Kobieta na koniu pod Bydgoszczą znalazła rakietę – powiedział podczas sejmowego wystąpienia Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON wskazał, że zagrożeniem dla Polski jest Rosja, a nie tak jak chce część opozycji Ukraina. – Strategia bezpieczeństwa to wspierania Ukrainy i oddalanie Rosji od naszej granicy, a nie obrzydzanie każdego dnia Ukraińców w Polsce – powiedział lider PSL.

- Szef MON zabrał głos z mównicy sejmowej po pytaniach i krytycznych ocenach posłów PiS w kwestii działań rządu w związku ze zdarzeniem z czwartku, gdy nad ranem rosyjska rakieta wtargnęła w polską przestrzeń powietrzną i uderzyła w niezabudowany teren niedaleko wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim.
- Kosiniak-Kamysz podkreślił, że gdy tylko pojawiły się informacje o kolejnym zmasowanym nalocie rosyjskim na Ukrainę, wojsko podniosło naziemne systemy obrony powietrznej do stanu najwyższej gotowości, a z bazy lotniczej w Łasku wystartowały dwa myśliwce F-16 do zabezpieczenia granicy.
- Jak mówił, do granicy Polski zbliżało się łącznie ok. 20 rakiet, z których większość - dodał - niestety osiągnęła swoje cele w Ukrainie, m.in. we Lwowie. Jedna z rakiet zawróciła tuż przed polską granicą, a jedna przekroczyła granicę. Szef MON przekazał, że pościg za nią natychmiast rozpoczął jeden z myśliwców F-16.
Szef MON przypomniał, że w świetle obecnych przepisów, w takiej sytuacji do podjęcia decyzji o zestrzeleniu obcego obiektu są uprawnieni Dowódca Operacyjny oraz sam pilot myśliwca; podkreślił jednak, że przepisy ws. zestrzeliwania obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej różnią się w czasie wojny i pokoju. Zapewnił jednak, że w sytuacji, gdyby rakieta zagrażała terenom zamieszkanym, zostałaby strącona.
Kosiniak-Kamysz przypomniał też, że Dowództwo Operacyjne podczas rosyjskich nalotów na Ukrainę na bieżąco wydaje komunikaty o poderwaniu polskich myśliwców czy wykrytych zagrożeniach dla polskiej przestrzeni
– Gdyby było zagrożenie dla obszarów zamieszkałych i nie byłoby prawdopodobieństwa uderzenia w niezamieszkałe tereny, ta rakieta zostałaby zestrzelona – zapewniał w Sejmie.
Kosiniak-Kamysz: Polska najbardziej transparentnym państwem na wschodniej flance NATO
Kosiniak-Kamysz powiedział, że Polska jest najbardziej transparentnym państwem na wschodniej flance NATO i że „trudno o bardziej transparentną informację ze wszystkich państw” Sojuszu.
Relacjonował, że w przeszłości szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła „był kilkukrotnie proszony przez Kwaterę Główną NATO o zastanowienie się, czy wszystkie te informacje są potrzebne do publikacji”.
– Dlatego Dowódca Operacyjny w pierwszej kolejności będzie się zajmował bezpieczeństwem państwa polskiego, a w drugiej kolejności będzie się zajmował SMS-ami, tweetami i innymi informacjami. Najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa – podkreślił szef MON.
Mówił też o potrzebie dalszego wspierania Ukrainy i zarzucił opozycji wywołanie „wojny i chaosu” po przekazaniu na Ukrainę rakiet do baterii Patriot.
- Można liczyć te rakiety w magazynie, a mogą one strącać rakiety lecące w kierunku Polski. Ja wolę, żeby strącały je nad terytorium Ukrainy. I chcę wam powiedzieć, że pomimo waszego wycia, pomimo waszej dezinformacji, będziemy kontynuować pomoc dla walczącej Ukrainy – zwracał się do opozycji minister obrony.
Szef MON odpowiada poprzednikowi
– Wczoraj nagrywaliście o godz. 10:16 filmiki: gdzie jest Kosiniak? Gdzie jest Tusk? My byliśmy na Lubelszczyźnie. W miejscu, gdzie spadła rakieta – odpierał zarzuty opozycji.
– A kiedy pan minister (Mariusz) Błaszczak pojechał do Bydgoszczy? Do dzisiaj tam nie dotarł – powiedział. Lider PSL nawiązał do rakiety, która w grudniu 2022 r. spadła pod Bydgoszczą. O szczątkach znalezionej rakiety MON kierowane przez Błaszczaka poinformowało dopiero kilka miesięcy później, w kwietniu 2023 r.. Szczątki – jak mówił Kosiniak-Kamysz – znalazła tam kobieta jadąca na koniu.
– Jesteście bezczelni po tych zdarzeniach spod Bydgoszczy, w ogóle zabierając głos – dodał.
– Kiedy pan był w Przewodowie, niech pan powie? Ile godzin czekaliśmy na informacje? – dopytywał szef MON, zwracając się do Błaszczaka. W Przewodowie w listopadzie 2022 r. spadła rakieta, zabijając dwie osoby.
Kosiniak-Kamysz mówił też o kwestii wzięcia odpowiedzialności za podobne incydenty.
– To jest chyba ta największa różnica między naszym rządem, a waszym, między mną a panem ministrem Błaszczakiem – powiedział.
– Ja biorę 100 proc. odpowiedzialności za działania wojska, za to wszystko, co wczoraj robili. Jestem im wdzięczny za decyzje podjęte, jestem z nich bardzo dumny - mówił szef MON.
Kosiniak-Kamysz powiedział, że w przypadku zdarzenia pod Bydgoszczą „minister obrony wyszedł i powiedział - procedury wojskowe nie zadziałały, ja nie zostałem poinformowany”. – Zrzucił winę na dowódcę operacyjnego – stwierdził. Jak podkreślił, „to żołnierz jest od tego żeby zdecydować, w którym momencie pociąga za spust”. – Stańcie za Wojskiem Polskim i dajcie mu działać – mówił pod adresem polityków PiS.