Na początku sierpnia 2026 r. w oficjalnych danych odnotowano 15 729 ofert pracy dla nauczycieli, odpowiadających 10 895 wolnym etatom. Sama liczba nie opisuje wszystkiego, bo wakat z matematyki w małym mieście nie zniknie dzięki kandydatowi do prowadzenia zajęć wychowania fizycznego w metropolii. Pokazuje jednak skalę niedopasowania kadrowego. Polska potrzebuje krajowego planu kadr oświaty do 2035 r., z prognozą według przedmiotów i regionów, stypendiami dla kandydatów, płatnymi praktykami, wsparciem mieszkaniowym tam, gdzie brakuje ludzi, oraz odbudową roli mentora.
Zmiany tuż przed pierwszym dzwonkiem? Tak nie da się zarządzać szkołą
Drugi problem to czas pracy. Osiemnaście godzin przy tablicy nie oznacza osiemnastogodzinnego tygodnia. Są przygotowania, sprawdzanie prac, dokumentacja, spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne, wycieczki, konkursy, telefony i interwencje. Uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z lutego 2025 r. potwierdziła, że praca ponad 40 godzin tygodniowo może być pracą nadliczbową w rozumieniu Kodeksu pracy. System nadal nie stworzył jednak powszechnego, wykonalnego sposobu rejestrowania i rozliczania takiej pracy.
Trzeci problem to przeciążenie. Braki kadrowe łata się godzinami ponadwymiarowymi, doraźnymi zastępstwami i pracą w kilku szkołach. To przez chwilę ratuje plan lekcji, ale długofalowo zwiększa wypalenie i wypycha ludzi z zawodu. Godziny ponadwymiarowe nie mogą być podstawowym narzędziem polityki kadrowej.
Polska w edukacyjnej czołówce? Co czwarty uczeń nie zna podstaw matematyki
Czwarty problem to bezpieczeństwo. Nauczyciel ma formalnie ochronę funkcjonariusza publicznego podczas wykonywania obowiązków, ale w praktyce zostaje sam wobec uporczywego nękania, gróźb, oszczerstw, nagrywania bez kontekstu i presji w mediach społecznościowych. Potrzebuje szybkiej pomocy prawnej, mediacji, wsparcia psychologicznego i jasnych zasad kontaktu poza godzinami pracy. Nie może być tak, że szkoła uczy granic, a wobec pracownika sama ich nie respektuje.
Piąty problem to awans. System potrzebuje ścieżki nauczyciela eksperta, który nie musi uciekać do administracji, żeby zawodowo się rozwijać. Ekspert powinien prowadzić mentoring, wspierać innych nauczycieli, tworzyć materiały i dzielić się praktyką, otrzymując za to dodatek oraz obniżone pensum. Dzisiaj doświadczenie bywa nagradzane przede wszystkim kolejnym formularzem.
Największy deficyt polskiej szkoły nie dotyczy pomysłów. Dotyczy czasu, stabilnych ludzi i zaufania. Państwo może napisać najlepszą podstawę programową w Europie. Jeżeli nauczyciel ma ją wdrażać po godzinach, z materiałami otrzymanymi w sierpniu i w szkole, w której brakuje dwóch specjalistów, efekt będzie gorszy niż obietnica.
Dziesięć decyzji, które podjąłbym teraz
1. Wprowadziłbym kalendarz stabilnego prawa oświatowego i kontrakt wdrożeniowy dla każdej reformy. Zmiany obowiązujące od września powinny być opublikowane najpóźniej do końca marca, razem z finansowaniem, sprzętem, materiałami, szkoleniami, kwalifikacjami, modelem egzaminów, czasem pracy i miernikami efektu.
2. Powołałbym ustawowo niezależną Komisję Edukacji Narodowej z długimi, rotacyjnymi kadencjami, większością praktyków edukacji i obowiązkiem publikowania dowodów, kosztów, oceny skutków oraz odpowiedzi na konsultacje.
Nowy rok szkolny, te same problemy. Kilka korekt MEN to za mało
3. Rozpocząłbym budowę samorządu zawodowego nauczycieli, tworzonego przez środowisko, a nie ponad jego głowami. Samorząd odpowiadałby za standardy zawodu, etykę, autonomię dydaktyczną, rozwój profesjonalny i udział nauczycieli w przygotowywaniu reform.
4. Utworzyłbym niezależnego Rzecznika Praw Nauczycieli i Pracowników Oświaty z dostępem regionalnym, pomocą prawną, mediacją i prawem wskazywania luk systemowych. Ochrona pracownika musi uzupełniać skuteczną ochronę ucznia.
5. Oddałbym szkołom realną autonomię programową i organizacyjną w ramach wspólnego minimum państwowego. Większa swoboda musi iść razem z przejrzystą odpowiedzialnością, zewnętrzną oceną jakości i wsparciem naprawczym.
Jonathan Haidt bije na alarm. Tak smartfony zmieniły dzieciństwo
6. Przyjąłbym pakt dla zawodu nauczyciela, czyli krajowy plan kadr do 2035 roku, wynagrodzenia powiązane z przeciętną płacą, rozliczanie pracy ponad 40 godzin i ścieżkę nauczyciela eksperta z dodatkiem oraz czasem na mentoring.
7. Wzmocniłbym dyrektorów i samorządy jako odpowiedzialnych pracodawców. Muszą dostać przewidywalne finansowanie, obsługę prawną i kadrową oraz narzędzia do budowania, wynagradzania i zatrzymywania dobrych zespołów.
8. Włączyłbym pracodawców w stałe współtworzenie kształcenia zawodowego poprzez płatne praktyki, współfinansowanie pracowni, prognozy branżowe oraz staże dla nauczycieli. Klasyfikację zawodów, podstawy programowe, wymagania sprzętowe i model egzaminu ogłaszałbym co najmniej rok przed naborem, przy zachowaniu publicznej misji szkoły i praw ucznia.
Sztuczna inteligencja zastąpi matematyków? Dragan o przełomie AI i przyszłości nauki
9. Przeprowadziłbym pilotaż ważonego bonu edukacyjnego w zróżnicowanych samorządach. Finansowanie mogłoby podążać za uczniem, ale musi uwzględniać koszt wsparcia i wiązać każdą publiczną złotówkę z publicznymi obowiązkami.
10. Każde duże rozwiązanie cyfrowe i organizacyjne najpierw testowałbym na danych syntetycznych i w pilotażu. Po roku zlecałbym niezależną ocenę, publikował wyniki i poprawiał system. Państwo powinno umieć powiedzieć – to nie zadziałało, więc to zmieniamy.


