Reklama
Reklama
Reklama

Sejmowa komisja ds. Pegasusa kończy prace. Tego możemy spodziewać się po raporcie

TYLKO NA
53589785220_fdfce8b1a7_o
Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa ma 12 października zaprezentować projekt sprawozdania ze swoich prac (fot. Flickr / Klub Lewicy)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Do ogłoszenia projektu sprawozdania komisji ds. Pegasusa zostały niecałe dwa tygodnie. – Udało nam się zebrać cały materiał dowodowy, na którym nam najbardziej zależało – słyszymy od posła zasiadającego w komisji. – Robienie politycznego cyrku – ocenia natomiast Przemysław Wipler. Raport ma mieć 300 stron, opinia publiczna pozna jednak zaledwie część ustaleń.

  • Prezentacja projektu sprawozdania komisji ds. Pegasusa planowana jest na 12 października. To dopiero wstępny etap procedury, po którym posłowie złożą ewentualne poprawki i zdania odrębne. Ostateczną wersję dokumentu komisja przegłosuje na zamykającym posiedzeniu merytorycznym.
  • Projekt dokumentu ma liczyć niemal 300 stron wraz z przypisami. Treść została podzielona na część jawną oraz niejawną. Zgromadzony kluczowy materiał dowodowy pozostanie w większości niejawny ze względu na brak zgody służb na odtajnienie akt.
  • Zero.pl rozmawiało z osobami, które znają kulisy prac komisji.

12 października zaprezentowany ma zostać projekt sprawozdania podsumowującego działania sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. – To jest raczej pewna data, ale posiedzenie komisji nie zostało formalnie zwołane – słyszymy. Wcześniej w przestrzeni publicznej już kilkukrotnie pojawiały się doniesienia o potencjalnym terminie zakończenia prac.

Sama prezentacja projektu to dopiero początek. Po wyłożeniu dokumentu ruszy formalna procedura wnoszenia ewentualnych poprawek oraz zgłaszania zdań odrębnych przez członków komisji. Dopiero po tym etapie zwołane zostanie kolejne – już definitywnie ostatnie – posiedzenie merytoryczne, na którym komisja przegłosuje całość raportu.

Czytaj też: NFZ w polskiej stolicy zawałów serca. Kontrola po tekście Zero.pl

Reklama
Reklama

Kolejny ruch będzie należał do marszałka Sejmu. Będzie on musiał wskazać termin posiedzenia plenarnego, podczas którego raport zostanie zaprezentowany posłom. Ze względu na jego specyfikę co najmniej część posiedzenia będzie musiała odbyć się za zamkniętymi drzwiami. Mimo tego nawet posłowie nie poznają całości ustaleń komisji. Część ze zgromadzonych przez nią materiałów oznaczonych jest klauzulą „ściśle tajne” lub opiera się na opracowaniach tychże dokumentów.

– Tych materiałów nie możemy wprost włączyć do raportu przedkładanego całemu Sejmowi, ponieważ ogół posłów nie posiada certyfikatów dostępu do informacji ściśle tajnych. Takie uprawnienia ma w parlamencie zaledwie kilkanaście osób – tłumaczy nam polityk zasiadający w komisji.

300 stron, problemy we współpracy ze służbami i pytania o merytorykę

Sam projekt sprawozdania liczyć ma obecnie prawie 300 stron. Został podzielony na część jawną dla opinii publicznej oraz niejawną.

– Całe główne „mięso” siłą rzeczy znajduje się w części tajnej – słyszymy.

W większości przypadków służby nie zgodziły się na upublicznienie pozyskanych informacji. – Udało nam się zebrać cały materiał dowodowy, na którym nam najbardziej zależało. Niestety, w dużej mierze ten raport wciąż pozostanie niejawny – mówi nam inny członek komisji.

Problemem we współpracy na linii komisja-służby miały nie być jedynie kwestie jawności informacji. Regularnie miały one także odmawiać przekazywania dokumentów.

Reklama
Reklama

– Funkcjonariusze uznali, że sprawa wkracza w sferę, do której żaden cywil – nawet poseł czy polityk – nie powinien mieć jakiegokolwiek dostępu. Obecni szefowie służb wykazali specyficzną solidarność ze swoimi poprzednikami – słyszymy.

W raporcie znaleźć się mają przede wszystkim kwestie związane z zakupem Pegasusa z niewłaściwego źródła oraz jego wykorzystaniem do bezpośredniej walki politycznej. Wskazany ma zostać także kierunek zmian prawnych – już w ostatnich tygodniach przyjęta przez parlament i podpisana przez prezydenta została ustawa zmieniająca nadzór nad kontrolą operacyjną.

Główną niewiadomą pozostaje, czy w jawnej części raportu pojawią się twierdzenia, które wcześniej nie były powszechnie dostępne. Choć od jednego z członków komisji słyszymy zapewnienia, że „o połowie spraw opinia publiczna nie ma pojęcia”, od innego polityka zaznajomionego z jej pracami słyszymy: – Wątków merytorycznych będzie tam naprawdę niewiele.

„Stracona szansa” czy „to dopiero początek”?

Sceptycznie do raportu podchodzi także Przemysław Wipler, poseł Konfederacji i członek prezydium komisji. – To jest wielka opowieść o straconej szansie na realną naprawę państwa. Zabrakło elementarnej woli wprowadzenia zmian systemowych. Zamiast dochodzić do prawdy i podjąć próbę ograniczenia takich nadużyć w przyszłości, posłużono się komisją do robienia politycznego cyrku – mówi nam.

Reklama
Reklama

Zupełnie inną perspektywę przedstawia Witold Zembaczyński, poseł Koalicji Obywatelskiej także zasiadający w komisji. – Obywatele mają pełne prawo wiedzieć, w jaki sposób używano narzędzia, które w założeniu miało służyć bezpieczeństwu państwa, a w rzeczywistości służyło celom dokładnie przeciwnym. Zależy nam na tym, by osoby odpowiedzialne za te rażące nadużycia nie umknęły sprawiedliwości – wskazuje.

Czytaj też: Liczby, które straszą. Poziom alarmowy zadłużenia jest bardzo blisko

Już przez ostatnie półtora roku do prokuratury wpłynęło kilka zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa, dotyczących m.in. byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, byłego wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia oraz byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Ernesta Bejdy.

Razem ze sprawozdaniem pojawić mają się kolejne zawiadomienia. Na ten moment nie wiadomo, kogo będą dotyczyć.

– Dla mnie najważniejsze jest to, że za tę aferę odpowiedzialność polityczną, a być może również karną, ponosi Jarosław Kaczyński. O winie Zbigniewa Ziobry to już chyba nikogo nie musimy przekonywać. Z kolei wisienką na torcie w rozliczeniu afery Pegasusa będzie dla nas postawienie zarzutów Bogdanowi Święczkowskiemu, w momencie, kiedy zostanie usunięty z Trybunału Konstytucyjnego – zapowiada Zembaczyński.

Reklama
Reklama

– Ten raport to nie jest koniec sprawy. To zobowiązanie do rozliczenia nadużyć od podstaw, tak aby żaden przyszły rząd nie mógł już powtórzyć tak drastycznej inwazji na prawa obywatelskie, jakiej dopuścił się PiS z wykorzystaniem Pegasusa – dodaje.

Może zainteresuje Cię również:

Reklama
Reklama