
Likwidacja Funduszu Kościelnego idzie jak po grudzie, chociaż był to jeden ze słynnych „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” KO. W budżecie na 2027 r. na ten cel przeznaczono rekordową kwotę – prawie 283,6 mln zł. W likwidację Funduszu Kościelnego zdają się już nie wierzyć nawet politycy koalicji rządzącej, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”.
- Fundusz Kościelny ma się dobrze, chociaż współrządząca Koalicja Obywatelska w słynnych „100 konkretach” zapowiadała jego likwidację i reformę systemu finansowania składek na ubezpieczenia emerytalne oraz zdrowotne duchownych.
- W projekcie budżetu na 2027 r. na Fundusz Kościelny przeznaczono rekordową kwotę – 283 mln 560 tys. zł.
- Reformą funduszu zajmuje się Międzyresortowy Zespół ds. Funduszu Kościelnego, któremu przewodniczy wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Ale, jak mówi jeden z polityków KO w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, nie czuje on „specjalnej presji opinii publicznej w tej sprawie”. Wiele wskazuje na to, że Donald Tusk już po raz drugi nie dotrzyma obietnicy likwidacji lub reformy Funduszu Kościelnego.
„Zlikwidujemy Fundusz Kościelny” – to punkt nr 16 na liście „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” Koalicji Obywatelskiej. Na specjalnej stronie internetowej jest on zaznaczony na żółto, co oznacza „w realizacji”.
Kościół w żałobie. Nie żyje kapelan Solidarności ksiądz Stanisław Małkowski
Rekordowa kwota w budżecie na Fundusz Kościelny
Jednak ta realizacja przeciąga się, a budżet państwa nadal ponosi gigantyczne wydatki związane z Funduszem Kościelnym. W projekcie ustawy budżetowej na 2027 r. zaplanowano na ten cel 283 mln 560 tys. zł. To o 11 mln zł niż w tym roku – i więcej niż kiedykolwiek.
Reformą funduszu zajmuje się Międzyresortowy Zespół ds. Funduszu Kościelnego, powołany w styczniu 2024 r. Na jego czele stoi wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL). Jak czytamy na stronie „100 konkretów”, ma on wypracować „wspólne stanowisko i projekt dotyczący Funduszu”.
Prace idą jednak jak po grudzie. Zespół dotychczas zebrał się jedynie dwa razy. Co więcej, pierwsze spotkanie (9 lutego 2024 r.) było inauguracyjne, więc trudno tu mówić o konkretach. Na konferencji prasowej po tamtym spotkaniu Władysław Kosiniak-Kamysz mówił, że członkowie zespołu po prostu podzielili się wówczas zadaniami. Później odbyło się jeszcze jedno posiedzenie. Nieco bardziej aktywny jest powołany dodatkowo zespół roboczy (problemowy) – ten, jak informuje MON, spotkał się cztery razy.
„Jego zadaniem była analiza zgłoszonych przez członków zespołu (m.in. ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz ministra rodziny, pracy i polityki społecznej) propozycji zmian w zakresie będącym przedmiotem prac oraz przedstawienie stosownych rekomendacji zespołowi. W ramach prowadzonych prac zespół problemowy przeanalizował cztery warianty docelowych rozwiązań” – cytuje stanowisko resortu „Rzeczpospolita”.
Odpis podatkowy zamiast Funduszu Kościelnego? MF mówi „nie”
W piśmie do sejmowej Komisji ds. Petycji, którego autorem jest wiceszef MON Paweł Bejda, znajdujemy doprecyzowanie tej informacji. Okazuje się, że zespół problemowy analizował m.in. kwestię wprowadzenia odpisu podatku dochodowego od osób fizycznych – a więc rozwiązanie, w którym podatnicy sami decydowaliby, czy chcą przekazać część swojego podatku na rzecz kościoła lub związku wyznaniowego.
MON zauważa jednak, że pomysł ten „z dużym prawdopodobieństwem skutkowałby wyższymi kosztami dla budżetu państwa niż wydatki ponoszone obecnie w ramach Funduszu Kościelnego”. Chodzi o to, że część podatków nie trafiałaby wtedy do państwowej kasy. „Warianty generujące wydatki przewyższające obecny poziom finansowania nie uzyskały dotychczas akceptacji ministra finansów” – przyznaje MON.
Innym zbyt drogim rozwiązaniem (z perspektywy MF) byłoby objęcie duchowych gwarancją emerytur – taki pomysł też rozważał zespół pod wodzą Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Presji społecznej nie ma, Fundusz Kościelny ma się dobrze
Pat zatem trwa, a w rozwiązanie kwestii Funduszu Kościelnego powątpiewają nawet politycy koalicji rządzącej. – Projekt o likwidacji funduszu miał być projektem rządowym, ale to raczej się nie wydarzy – mówi „Rzeczpospolitej” szefowa klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska.
Z kolei jeden z posłów KO, pragnący zachować anonimowość, stwierdził, że Władysław Kosiniak-Kamysz „nie czuje specjalnej presji opinii publicznej w tej sprawie”. – Ten temat nie jest w centrum debaty publicznej, czasem się w niej pojawia, ale bardzo szybko znika, nie wywołuje emocji tak, jak jeszcze przed kilkoma laty. Nie wierzę w załatwienie sprawy w tej kadencji – ocenił polityk.
To oznacza, że Donald Tusk już po raz drugi może nie dotrzymać obietnicy likwidacji Funduszu Kościelnego. Po raz pierwszy złożył ją w swoim exposé w 2011 r. W latach 2012-2013 trwały prace nad zastąpieniem funduszu dobrowolnym odpisem podatkowym w wysokości 0,5 proc. Powstał nawet projekt ustawy, jednak nie trafił on do Sejmu.
Fundusz Kościelny utworzono w 1950 r., aby zadośćuczynić za mienie odebrane wspólnotom religijnym przez komunistyczny aparat państwowy. Współcześnie jego głównym zadaniem jest pokrywanie składek zdrowotnych oraz emerytalnych dla duchownych. Dotyczy to nie tylko Kościoła katolickiego, ale też przedstawicieli każdej ze wspólnot religijnych, które działają w Polsce zgodnie z prawem.
Biejat stała, gdy inni klęczęli na pogrzebie. Ksiądz stanął w jej obronie
Strona kościelna argumentuje, że istnienie Funduszu Kościelnego uzasadnia wciąż aktualny zapis prawny sięgający jeszcze 1950 r. Zgodnie z nim budżet funduszu opiera się na zyskach generowanych przez mienie odebrane wspólnotom religijnym.
„Rzeczpospolita” przypomina w tym kontekście słowa rzecznika Konferencji Episkopatu Polski, ks. Leszka Gęsiaka, który wskazał, że państwo polskie wciąż zarządza ok. 60 tys. ha kościelnych gruntów. W świetle prawa zyski z tych gruntów pokrywają koszty funduszu, a więc powody utrzymywania mechanizmu Funduszu Kościelnego pozostają w mocy.
Może zainteresuje Cię także: