Źle się dzieje w Wolfsburgu. O wszystkim, co nie układa się Niemcom, pisał w swoim tekście na Zero.pl już Tymon Grabowski i nie ma sensu tego powtarzać. Zapraszam tutaj:
Volkswagen zamknie cztery fabryki. To wielka porażka europejskiego przemysłu
Ale w skrócie – duża konkurencja (także z Chin), spadki sprzedaży, wysokie koszty produkcji, rozdmuchana gama modelowa. To wszystko ma się skończyć, w Niemczech mają zostać zamknięte cztery fabryki, a zwolnionych 100 tys. pracowników.
I w tym wszystkim Volkswagen nagle szykuje się do ściągania swoich aut z Chin
Przy czym – tu nie chodzi o ściąganie do Europy aut produkowanych dla Europy, ale w Chinach. Tak jak jest np. z Cuprą Tavascan, która jest produkowana w Chinach. Albo z pierwszą generacją Dacii Spring, choć to akurat inny koncern.
Nie, Volkswagen chce ściągać do Europy auta zaprojektowane na tamtejszym rynku, dla tamtejszych klientów. Oczywiście są to elektryki.
To np. ID Unyx 09 – pod tą nazwą kryje się wielki sedan (większy od ID.7), który technologicznie jest spokrewniony z Xpengiem P7. Przy czym Xpeng P7 w Chinach to inne auto niż oferowany u nas Xpeng P7+. Nie pytajcie o co chodzi, to skomplikowane.
Inna opcja to Volkswagen ID. Aura T6. To z kolei wielgachny SUV, większy od oferowanego u nas elektrycznego Tiguana. Tego nowego, co teraz na rynek wchodzi.

ID. Aura T6 (fot. materiały prasowe)
To jak to jest, ograniczamy tę gamę modelową czy nie?
Tak, ale nie. I jest w tym jakaś logika. Niemcy na pewno chcą zejść z liczby aut produkowanych w Europie dla Europy. Projektowanych na Starym Kontynencie, konstruowanych w naszych fabrykach itd. Po prostu nie mają na to kasy.
Natomiast w tym wypadku chodzi tylko i wyłącznie – albo aż, zależy jak na to patrzeć – o ściągnięcie do nas aut, które już po pierwsze i tak istnieją, a po drugie mogą wypełnić luki na rynku, o czym opowiadał podczas niedawnego salonu samochodowego w Paryżu Thomas Schäfer, szef marki Volkswagen. Przykładowo: Volkswagen nie zaprojektuje teraz od zera elektrycznego, europejskiego SUV-a większego od wspomnianego Tiguana, bo to kosztowne. Ale przecież jest ID. Aura T6.
To jednak nie znaczy, że wszystko pójdzie jak z płatka
Chińskie samochody nie nadają się specjalnie do przeniesienia do Europy 1:1. Wie o tym każdy, kto... siedział w przeciętnym chińskim aucie w Polsce. Od strony software'owej to często niedopracowane produkty, które może i działają dobrze w Chinach, ale w Europie wiele z tych modeli po prostu działało źle. Choć sytuacja się poprawia.
Tu nie będzie inaczej – Volkswagen na pewno będzie musiał dostosować oprogramowanie do europejskich wymogów choćby w kwestii ochrony danych.
Natomiast będzie to i tak tańsze niż opracowywanie nowych modeli. Wielokrotnie tańsze.
Niedawno chińskie auta miały być tymi gorszymi
A teraz Volkswagen będzie je sprowadzać do Europy i to chyba jednak z dumą, że są to produkty Volkswagena. Nieprawdopodobnie to się wszystko pozmieniało.
Chińskie marki samochodów w Polsce. Nasz subiektywny ranking (z doświadczenia)
Dodajmy jeszcze, że to będą „naprawdę chińskie auta”. Nie znajdziecie w nich typowych dla Volkswagena wnętrz, tylko te typowo chińskie, z dużym ekranem multimedialnym i raczej dość minimalistyczne, wzorowane na Tesli. Takie jak w niezliczonych modelach Xpenga, GAC, Geely itp. Tak, to są auta różnych koncernów, ale w Chinach i tak większość modeli ma takie same wnętrza. Tak to po prostu działa.
I zaczyna działać i u nas.
Może zainteresuje cię także:


