Reklama

Proces biskupa Andrzeja Jeża w Tarnowie. "Jestem oskarżony za gorliwość"

Reklama

Przed sądem w Tarnowie ruszył historyczny proces biskupa Andrzeja Jeża. Hierarcha jest oskarżony o niezawiadomienie organów ścigania o przypadkach wykorzystywania seksualnego małoletnich przez podległych mu księży. – Dokładne wyjaśnienie spraw, nawet tych odległych, musi nastąpić – skomentował dla Zero.pl prof. Kmieciak.

Andrzej Jeż
Tarnów, 18.02.2026. Biskup Andrzej Jeż (P) na sali rozpraw Sądu Rejonowego w Tarnowie. (fot. Paweł Topolski / Shutterstock)
  • Akt oskarżenia dotyczy niedopełnienia obowiązku niezwłocznego zgłoszenia organom ścigania przestępstw pedofilskich.
  • Biskup Jeż argumentuje, że zawiadomienia składał po uwiarygodnieniu zarzutów w procesach kanonicznych.
  • Prof. Błażej Kmieciak podkreśla, że sprawa ma kluczowe znaczenie etyczne i prawne, przypominając, że od 2017 roku społeczny obowiązek denuncjacji stał się w Polsce twardym obowiązkiem prawnym.

Reklama

Przed sądem w Tarnowie rozpoczął się proces biskupa Andrzeja Jeża. Duchowny oskarżony jest w sprawie dotyczącej niezgłaszania niezwłocznie przestępstw o charakterze seksualnym wobec małoletnich poniżej 15. roku życia.

Pojawienie się dyskusji dotyczącej zasad zawiadamiania organów ścigania o przestępstwie wykorzystania seksualnego dzieci jest niezwykle ważne – skomentował dla  Zero.pl prof. Błażej Kmieciak, były przewodniczący Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15.


Reklama

Proces biskupa Jeża. "Za gorliwość jestem oskarżony"

Paradoksalnie za gorliwość jestem oskarżony – skomentował hierarcha, cytowany przez PAP. W jego ocenie jest oskarżony za to, że zgłosił organom ścigania przypadki pedofilii.


Reklama

Zarzuty dotyczą sprawy księdza Stanisława P., który większość czynów miał popełniać podczas swojego pobytu w Ukrainie – kuria dokonała zgłoszenia do organów ścigania w sierpniu 2020 r. Wątpliwości dotyczyły tego, czy sprawą zajmować się powinny polskie czy ukraińskie organy. Drugi wątek dotyczy ks. Tomasza K., o którego sprawie biskup powiadomił organy ścigania pod koniec grudnia 2021 r. Wcześniej toczył się proces kościelny, podczas którego biskup Jeż nie wiedział, że wśród poszkodowanych są osoby poniżej 15. roku życia.

Biskup tarnowski nie przyznał się do winy, dodając, że "pedofilia w ogóle, a zwłaszcza w Kościele, jest naganna i należy z nią z całą stanowczością podejmować walkę".


Reklama

Jest to trudne doświadczenie i Kościół musi się z tym uporać, żeby oczyszczony był wiarygodnym świadkiem Ewangelii. Trzeba uszanować wszystkie osoby pokrzywdzone. Ubolewam, że to się dokonuje, dokonywało – dodał hierarcha.


Reklama

Biskup Andrzej Jeż tłumaczył się, że państwowym organom ścigania zgłaszał podejrzenia o popełnieniu przestępstwa po uwiarygodnieniu się zarzutów przed sądem kanonicznym, kościelnym. Dodał, że w 2015 r. w swojej diecezji powołał delegata ds. molestowania małoletnich, który miał "pełną władzę i autonomię"


Reklama

Hierarcha dodał, że "proces recepcji noweli artykułu w Kościele w Polsce i diecezji był wydłużony".


Reklama

W związku z tym Konferencja Episkopatu Polski wydała w 2019 roku wytyczne, w których podkreśliła, że artykuł 240 (kodeksu karnego - PAP) obowiązuje każdego duchownego – podsumował.

Toczące się przed sądem postępowanie to pierwszy w Polsce proces biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich popełnionych przez księży. Kolejne posiedzenie w tej sprawie odbyć ma się 2 marca 2026 r.


Reklama

Prof. Kmieciak przypomina o zmianie przepisów. Nawiązuje do diecezji sosnowieckiej

– Sprawa ta znajdowała się w bezpośrednim zainteresowaniu Państwowej Komisji, gdy byłem jej Przewodniczącym, stąd też w wielu jej obszarach nadal obowiązuje mnie tajemnica – przypomniał profesor.


Reklama

– Opublikowany ostatnio raport Komisji Kościelnej z diecezji sosnowieckiej ponownie przypomina, że wielu hierarchów nie zawiadamiało ww. organów o podejrzeniu wystąpienia przestępstwa pedofilnego, mając w pamięci, że przed 2017 r. mówiliśmy jedynie o społecznym obowiązku denuncjacji. Z mojej etycznej perspektywy jest to niezrozumiałe i nieakceptowalne w chwili posiadania wiarygodnych wiadomości. Po 2017 r. pojawił się podobny obowiązek o charakterze prawnym.

Były przewodniczący komisji dodał, że decyzję w "sprawie bpa Jeża podejmie niezawisły sąd".

– Słuchając jednak wypowiedzi zgromadzonych w gmachu sądu osób skrzywdzonych, wiemy jedno: dokładne wyjaśnienie spraw, nawet tych odległych, musi nastąpić bez względu na instytucję, z którą w danym postępowaniu mamy do czynienia – podsumował.


Reklama