Bezpartyjni Samorządowcy i Polskie Stronnictwo Ludowe chcą iść razem do wyborów parlamentarnych w 2027 roku. Liderzy obu formacji spotkali się już w Warszawie i na razie wstępnie planują tworzenie wspólnych list wyborczych. – Poznajemy się i wymieniamy poglądy. Nie są to też nasze pierwsze wspólne kontakty – mówi nam Michał Rado, wicemarszałek województwa dolnośląskiego i jeden z liderów Bezpartyjnych.

- Sondaże nie dają ludowcom wielkich szans na samodzielne przekroczenie progu wyborczego.
- PSL rozmawia z Bezpartyjnymi Samorządowcami o wspólnych listach na wybory w 2027 r.
- To nie pierwsze kontakty – już w 2019 r. podejmowane podobne próby.
- Ludowcy informują bezpartyjnych, że nie wykluczają sojuszu z Mateuszem Morawieckim i jego środowiskiem w przyszłorocznych wyborach.
Polskie Stronnictwo Ludowe ostatni raz szło w pojedynkę do wyborów parlamentarnych w 2015 r. Cztery lata później ludowcy zdecydowali się na dość egzotyczny sojusz z Pawłem Kukizem, a w 2023 r. powołali Trzecią Drogę razem z Szymonem Hołownią i jego Polską 2050.
Sondaże w ostatnich miesiącach dają niewielkie szanse na pokonanie progu wyborczego stąd PSL kolejny raz rozgląda się za wyborczym partnerem. – To nie jest tak, że nie mamy szans na wejście do Sejmu, ale nie mamy też pewności i nikt nie chce podjąć ryzyka, jakim byłby samodzielny start – mówi mówi nam poseł stronnictwa.
Bezpartyjni Samorządowcy o rozmowach z PSL
Kierownictwo PSL, między innymi Piotr Zgorzelski, szef Rady Naczelnej partii, spotkało się w Warszawie z przedstawicielami Bezpartyjnych Samorządowców. – Rozmawiamy o tym, jak by to mogło wyglądać w 2027 r. Można powiedzieć, że poznajemy się i wymieniamy poglądy – mówi nam Michał Rado, wicemarszałek województwa dolnośląskiego i jeden z liderów Bezpartyjnych.
– Nie są to też nasze pierwsze wspólne kontakty. Już w 2019 r. rozmawialiśmy na temat wspólnych list do parlamentu. Wówczas się nie udało i Polskie Stronnictwo Ludowe poszło do wyborów z Kukizem. Ale, jak wiemy, nie każde pierwsze małżeństwo jest idealne, więc czasami drugie jest lepsze niż pierwsze – śmieje się Rado.
Bezpartyjni Samorządowcy w 2023 r. zdobyli ponad 400 tys. głosów, czyli 1,86 proc. Nie jest to z pewnością wynik świadczący o ich politycznej potędze, ale nie jest też taki, który można lekceważyć. – Pokazaliśmy wtedy, że jesteśmy sprawni organizacyjnie i że potrafimy przejść przez cały proces wyborczy. Jednak jesteśmy zbyt małą organizacją, by iść samodzielnie, żeby się przebić. Trudno było nam na przykład trafić do ogólnopolskich mediów – zwraca uwagę wicemarszałek Rado.
Ludowcy postawią na Morawieckiego?
Z naszych informacji wynika, że ludowcy, rozmawiając z prawdopodobnym sojusznikiem, robili jedno istotne zastrzeżenie. Chodzi o Mateusza Morawieckiego i jego środowisko. – Nie można wykluczyć, że to będą nasi partnerzy w przyszłorocznych wyborach i bezpartyjni też muszą o tym wiedzieć. To oczywiście nie jest bazowy scenariusz, ale jeden z wariantów, który trzeba brać pod uwagę – słyszmy od polityka PSL.
Na razie jednak wewnętrzny konflikt w PiS zdaje się być zażegnany. Po nocnym spotkaniu w mieszkaniu Adama Bielana, prezes Prawa i Sprawiedliwości oraz Mateusz Morawiecki, wiceprezes tej partii, wystąpili na wspólnej konferencji prasowej i zapewnili media o osiągnięciu porozumienia m.in. w sprawie działalności stowarzyszenia Rozwój Plus.
