Urząd Ochrony Danych Osobowych planuje w tym roku przeprowadzić kontrolę Biuletynów Informacji Publicznej. Budzi to obawę samorządów. – Prezes UODO dysponuje całym arsenałem kar – komentował w rozmowie z Zero.pl ekspert. Teraz urząd zapewnia: kary dotyczą jedynie wyjątkowych sytuacji. Obaw jednak nie rozwiewa.

- Urząd Ochrony Danych Osobowych zapowiedział kontrole Biuletynów Informacji Publicznej. Powodem ma być rosnąca liczba skarg na podmioty publiczne oraz analiza nagrań i protokołów sesji samorządów.
- Samorządy obawiają się kosztów i kar. Wskazują, że pełne dostosowanie do wytycznych może wymagać nowych etatów, na które dziś brakuje środków.
- UODO przekonuje, że sankcje to ostateczność. W 2025 roku wydał ponad 2 tys. decyzji, z czego 32 zakończyły się karą, czyli nieco ponad 1,5 proc. spraw. Nie odnosi się jednak do wszystkich zastrzeżeń.
Informacja o planowanych kontrolach Biuletynów Informacji Publicznej pojawiła się na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych przed kilkoma dniami. Jak tłumaczył samorządowy portal Wspólnota.org.pl, uzasadnieniem takiej decyzji jest rosnąca liczba skarg na podmioty publiczne. Podczas kontroli brane pod uwagę mają być m.in. nagrania i protokoły sesji i komisji samorządów.
Wiele obaw wokół kontroli BIP. „Prezes UODO dysponuje całym arsenałem kar”
Samorządy nie kryją obaw. Na początku tygodnia portal Zero.pl rozmawiał z przedstawicielami kilku gmin i powiatów. Wszyscy wskazywali na to, że jeżeli będą mieli działać w pełni zgodnie z wytycznymi, konieczne będzie zatrudnienie dodatkowych osób, na co brakuje pieniędzy. W przeciwnym razie jednostki obawiają się, że zostaną ukarane.
Powtarzającym się przykładem kary nałożonej na samorząd przez UODO jest ta z 2024 r. dotycząca Aleksandrowa Kujawskiego, kiedy to Naczelny Sąd Administracyjny po pięciu latach od decyzji zgodził się z opinią prezesa urzędu o ukaraniu burmistrza miejscowości grzywną w wysokości 40 tys. zł za publikację nagrań sesji rady gminy na platformie YouTube.
Obawy wobec kontroli ma także Szymon Osowski, prezes zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, który w rozmowie z Zero.pl stwierdził, że może być to „rzeź dla jawności funkcjonowania samorządu lokalnego”. – Paradoks całej sytuacji polega na tym, że prezes UODO dysponuje całym arsenałem kar, które może wymierzyć. Za niepublikowanie informacji publicznych zaś kar najczęściej nie ma wcale, ewentualnie są bardzo opóźnione i niskie – mówił nam ekspert.
UODO odpowiada i zapewnia: kary będą ostatecznością
Do obaw opisanych przez Zero.pl UODO odniósł się w obszernym komunikacie w piątek. „Prezes UODO sięga po kary tylko w wyjątkowych sytuacjach, co potwierdzają statystyki. W 2025 roku Prezes UODO wydał ponad 2 tysiące decyzji administracyjnych, wśród nich były 32 decyzje nakładających kary pieniężne. Czyli kary były nałożone w nieco ponad 1,5 proc. spraw zakończonych wydaniem decyzji administracyjnej” – napisano.
„Organ nadzorczy ma do dyspozycji całą gamę rozwiązań, które służą wzmocnieniu ochrony danych osobowych obywateli. W przypadku stwierdzenia naruszenia przepisów może być bowiem m.in. wydane ostrzeżenie, udzielone upomnienie czy wydany nakaz dostosowania określonych działań do obowiązujących przepisów” – przekazano, podkreślając, że „kary finansowe są ostatecznością”.
UODO zauważył, że obowiązek anonimizacji dokumentów, publikowanych w BIP nie jest niczym nowym, a analogiczne kontrole miały już miejsce w przeszłości i wielokrotnie wykazały, że często w biuletynach publikowane były dane nadmiarowe, nieaktualne, a czasem nieprawdziwe. Efektem kontroli miały być zmiany w podejściu samorządów.
UODO tłumaczy karę za transmisję na YouTube. Wszystkich obaw nie rozwiewa
Urząd odniósł się także do podnoszonej – także przez Zero.pl – sprawy kary nałożonej na burmistrza Aleksandrowa Kujawskiego. „Wbrew obiegowej opinii przyczyną nałożenia kary nie była publikacja nagrań sesji rady gminy na YouTube” – stwierdzono.
Powodami kary miało być za to m.in. niezawarcie przez burmistrza powierzenia przetwarzania danych osobowych z podmiotami, którym przekazywał dane, brak wewnętrznych procedur dotyczących przeglądu zasobów dostępnych w BIP pod kątem ustalenia okresu ich publikowania oraz brak „analizy ryzyka związanego z korzystaniem przez Burmistrza z kanału YouTube i przechowywaniem nagrań sesji Rady Miasta wyłącznie na serwerach właściciela tego serwisu”.
Nie zaprzecza to jednak w żadnym stopniu informacjom, które wcześniej udostępniały media, przywołując dawny komunikat UODO o nałożeniu kary. Wskazuje za to na możliwość analogicznego karania innych podmiotów, które przykładowo nie archiwizują transmisji z posiedzeń rad samorządów w inny sposób, niż utrzymując je na zewnętrznych serwerach YouTube.
Tym bardziej nie odpowiada to na analogię, o której w rozmowie z Zero.pl mówił kilka dni temu Osowski. – Obrady Sejmu, w tym komisji sejmowych oraz sejmowych komisji śledczych, na których pojawiają się obywatele niebędący funkcjonariuszami publicznymi, także są transmitowane. Część na YouTube – zauważył prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
– Jeśli przeszkadza transmisja z sesji rady gminy na YouTube, może prezes urzędu oraz sądy wezmą się za marszałka Sejmu i szefa kancelarii? – pytał.
