Reklama
Reklama
Reklama

Kłótnia polityków o rakietę. Zembaczyński ostro zaatakował PiS i Konfederację

Kwestia niedziałających systemów ostrzegania oraz rakiety Ch-101, która w ubiegłym tygodniu eksplodowała w woj. lubelskim, zdominowała rozmowę w Tygodniku Politycznym. Posłowie PiS oraz Konfederacji oskarżyli rządzących o okłamywanie obywateli. – Jakbym słuchał Russia Today: państwo nie działa, państwo z tektury – odpierał te argumenty Witold Zembaczyński z KO.

zero
Tygodnik Polityczny w Kanale Zero. 8.08 (fot. Kanał Zero)
  • Rakieta manewrująca Ch-101 spadła w czwartek 30 lipca w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Rosyjski pocisk przedostał się na teren Polski w trakcie zmasowanego ataku na Ukrainę.
  • Wokół sytuacji panuje wielki chaos. Pozostaje pytanie, czy wnioski zostaną wyciągnięte – mówił w Tygodniku Politycznym Robert Gontarz z Rozwoju Plus.
  • Na tę wypowiedź zareagował Witold Zembaczyński z KO. – To jest to, o co chodzi ruskim. Wysłać rakietę i słuchać, co mówi Konfederacja – bronił się polityk.

Rakieta przedostała się na teren Polski o godz. 3.40 w ubiegły czwartek. Jak podały służby, w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który następnie był śledzony przez wojsko. Jak ustalono, rakieta zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Rakieta nie została zestrzelona: sama spadła i eksplodowała na polu. Polskie Wojsko ani systemy obrony przeciwlotniczej Sojuszu NATO nie podjęły próby jej fizycznego zniszczenia w powietrzu.

Po wykryciu rakiety nie został uruchomiony alert RCB w postaci wiadomości SMS. Zamiast tekstu wygenerowanego przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zdecydowano się na uruchomienie syren alarmowych w 17 powiatach. Głośnych sygnałów nie było jednak słychać wszędzie. Syreny zawyły tylko w 10 powiatach, a do tego wielu mieszkańców nie zareagowało prawidłowo. 

Robert Gontarz, poseł PiS należący do stowarzyszenia Rozwój Plus stwierdził, że władze okłamały obywateli w sprawie ataków.

Reklama
Reklama

– Czuję się, jakbym słuchał rzecznika wodociągów kieleckich, bo wszystko zadziałało wzorcowo. Było dokładnie odwrotnie pod wieloma względami. Dlaczego jest okłamywane polskie społeczeństwo, któremu mówi się, że rakieta była śledzona? To jest rakieta manewrująca. To nie jest bezwolny pocisk, który wiadomo, gdzie opadnie. On może zmienić trajektorię lotu. Już kilka miesięcy temu min. Janusz Cieszyński apelował, by do aplikacji mObywatel dodał przycisk, który umożliwi zgłaszanie takich sytuacji. To rozwiązanie do wdrożenia w ciągu kilku tygodniu. Minęło 10 miesięcy, to nie zostało zrobione. Wokół sytuacji panuje wielki chaos. Pozostaje pytanie, czy wnioski zostaną wyciągnięte – stwierdził.

Prowadzący rozmowę Jacek Prusinowski zapytał o sytuację Witolda Zembaczyńskiego z KO. – Wnioski z tej sytuacji zostaną wyciągnięte? – próbował się dowiedzieć dziennikarz Kanału Zero.

Poseł KO ostro odpowiedział na oskarżenia ze strony PiS-u i Konfederacji. – Jakbym słuchał Russia Today: państwo nie działa, państwo z tektury. To jest to, o co chodzi ruskim. Włączyć popcorn, puścić rakietę i sprawdzić, co mówi Konfederacja – odparł Zembaczyński, na co Wojciech Machulski odpowiedział: puścić rakietę i zobaczyć, że nasze państwo nie działa.

