Trzydniowy BitterSweet Festival w poznańskim Parku Cytadela znów budzi emocje mieszkańców. Aktywiści z grupy „Strona Czynna” alarmują o zniszczeniach z zeszłorocznej edycji, toaletach ustawionych blisko cmentarnych grobów oraz incydencie, w którym protestującego siłą usunięto z alejki parku. Organizator odpiera zarzuty, zapewniając o pełnej rekultywacji terenu i trosce o miejsca pamięci.

- Po ubiegłorocznej edycji festiwalu Zarząd Zieleni Miejskiej zgłosił ponad 20 uwag dotyczących zniszczeń w parku – w tym roku organizator obiecuje pełną rekultywację terenu na własny koszt.
- Aktywiści krytykują lokalizację toalet blisko cmentarnych grobów oraz ruch pojazdów ciężarowych po alejkach parku; organizator odpowiada, że teren cmentarzy jest ogrodzony i chroniony.
- Do pewnego incydentu doszło 11 sierpnia, gdy aktywistę Jakuba Orlika siłą przesunięto z alejki – organizator tłumaczy to względami bezpieczeństwa, a Orlik mówi o nielegalnym usunięciu z ogólnodostępnego terenu.
Park Cytadela, największy park Poznania o powierzchni ok. 100 ha, to miejsce, w którym przez trzy dni będą gwiazdy światowej muzyki. Na scenach BitterSweet Festival pojawią się m.in. Gorillaz, Robbie Williams, Twenty One Pilots, Lorde, Major Lazer i Tom Odell.
„Silnym filarem BitterSweet Festival jest jego społeczność. To ludzie w różnym wieku, pełni pasji, zaangażowania, którzy słuchają i chcą być słuchani. Od początku BitterSweet buduje własną definicję kultury festiwalowej. Stoi za nim przekonanie, że festiwal może łączyć, a nie dzielić, słuchać, a nie zagłuszać, tworzyć wspólnotę, w której szacunek do drugiego człowieka, bezpieczeństwo i uważność na siebie nawzajem nie są dodatkiem do programu, a jego fundamentem” – przeczytać można na stronie wydarzenia.
BitterSweet Festival 2026. Zastrzeżenia po zeszłorocznej imprezie i obietnica rekultywacji
Jednak nie wszyscy mieszkańcy Poznania są zadowoleni z imprezy. Zwracają uwagę, że Park Cytadela to pomnik historii, na którego terenie znajduje się kilka cmentarzy. Aktywiści z nieformalnej grupy „Strona Czynna” przypominają, że po zeszłorocznej edycji festiwalu Zarząd Zieleni Miejskiej w Poznaniu nie odebrał za pierwszym razem terenu od dzierżawcy – w protokole odbioru znalazło się ponad 20 uwag, dotyczących m.in. zniszczonych rabat kwiatowych i donic, połamanych gałęzi drzew, zadeptanych lub rozjechanych przez auta krzewów i kwiatów, zniszczonej murawy oraz pozostawionych śmieci.
Rzecznik prasowy organizatora, Szymon Liedtke, przekazał redakcji Zero.pl, że po zakończeniu tegorocznej imprezy przeprowadzony zostanie „szczegółowy przegląd terenu, obejmujący stan trawników, polan, drzew i krzewów oraz dróg”.
– Wspólnie z Zarządem Zieleni Miejskiej przeprowadzimy również wizję lokalną, na podstawie której opracujemy plan niezbędnych działań. Następnie zadbamy o pełną rekultywację terenu. W ubiegłym roku udało nam się zakończyć prace wcześniej niż zakładał Zarząd Zieleni Miejskiej, a teren został odebrany bez uwag. W tym roku również traktujemy to jako nasze zobowiązanie. Jako organizator pokryjemy w całości koszt rekultywacji – dodał.
Festiwalowe toalety. Zbyt blisko cmentarza?
Jakub Orlik, członek „Strony Czynnej”, przekazał, że na terenie Parku Cytadela ustawiono mobilne toalety – znalazły się one zaledwie kilka metrów od cmentarnych grobów.
Organizator festiwalu przekazał, że przedstawione toalety „nie znajdują się na terenie cmentarza” i „są ulokowane tuż przy głównym wejściu na teren festiwalu tak, aby uczestnicy festiwalu nie stanowili jakiegokolwiek obciążenia dla okolicznych mieszkańców”. Rzecznik prasowy BitterSweet Festival Szymon Liedtke dodał, że to wyjście naprzeciw uwagom z zeszłego roku. W przesłanej wiadomości podkreślił, że są „regularnie opróżniane i czyszczone”.
– Otaczamy nagrobki i pomniki znajdujące się na terenie Cytadeli szczególną troską. Ogrodziliśmy je w całości, dzięki czemu na teren cmentarzy nie wchodzą osoby postronne. Przy wejściach czuwają pracownicy ochrony oraz harcerze, którzy dbają, aby w tym miejscu przebywały wyłącznie osoby, które chcą oddać cześć i zachować się z należytym szacunkiem – przekazano, dodając, że na terenie jednego z cmentarzy w parku znajduje się toaleta ustawiona przez właściciela nekropolii.
Ciężki sprzęt w parkowych alejkach
Kolejny zarzut podniesiony przez Orlika dotyczy niszczenia parkowych alejek – na przesłanym do redakcji nagraniu widać jeżdżące wśród spacerowiczów samochody ciężarowe oraz ciągniki transportujące sprzęt festiwalowy.
– Dokładamy wszelkich starań, aby montaż odbywał się w sposób jak najbardziej bezpieczny dla mieszkańców. Na załączonym filmie widoczny jest wózek widłowy przewożący barierki służące właśnie do wygrodzenia części terenu. Poszczególne strefy Cytadeli były wyłączane stopniowo, zgodnie z postępem montażu. Wynikało to wprost z próśb mieszkańców o jak najdłuższe zachowanie dostępności Parku. Wytyczyliśmy ścieżki dla spacerowiczów i biegaczy, a mapy tych ścieżek były widoczne na naszej stronie www, w broszurze dla mieszkańców, jak również na płotach – poinformował przedstawiciel organizatora wydarzenia.
Aktywista blokuje przejazd
Jakub Orlik do redakcji przesłał również materiały z incydentu, do jakiego doszło we wtorek 11 sierpnia. Aktywista dostarczył mapę Parku Cytadela, na której zaznaczony jest obszar zamknięty dla mieszkańców. Orlik twierdzi, że organizator zagrodził obszar parku, który miał być przeznaczony dla mieszkańców, a jego samego siłą usunięto z ogólnodostępnego terenu.
Na przesłanym nagraniu widać Jakuba Orlika siedzącego na asfaltowej alejce. Pracownicy festiwalu proszą go o przesunięcie się, ponieważ „zagrodził wjazd” i „samochód musi wyjechać”. Mężczyzna odmawia i zostaje siłą przesunięty w inne miejsce.
Szymon Liedtke przekazał, że „do tej osoby została kilkukrotnie skierowana uprzejma prośba o przesunięcie się z uwagi na stwarzanie zagrożenia, tamowanie ruchu i jej własne bezpieczeństwo”. Rzecznik zdementował doniesienia o usuwaniu z parku przechodniów.
Dodał, że widocznego na filmie mężczyznę przesunięto „dla bezpieczeństwa jego i osób postronnych”. Znalazł się „kilka metrów dalej od granicy terenu dzierżawionego”.
– Umożliwiło to normalny ruch w tym miejscu, również innych przechodniów w parku. Co więcej, w przypadku wielu innych osób ruch pieszych potrafi płynnie współistnieć z ruchem pojazdów festiwalowych – wyjaśnił Szymon Liedtke.
Przedstawiciel organizatora dodał, że rozmawiano wielokrotnie z Jakubem Orlikiem, również przed rozpoczęciem festiwalu. Przedstawiono mu wdrażane rozwiązania, „aby festiwal odbywał się z poszanowaniem dla Cytadeli i okolicy”.
– Niestety, mimo naszej otwartej postawy, nie ma z drugiej strony chęci współpracy. Pan organizuje »spontaniczne zgromadzenia«, które są planowane z 24-godzinnym wyprzedzeniem, wbrew prawu nie informując o tym odpowiednich organów. Co więcej, wzywa zgromadzonych na »pokojowym proteście« do »nieposłuszeństwa obywatelskiego«, niepotrzebnie eskalując sytuację, która może wymknąć się spod kontroli – dodał Liedtke.
Protest i przepychanki w Poznaniu
Jedna z takich eskalacji została uwieczniona na filmie opublikowanym tutaj.
Na nagraniu doszło do szarpaniny pomiędzy protestującymi a podwykonawcą organizatora.
– Zdecydowanie potępiamy wszelkie przejawy agresji. BitterSweet Festival jest miejscem otwartym dla każdego, w którym nie ma przestrzeni na opisywane w przestrzeni publicznej zachowania. Jeśli ktokolwiek na naszym terenie przekroczył granicę, wobec takiej osoby zostaną wyciągnięte konsekwencje. (...) Ubolewamy, że sytuacja nie została zgłoszona nam, a przede wszystkim odpowiednim służbom. Dowiedzieliśmy się o nim z mediów. Ze swojej strony oferujemy pełną współpracę z organami i wsparcie dla osoby poszkodowanej – przekazał Szymon Liedtke.
Aktywista narzeka na infolinię. Nie pomogła mu w sprawie hałasu
Jakub Orlik skomentował również „otwartą postawę” organizatora festiwalu. Miał zastrzeżenia do uruchomionej dla mieszkańców infolinii.
– Na infolinii mówią że dostanę odpowiedź, gdy wyślę maila. Gdy wysyłam maila, to dostaję odpowiedź, że mi nie odpowiedzą. Prowadziłem godzinną, uprzejmą rozmowę z konsultantem, żeby spróbować znaleźć jakieś rozwiązanie problemu hałasu. Zadawałem wiele pytań. Zadzwoniłem na infolinię, bo chciałem uzyskać jakieś informacje – przekazał redakcji Zero.pl.
Orlik dodał, że zapewniono go o transparentności festiwalu i obiecano przesłanie na maila wszystkich zgód.
– I ostatecznie jako obywatel nie mam możliwości sprawdzić, po której części parku wolno mi chodzić, a po której nie. Uważam, że warto o tym wspomnieć – podsumował.
Rzecznik organizatora sytuację przedstawia inaczej.
– Dochodzi również do kuriozalnych sytuacji, w których przedstawiciel aktywistów blokuje infolinię dla mieszkańców. Wczorajszej nocy przez godzinę trwał na linii, zadając wciąż to samo pytanie (na które otrzymał odpowiedź), przez co pozostałe osoby musiały bardzo długo oczekiwać, aby zadań swoje, nie mniej ważne pytania, dotyczące praktycznych elementów ważnych dla mieszkańców: wjazdówek, zmian w organizacji ruchu czy planów prób dźwiękowych – przekazał redakcji.
– Konsultant poinformował, że pan Orlik może otrzymać zgody i dokumenty drogą mailową, natomiast dokumenty, o które poprosił dotyczyły zgód od Miasta. Obsługa maila pokierowała go zgodnie z wewnętrzną procedurą do odpowiednich organów. Mapa terenu festiwalu jest dostępna dla wszystkich mieszkańców na stronie www festiwalu – dodał.

