6-letni chłopiec został potrącony w niedzielę wieczorem na półdzikim parkingu w Zakopanem. Mimo natychmiastowej reanimacji i przewiezienia do szpitala, jego życia nie udało się uratować. Prokuratura opisuje dramatyczne okoliczności zdarzenia. Wiadomo, jak doszło do nieszczęśliwego wypadku – to dramat dwóch rodzin.

- Nie żyje 6-letni chłopiec, ofiara wypadku drogowego w Zakopanem.
- Do wypadku doszło na półdzikim parkingu, kiedy dziecko wraz z rodzicami przebierało się po powrocie ze szlaku. Mężczyzna, który potrącił 6-latka, to znajomy jego rodziny.
- Prokuratura opisuje, jak doszło do tragedii.
Jak poinformowała Policja w Zakopanem, w niedzielę ok. godz. 18 doszło do tragicznego w skutkach zdarzenia drogowego. „Z wstępnych ustaleń wynika, że 53-letni mężczyzna wykonujący manewr zawracania na terenie prywatnego parkingu najechał na siedzące przed maską pojazdu 6-letnie dziecko” – poinformował asp. szt. Roman Wieczorek w komunikacie opublikowanym na Facebooku.
Chłopcu natychmiast udzielono pierwszej pomocy. Z obrażeniami ciała został przewieziony do zakopiańskiego szpitala. Jego życia nie udało się uratować.
Poważna czołówka pod Lublinem. Wśród rannych dzieci
Policja zabezpieczyła ślady
Jak informuje policja, na miejscu zdarzenia pracowali policjanci z zakopiańskiej drogówki, śledczy oraz prokurator. Zabezpieczano ślady, ustalano i przesłuchano pierwszych świadków. Oględzinom poddano pojazd uczestniczący w zdarzeniu.
„53-letni kierowca w chwili zdarzenia był trzeźwy. Nadal trwają czynności zmierzające do wyjaśnienia wszelkich okoliczności tego tragicznego wypadku” – przekazał asp. szt. Wieczorek.
Prokuratura informuje o szczegółowych okolicznościach wypadku. Do Zakopanego przyjechały dwie zaprzyjaźnione rodziny. Wszyscy udali się na wyprawę w góry.
Jak doszło do potrącenia?
Prok. Aneta Hładki z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem przekazała Onetowi, jak doszło do wypadku. W góry wybrały się dwie rodziny, zaparkowały auta na półdzikim parkingu w dzielnicy Cyrhla. Przed godz. 18 powrócili ze szlaku i zaczęli się przebierać.
Wniosek o wyłączenie sędzi. Chodzi o sprawę aresztu dla Ziobry
Według relacji, rodzice chłopca zmieniali buty przy bagażniku swojego samochodu. 6-latek również wziął swoje buty i usiadł przed maską zaparkowanego obok samochodu, należącego do znajomych rodziny. 53-letni kierowca tego pojazdu nie zauważył dziecka, gdy postanowił nawrócić. – Gdy 6-latek siedział, to nie było go widać znad maski – wyjaśnia prok. Hładki.
53-latek był trzeźwy. Prokuratura nie wnioskowała o jego zatrzymanie. Śledczy tłumaczą, że nie ma obaw o mataczenie. Wszystko wskazuje, że był to nieszczęśliwy wypadek i dramat dwóch rodzin.