Reklama
Reklama

„Zachód powinien przekazać Ukrainie wszystko, co jest możliwe”

– Rakieta jest manewrująca, więc gdzie powinniśmy włączyć alarm? W którym powiecie? Wróżka ma nam powiedzieć? Trzeba ją zestrzelić. I to tymi rakietami, których PiS i Konfederacja nie chce dawać Ukraińcom – podkreślił Zembaczyński.

– My przekazaliśmy Ukraińcom te rakiety – odpierał ten argument Jacek Prusinowski i dodał: Ile powinniśmy ich przekazać?

Wszystkie. Zachód powinien przekazać Ukrainie wszystko to, co jest możliwe, by do nas nie wpadały rosyjskie pociski – zaapelował Zembaczyński i zwrócił się do posła Wojciecha Machulskiego z Konfederacji: po to, żebyś nie musiał uciekać, gdy będzie wojna.

Zembaczyński: straż pożarna będzie zarządzała alarmami

Poseł KO dodał, że pocisk, który przedostał się na teren Polski, ciężko śledzić ze względu na to, jak się porusza.

– Rakieta manewrująca leci poniżej progu radarowego. Jest bardzo trudno wykrywalna, leci z ogromną prędkością. Gdzie chcecie włączać alarmy? Dopiero po wykryciu, jaki to pocisk, wojsko może poinformować ludność – stwierdził Witold Zembaczyński i dodał, że zarządzanie alertami zostanie przekazane straży pożarnej. – Po informacji od wojska będzie mogła dysponować symbolami dźwiękowymi.

– By społeczeństwo miało zaufanie do państwa, musi być poinformowane. Mieszkańcy Lubelszczyźni nie wiedzą, czy nad ich głowami nie leci pocisk, bo nie zostali poinformowani. W środku nocy wyciągnięto ich z łóżek, nie otrzymali informacji dlaczego, co jest nieprawdopodobne. System, który przyjęliście – ustawa o obronie cywilnej – jest anachroniczna i nie spełnia dzisiejszych zadań – odpowiedział na zapowiedź Zembaczyńskiego Tobiasz Bocheński z PiS. 

„Rakieta nie była śledzona. Ludzie powinni być ostrzeżeni”

Jacek Prusinowski zapytał też o zdarzenie z ubiegłego tygodnia Jarosława Margielskiego, posła PiS i prezydenta Otwocka. – Jak wygląda system ostrzegania z samorządowej perspektywy. Gdyby to działo się na pana terenie, wszystko zadziałałoby, jak trzeba? –  pytał prowadzący Tygodnik Polityczny.

Reklama
Reklama

– Poseł Zembaczyński stwierdził, że rodzaj rakiety uniemożliwiał poinformowanie ludności. Tylko to narracja odmienna od tego, co słyszeliśmy od przedstawicieli władzy: bo rakieta nie była śledzona. My budujemy system zarządzania – stwierdził, a Zembaczyński wtrącił: Nie macie jeszcze? Słabo zarządzacie.

– Jesteśmy jednym z pierwszych samorządów, który wprowadził zmodernizowany system ostrzegania alarmowego. On jest zarządzany przez wojewodów, czyli osoby delegowany przez rząd. Nadrzędną władzę nad systemem ma wojewoda i rządowe centrum zarządzania kryzysowego za niego odpowiada. Ono może zdalnie uruchomić ten alarm na terenie miasta. Jeśli mamy do czynienia z alertem natychmiast wojewódzkie CZK powinny uruchomić alarmy w gminach i wysłać alerty RCB na telefony. Jeżeli mieliśmy zagrożenie atakiem z powietrza, powinniśmy o takim zagrożeniu dowiedzieć się z wiadomości. Alarm powinien być uruchomiony na terenie rażenia pocisku – odpowiedział Margielski. 

 

Reklama
Reklama