miejskiej.
Jak przekazał nadkom. Maciej Święcichowski z zespołu prasowego wielkopolskiej policji, w demonstracji wzięło udział około 4 tys. osób. Służby podkreślają, że marsz charakteryzował się wyjątkowo spokojnym przebiegiem. Choć na samym początku trasy pojawiła się kilkuosobowa pikieta o charakterze homofobicznym, trzymająca plakaty uderzające w społeczność LGBT+, policja nie odnotowała żadnych incydentów ani naruszeń prawa.
Postulaty i głos aktywistów
Prezes stowarzyszenia Grupa Stonewall, Arek Kluk, podczas przemówienia inaugurującego pochód, głośno podziękował władzom Poznania za zaangażowanie i pełne wsparcie.
– Nigdy nie damy sobie wmówić, że to, co robimy, jest niepotrzebne. Wasza obecność tutaj jest ważna. Marsze równości są potrzebne – mówił do zgromadzonego tłumu lider poznańskich aktywistów.
W swoim wystąpieniu Kluk wyliczył kluczowe postulaty środowiska LGBT+. Wśród najważniejszych żądań znalazły się: wprowadzenie pełnej równości małżeńskiej z prawem do adopcji dzieci, uproszczenie i przyspieszenie procedur związanych z prawnym uzgodnieniem płci, a także pełna refundacja kosztów medycznej tranzycji. Szef Grupy Stonewall skierował również krytyczne słowa pod adresem obecnej władzy centralnej.
– Gdyby ten rząd chciał, mógłby zwykłymi rozporządzeniami ułatwić nam życie na sto różnych sposobów, taka jest prawda – powiedział.
Sobotni marsz zamknął oficjalny program Poznań Pride, w ramach którego w mieście odbyło się kilkadziesiąt paneli, warsztatów i spotkań o tematyce LGBT+.
Dwie dekady walki o prawa
Współczesna, bezpieczna atmosfera poznańskiego marszu oraz otwartość władz miasta to efekt wieloletniej batalii społecznej i prawnej. Pierwsze próby zorganizowania Marszu Równości w stolicy Wielkopolski spotykały się bowiem z brutalnym oporem. W listopadzie 2004 r. kilkuset uczestników pionierskiego pochodu, ze względów bezpieczeństwa, musiało zrezygnować z demonstracji po przejściu zaledwie 200 metrów z powodu agresywnej kontrmanifestacji m.in. środowisk kibicowskich.
Jeszcze większy kryzys przyniósł rok 2005, kiedy ówczesny prezydent Poznania, Ryszard Grobelny, wydał oficjalny zakaz organizacji drugiej edycji wydarzenia. Swoją decyzję motywował rzekomą obawą przed niszczeniem mienia o znacznej wartości. Mimo zakazu, organizatorzy zdecydowali się na przeprowadzenie stacjonarnego wiecu. Pikieta zakończyła się wówczas przepychankami, a policja zatrzymała i doprowadziła na przesłuchania 68 uczestników oraz liderów demonstracji.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu uznał, że decyzja prezydenta Grobelnego o zakazie marszu była złamaniem zarówno polskiego porządku konstytucyjnego, jak i europejskiego prawa.