Posłanka Koalicji Obywatelskiej Krystyna Szumilas w końcu odpowiedziała na artykuł Zero.pl i opublikowała oświadczenie. Chodzi o podejrzenia nieuprawnionego wykorzystania szpitalnej karetki do przewiezienia matki polityczki KO. Sprawą zajmuje się już prokuratura. Wyjaśnień żąda Rzecznik Praw Pacjentów.

- Posłanka Krystyna Szumilas reaguje na ustalenia Zero.pl o nieprawidłowościach w szpitalu w Knurowie – opublikowała oświadczenie, w którym podkreśliła osobisty aspekt sprawy.
- „Nie załatwiłam sobie transportu dzięki znajomościom, nie robię takich rzeczy” – zaznaczyła posłanka.
- W Zero.pl informowaliśmy o śledztwie prokuratury w sprawie podejrzeń nieuprawnionego wykorzystania publicznego ambulansu przez jednego z dyrektorów szpitala w Knurowie.
Jak informowaliśmy w piątek, dyrektor ds. administracyjnych szpitala w Knurowie, związany z Koalicją Obywatelską, miał bezprawnie użyć karetki do przewiezienia pacjentki – krewnej posłanki KO Krystyny Szumilas. Takie informacje przekazał zarząd placówki w zawiadomieniu do gliwickiej prokuratury.
Dyrektor szpitala porwał karetkę. Pojechał nią po krewną posłanki KO
Zabrał aparat EKG i wsiadł do karetki
Dyrektor ds. administracyjnych szpitala w Knurowie miał wparować na izbę przyjęć i zabrać aparat EKG z jednego z oddziałów. Następnie miał wsiąść ze sprzętem do karetki pogotowia i odjechać nią, nie informując o niczym personelu medycznego. Po pewnym czasie miał wrócić z pacjentką oraz dwoma członkami jej rodziny.
Co więcej, dyrektor miał nie mieć żadnych uprawnień do prowadzenia karetek pogotowia, a także wykształcenia medycznego.
Według ustaleń Zero.pl, dyrektor zna się z Krystyną Szumilas i promuje jej działalność w internecie. Sama posłanka zapewniała nas, że nie załatwiła transportu korzystając ze znajomości. – Nie robię takich rzeczy. Jeżeli taka sytuacja rzeczywiście wystąpiła, to nie powinno do niej dojść – powiedziała.
Teraz polityczka KO zamieściła na Facebooku oświadczenie.
Krystyna Szumilas: Nie załatwiłam sobie transportu dzięki znajomościom
„W ubiegłym roku umarła moja 93-letnia mama. Niemal do ostatnich chwil była pod opieką rodziny. Tuż przed śmiercią jej stan uległ znacznemu pogorszeniu.
Lekarz ze szpitala w Knurowie, który był u nas na wizycie domowej stwierdził, że można jej pomóc tylko w szpitalu” – napisała na Faceboku Krystyna Szumilas.

Oświadczenie Krystyny Szumilas (Facebook) (fot. Facebook)
Przyznała, że na miejscu wraz z lekarzem był Kamil Krzysiński – to właśnie 31-letni dyrektor ds. administracyjnych szpitala. Jak wspominała Szumilas, jeden z obecnych na miejscu mężczyzn powiedział, że zapewni jej mamie transport. Nie pamięta, kto to był. „Nie zastanawiałam się nad tym, bo przysługiwał on mojej mamie bezpłatnie z uwagi na jej wiek” – wyjaśnia Szumilas.
„Mama została przetransportowana do szpitala sama, ja pojechałam swoim samochodem. Nie weryfikowałam uprawnień kierowcy do prowadzenia ambulansu. Mama umierała, więc nie zastanawiałam się nad tym” – dodaje.
Szumilas o znajomości z Krzysińskim: Nie widujemy się prywatnie
Posłanka podkreśliła, że zdaje sobie sprawę, że Krzysiński „pracował bądź nadal pracuje” jako dyrektor ds. administracyjnych w szpitalu w Knurowie. „Znam go, spotykaliśmy się chociażby na posiedzeniach rady powiatu gliwickiego. Nie widujemy się prywatnie. Jeśli jest działaczem Platformy Obywatelskiej, to nie w moim kole, ani powiecie gliwickim” – zapewniła. Dodała, że o tym, że sprawą zajmuje się prokuratura dowiedziała się w czwartek od dziennikarza.
Wykorzystał ambulans dla rodziny posłanki KO. Ekspert: Karetka to nie taksówka
„Jestem pewna, że jeśli prokuratura stwierdzi, że doszło do nieprawidłowości, to na pewno będzie w tej sprawie działała. Nie załatwiłam sobie transportu dzięki znajomościom, nie robię takich rzeczy” – podsumowała posłanka.
Rzecznik Praw Pacjenta chce wyjaśnień od szpitala
Zawiadomienie do gliwickiej prokuratury złożył 7 stycznia 2026 r. Tomasz Broda, ówczesny prezes zarządu szpitala w Knurowie (obecnie szef szpitala św. Józefa w Mikołowie).
11 lutego 2026 r. Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód wszczęła śledztwo w tej sprawie.
Opisanym przez nas wydarzeniom w Knurowie przyjrzy się również Rzecznik Praw Pacjenta.
„Informujemy, że Rzecznik Praw Pacjenta wystąpił do podmiotu leczniczego o udzielenie wyjaśnień i zajęcie stanowiska w opisywanej przez Państwa sprawie.
Obecnie czekamy na odpowiedź” – brzmi stanowisko, które otrzymaliśmy z biura RPP.